Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koszyki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koszyki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 kwietnia 2016

Bardzo proszę po kolei :-)

Bardzo proszę po kolei :-)
Witam!
Dzisiaj będzie znowu o wiośnie. To chyba jedna z piękniejszych pór roku, chociaż ja tak naprawdę to lubię wszystkie. Jednak chyba najbardziej czekamy właśnie na wiosnę po dłuuuugiej zimie. Teraz możemy się nią już cieszyć, ale ostatnich kilka dni to było już prawie lato. Co odważniejsi to krótkie spodnie już zakładali. Ja jednak tak nie chcę, bardzo proszę po kolei, najpierw wiosna, potem lato. Musimy się nacieszyć hiacyntami, tulipanami, forsycją, a potem moimi ukochanymi szafirkami oraz soczystą, świeżą zielenią, a dopiero potem niech będą upały. Howgh :-)
W związku z tymi refleksjami pokażę Wam co zmalowałam właśnie w tym temacie. Jeszcze przed świętami, jak tylko pokazały się pierwsze bratki, zakupiłam kilka (jednego włożyłam do słoika TUTAJ), a resztę posadziłam w tzw łubiance, zwanej czasem kobiałką. Zwykle używam jej do przynoszenia do domu truskawek, ale tym razem chciałam posadzić w niej bratki. Nie mogła być jednak taka goła i w ramach zabawy decoupagem nakleiłam serwetkę z motywami ludowymi, pobrudziłam patyną, pokropkowałam, polakierowałam i jest. Oczywiście przed posadzeniem kwiatków wyłożyłam folią, którą przykleiłam klejem na gorąco. Pewnie można by takimi specjalnymi zszywaczami, ale niestety ich nie miałam.
To czas na prezentację, na początek sama łubianka:



Łubiankę malowało się dość trudno, bo fragmenty łuby przesuwały się w stosunku do siebie. Naklejenie dużej powierzchni serwetki też do łatwych nie należy, więc patyny jest dużo, żeby zakryć wszelkie niedociągnięcia, ale także żeby koszyczek wyglądał na stary, taki nadszarpnięty już troszkę zębem czasu :-)


Jednak efekt już po zasadzeniu bratków zdecydowanie mnie zadowala i po postawieniu na oknie w kuchni wzbudza mój uśmiech codziennie rano jak wstaję i w malignie zaczynam szykować śniadanie. Oceńcie zresztą sami:



To jeszcze zdjęcie na oknie, które nie jest najlepsze, bo się wszystko odbija, ale co tam :-)


Mam nadzieję, że i Wam bratki się spodobały, a teraz już bardzo serdecznie pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny i zapraszam do celebrowania weekendu, chociaż niestety ma być zimno i ma padać, a ja chciałam do ogrodu, bu :-((((( Ale co tam :-)

przesyłam buziaki

Justyna



piątek, 19 lutego 2016

Paw - dumny ptak :-)

Paw - dumny ptak :-)
Witajcie :-)
Motywem przewodnim dzisiejszego posta będzie paw. Zanim przejdę do konkretów winna jestem Wam wyjaśnienie. Jak zapewne dobrze pamiętacie w lutym mamy 12 lekcję nauki decu, czyli ozdabiamy szkło i ceramikę. Sama wymyśliłam taki temat, albo inaczej sama dostałam takie zadanie od mojej przyjaciółki więc się nim podzieliłam, jak już go zgłębiłam. Ależ ja dzisiaj kręcę. To inaczej - na początku był sobie dzbanek z sympatyczną krową, ale przestał się Właścicielce podobać i było: "Justynka, weź przemaluj, albo zrób coś z nim, bo mi się kształt podoba i chciałabym go do łazienki, ale nie pasuje, tutaj mina kota ze Shreka, a potem dalej, no wiesz żeby głównie biały był i może być trochę złoty, albo marynistyczny, zresztą ufam Ci, żeby ładnie było". I co ja biedna miałam zrobić, wzięłam na klatę i nawet się ucieszyłam, bo i trochę marchewki w tym było. Potem były jednak drobne konsultacje i stanęło na pawiu. Pięknym pawiu z serwetki. Dzbanek został przemalowany na biało, potem naklejony wspomniany wcześniej paw. Jako, że dzbanek nie jest płaski, to nie dało się przykleić idealnie, więc trzeba było troszkę zamaskować i do tego najlepsza jest oczywiście frywolitka, czyli dwa w jednym. To może kończę gadanie i pokazuję:



Dzbanek nic wielkiego, ale bardzo mi się podoba, poniżej fotka przed i po:


chyba widać różnicę?
Ale nie martwcie się, to nie koniec zabawy z pawiem, ponieważ ta sama koleżanka zamówiła do tej samej łazienki koszyk. Zamówiła go dużo wcześniej i grzecznie, nic a nic się nie przypominała, ale mnie to gdzieś zalegało i się wreszcie zmobilizowałam. Koszyczek prosty biały, ale dostał dno tekturowe ozdobione, jakżeby inaczej, właśnie pawiem:




To teraz komplet:




Napstrykałam tych zdjęć, ale całość naprawdę mi się podoba, żeby nie było, że zawsze znajdę powód do narzekania. 

Jednak, jeden dzbanek nie wyczerpał moich artystycznych zapędów do ozdabiania szkła i ceramiki i zrobiłam coś jeszcze. Tym razem na tapetę, albo na ceratę na kuchennym stole wzięłam szklany pojemnik po ... nie pamiętam czym, który potraktowałam złoceniami, według TEGO kursu. Polubiłam złocenia, a praca przy tym słoiczku dała mi możliwość wyżycia się. Można było do woli chlapać, ciapać, dokładać kolorów, słowem super zabawa i zamierzam ją powtórzyć. A efekt? ... oceńcie sami:





Słoiczek wygląda na baaaardzo stary, który wiele przeszedł i też mi się podoba. Słoik w zamyśle nie miał być elementem kompletu, ale ponieważ za wspólny mianownik można uznać złoto, to został dołączony. Zresztą jak znam moją Przyjaciółkę, to na pewno go przygarnie, więc mogę się tylko z tego cieszyć:

 
To jeszcze zbliżenie na frywolitkę:


Na dzisiaj wystarczy, chociaż to nie jest moje ostatnie słowo w temacie 12 kroku w nauce decu, bo temat bardzo mi odpowiada. To jeszcze baner:


A i zachęcam zaglądnijcie do Gosi, która pokazała krótki kurs jak użyć materiału do ozdabiania np butelki, nazwała to bardzo sympatycznie "Szmacianką"

Na tym będę kończyć, dziękuję wszystkim zaglądającym, komentującym, dziękuję za życzenia zdrowia, które zdziałały cuda, bo czuję się dużo, dużo lepiej,

pozdrawiam serdecznie

Justyna

czwartek, 4 lutego 2016

Wychodzę z wprawy?

Wychodzę z wprawy?
Witajcie :-)
Dzisiaj zaprezentuję koszyk, który robiłam baaaardzo długo. Jakoś po pierwszym entuzjazmie, zapał opadł i przestał biedak w kącie salonu kilka miesięcy, ale udało się go skończyć. Projekt typowo do wykorzystania, ale może od początku. Mam dwóch całkiem sporych już synów, więc zawsze jest sporo prania, a jak już jest wyprane to zawsze największy rozgardiasz powodowały skarpetki. Już pozwijane prosiły się o powkładanie do szaf i z reguły niezbyt to wychodziło. Postanowiłam więc zrobić koszyk na te skarpetki i niech się sami rządzą, wybierają itd. Ja czyste wrzucam do kosza i już. Miejsca w łazienko-pralni jest ile jest, więc padło na kąt do którego pasował koszyk o trójkątnej podstawie, a tak po matematycznemu ta podstawa to chyba wycinek koła. Podstawa zrobiona częściowo z tektury lekko "zdekupażowanej" efektem płótna, a potem rureczki, które układają się w paski, bo takie mam kafelki. Zresztą już Wam pokazywałam moją łazienkę TUTAJ i TUTAJ.
Patrząc lekko krytycznym okiem koszyk wyszedł fajny, ale nie jest idealny, albo inaczej mówiąc trochę krzywy. Jednak mimo wszystko bardzo mi się podoba, jest użyteczny i bardzo proszę - oto ON:



Prawda, że trochę krzywy :-)? to może jeszcze w innym ujęciu:



I w miejscu docelowym, gdzie prezentuje się chyba najlepiej:





Koszyk jest dosyć duży, jego wymiary to:  36 cm wysokości i 33 cm promienia koła, tego od wycinka :-)
A i na koniec chciałam Was zainteresować drugą edycją "12 projektów dla domu", którą ogłosiła Asia. Brałam udział w pierwszej części, więc postanowiłam zgłosić mój paskowaty koszyk do drugiej, bo zdecydowanie spełnia założenia zabawy. Oto baner:

A jakby ktoś chciał sobie przypomnieć to TUTAJ znajdzie podsumowanie pierwszej edycji :-)
Na tym kończę, pozdrawiam wszystkich zaglądających bardzo serdecznie i mówię do zobaczenia

Justyna

wtorek, 12 stycznia 2016

Dodatek do szkła

Dodatek do szkła
Witam!
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kolejną odsłonę połączenia "rękodzieła" z nauką, a konkretnie ze szkłem laboratoryjnym. To oczywiście stwierdzenie takie trochę z przymróżeniem oka, ale nie mogłam sobie darować :-)
Już poprzednio wspominałam, że mój Synek zakupił na wyprzedaży porozbiórkowej szkło laboratoryjne. Pierwsza próba dotyczyła małej zlewki, którą przerobiłam na lampion (TUTAJ), a teraz wspólnie uradziliśmy, że dorobię koszyk z papierowej wikliny na "butlę" Nie wiem jak to się fachowo nazywa, ale pomysł mi się spodobał, więc skręciłam trochę rurek i powstał taki jakby "bukłak" tudzież butla np na wino. Mam co do tego szkła jeszcze kilka pomysłów i będę je powoli realizować :-)
To chyba czas, żeby pokazać zdjęcia, zwłaszcza że pobawiliśmy się nowymi zabawkami, to znaczy nowymi lampami. Synek pożyczył także od kolegi jakiś wypasiony aparat, więc może i zdjęcia są trochę lepsze.
Zaczynamy od zbliżenia:


teraz moje fotograficzne próby:



i nasze eksperymenty, takie trochę w czerwieni:



i jeszcze jedno, moje ulubione :-)


a na koniec dla najbardziej wytrwałych porównanie, czyli tzw. przed i po (muszę jeszcze popracować nad tłem):


Butla ma 27 cm wysokości i 15 średnicy, to tak dla wyobrażenia wielkości, bo zapomniałam o dodaniu jakiejś skali. Efekt końcowy mnie zadowala, więc chyba się wezmę za kolejną i może zrobię z jednym uchem, zobaczę. A może macie jakieś sugestie?
Na tym kończę, ale chciałabym także bardzo serdecznie podziękować, za Wasze miłe komentarze pod porzednim postem z bransoletką. Dziękuję bardzo :-)

pozdrawiam serdecznie
Justyna

środa, 15 kwietnia 2015

Nikt nie lubi zimy wiosną :-)

Nikt nie lubi zimy wiosną :-)
Witam!
Dzisiaj będzie trochę o zaległościach, stąd ten tytuł. Nie martwcie się, nie będę Was zamęczać wspomnieniami o zimie, ale tylko zaprezentuję koszyk, który powstał już jakiś czas temu i nie doczekał się publikacji. Miał już nawet zrobione zdjęcia i to na nich zobaczycie trochę zimy. Koszyk, to osłonka na doniczkę, gdzie środek to wiaderko po nawozie do roślin. Jest dość duży, bo ma 28 cm wysokości i 34 cm średnicy w górnej części. Obecnie jest wykorzystywany w pralni jako koszyk na skarpetki, które dotychczas były nie do ogarnięcia, a teraz leżą sobie grzecznie w koszyku. Obiecuję jednak zrobić do pralni nowy, bo przydałby się tam prostokątny i wtedy ten będzie znowu doniczką.
To może już obiecywane zdjęcia:



Śniegu nie jest zbyt dużo, ale jest.
W koszyku użyłam splotu z dodatkowymi rurkami, mającymi tworzyć taką "kratownicę". Splot fajny, ale powinnam wziąć bardziej kontrastowe rurki, cóż ... doświadczenie :


To na koniec jeszcze jedno zdjęcie w moim ulubionym ujęciu:


Na tym kończę, mam jeszcze jakieś zaległości w publikowaniu prac, ale następnym razem chcę pokazać to co przygotowałam, na nasze 13 wyzwanie frywolitkowe (pozostało tylko zrobić fotki). Mam też wreszcie pomysł na prace decu z wykorzystaniem gazy, więc też już niedługo będą.
Pozdrawiam serdecznie i tak już trochę wiosennie. Do zobaczenia :-)

Justyna

czwartek, 5 lutego 2015

Matematyka w koszyku

Matematyka w koszyku
Witam!
Dzisiaj chciałam pokazać pracę, która powstała z potrzeby ogarnięcia drobnych przedmiotów biegających po blacie kuchennym. Plan był, aby zgromadzić je w jednym miejscu, a żeby był łatwy do nich dostęp. Cóż więc mogłam zrobić... oczywiście koszyk z papierowej wikliny. Postanowiłam jednak wypleść go z rurek skręconych ze stron zeszytu do matematyki mojego syna. Dlaczego akurat matematyki, bo taki wpadł mi w ręce, a poza tym bardzo lubię i zawsze lubiłam matematykę :-) Papier z zeszytu jest jednak dość gruby i nie łatwo się go skręcało. Wypróbowałam więc skręcania rurek za pomocą wiertarki i chyba tylko dzięki temu się udało. Dodatkowo koszyk miał być o podstawie prostokąta, a wiadomo kosz z kątami wyplata się trudniej. Tutaj znowu zaczęła się kombinacja, tym razem żeby sobie ułatwić dno zrobiłam z kartonu. Plan był żeby dno ozdobić metodą decoupage, czyli jakąś serwetką. Wyszło mi tak:




A tutaj zdjęcia z ogrodu, które udało mi się pstryknąć w niedzielę, jak było piękne słoneczko i jeszcze trochę śniegu :-)



Popełniłam wiele błędów przy tej serwetce. A pierwszy i podstawowy, to taki że trzeba było najpierw tekturę ozdobić, malować, lakierować, a zwłaszcza prasować zanim wyplotłam koszyk, bo później to były mistrzostwa w gimnastyce i to chyba nie artystycznej. Jakoś dałam radę, ale nie jest tak fajne jak miało być. Cóż na błędach się człowiek uczy. 
Koszyk z tą serwetką wyszedł taki trochę marynistyczny, więc dostał jeszcze drobne ozdoby, również marynistyczne. Wykorzystałam do tego muszelki przywiezione z Sardynii (nie są one imponujące, ale są), które wplotłam oczywiście we frywolitkę. 


tutaj poćwiczyłam/przypomniałam sobie "ofrywolitkowanie" kółka, co ćwiczyliśmy w lipcowym temacie oswajania frywolitki


Zrobiłam także frywolitkową kotwicę (według TEGO przepisu):


Mam jakiś sentyment do tego koszyka, bo łączy w sobie kilka technik, technik nowych i starych, trochę wspomnień i sentymentu (myślę tutaj o zeszycie). To jeszcze wrzucę jedną fotkę :-)))


Widać, że to zeszyt, prawda?

Koszyk zgłaszam na wyzwanie Szuflady "Kochamy ECO" bo przecież wszytkie materiały, które użyłam są ekologiczne: tektura, papier, muszelki


Zgłaszam także na wyzwanie u Ali pt "Sztuka recyklingu" bo, .... chyba nie muszę tłumaczyć :-)))


Na dziś już kończę, dziękuję wszystkim za odwiedziny, komentarze i wszystkie miłe słowa, które tutaj pozostawiacie. Pozdrawiam bardzo serdecznie i do zobaczenia 

Justyna