Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkładki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podkładki. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 lutego 2020

Co zrobiłam Sylwii, czyli przygody Rękodzielnika część 3

Co zrobiłam Sylwii, czyli przygody Rękodzielnika część 3
Pamiętacie śnieżynki, które w zeszłym miesiącu zrobiłam zmotywowana zabawą u Anetty link? Jeżeli nie, to zerknijcie TUTAJ. Zrobiłam dwie takie śnieżynki i niestety nie wytrzymałam, żeby je powiesić w przyszłym sezonie na choinkę, nieważne czy swoją czy cudzą. Niestety nie dałam rady i postanowiłam zrobić z nich użytek wcześniej. A cóż ja mogłam zrobić? Hmm, połączyłam moją frywolitkową miłość z nowym zauroczeniem i zatopiłam Sylwie w żywicy :-) Zrobiłam z nich podładki pod kubki, bo żywica to nie tylko biżuteria, ale także i trochę większe formy, albo nawet czasami baaardzo duże. Dzisiaj będą te średniowymiarowe :-)
Na początek w przezroczystej żywicy Sylwia Złota, na okrągło:




Wyszło fajnie i użytkowo. Podkładka jest dosyć gruba i nie odkształca się nawet jak się gorący kubek postawi. A przede wszystkim ma jedną ogromną zaletę, frywolitka się nie pobrudzi, nawet jak się kawa na nią wyleje :-)

Nie byłabym jednak sobą, gdym nie włączyła trybu "KOMBINACJA" i nie wymyśliła, że może teraz zafarbuję żywicę i będę miała błękitną podkładkę. Jak postanowiłam, tak i zrobiłam i mam. Efekt mnie nie zadowolił, bo Sylwia się schowała. 



Efekt jest ciekawy, ale nie taki chciałam uzyskać.
Trzeba było więc dalej próbować, a że nie miałam już żadnej Sylwi na podorędziu, to zrobiłam kolejną śnieżynkę, wg wytycznych Anetty, tym razem wg. wzoru Anne Orr link



Użyłam lekko cieniowanego kordonka,  grubości rzadko przeze mnie ostatnio używanej, bo 10. Wzór tak sobie mi się układał, może za dużo dodałam węzełków do tego środkowego kwiatka, albo za mało dodałam do zewnętrznego rzędu, ale po naciągnięciu i ułożeniu jest ok.

To teraz zaczynają się "Przygody Rękodzielnika" Jak zrobić, żeby był kolor i nie zakryć frywolitki? Dumałam, oglądałam internet i zrobiłam tak. Na początek wylałam warstwę niebieskiej żywicy, poczekałam aż podeschnie, następnie położyłam delikatnie koronkę i zalałam przezroczystą.





Efekt jest taki jak chciałam. Bo na awersie koronka jest dobrze widoczna w naturalnym kolorze, a na rewersie bardziej zaniebieszczona. Pewnie różnica byłaby bardziej widoczna, gdybym użyła białego kordonka, ale jest tak i już :-)


Tak to wygląda porównując obie strony.
Teraz pozostaje zakupić barwnik matowy lub perłowy i uzyskać jeszcze inny efekt, ale to na razie w planach. Obiecuję, że na pewno spróbuję, ale kiedy …. jak przyjdzie wena i zrobi się zamówienie.
Jak na razie testuję różne kolory i już wiem, że można wykorzystywać tusz, czy atrament do barwienia żywicy :-)

CDN, ale jeszcze koniecznie muszę pokazać zdjęcie grupowe:


i baner zabawy u Anetty link


Na dzisiaj kończę i idę zaszyć się z kubkiem ciepłej herbaty na kanapie :-) może nie będę tak całkiem się lenić, ale o tym na razie cii…


Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających i do zobaczenia

Justyna

poniedziałek, 26 marca 2018

Wabi sabi

Wabi sabi
Witajcie :-)
Dzisiaj bez zbędnych wstępów, bo tytuł już chyba wiele wyjaśnia :-) Otóż Zespół Szuflady na ten miesiąc ogłosił bardzo fajny temat wyzwania, czyli właśnie wabi sabi, szczegóły pięknie zostały opisane na blogu szufladowym. Mnie się bardzo spodobało to odnalezienie uroku z niedoskonałości, w rzeczach starych, ale też i taka trochę filozofia spokojniejszego podejścia do świata, bo przecież nie zawsze muszę być doskonała, nie ma po co biec i pędzić. I tak mnie w okresie przedświątecznym naszło na wyzwanie pt. WABI SABI.
Zapewne się zdziwicie, albo właśnie nie, ale na to wyzwanie przygotowałam ….. frywolitkę :-) Postanowiłam wykorzystać resztki nitek nawinięte na czółenka, których było za mało aby "coś konkretnego" z nich zrobić, a szkoda wyrzucić. Uwolniłam więc czółenka, robiąc z nich małe kwiatuszki, które systematycznie łączyłam. Kolory tzw "na winie" czyli co się pod rękę nawinie, to dołączałam. Powstała jedna mała serwetka, taka podkładka 6x6, a druga jest w trakcie. Nie będę się przecież napinać, żeby ją skończyć, bo nie o to tutaj chodzi. Serwetki zabrałam na pierwszą wiosenną kawę do ogrodu, a że meble jeszcze pochowane, to za tacę posłużył mi talerz (chyba muszę sobie jakąś tacę zmalować, a może wypleść, ale już tak dawno nie miałam papierowej wikliny w rękach).
A tak się prezentuje moje "wabi sabi" z wiosennym espresso :-)



Nic nadzwyczajnego, ale będę kontynuować dorabianie podkładek.



Na zrobienie jednego kwiatka potrzeba około metra nitki. I wiecie, podoba mi się ten efekt przypadkowości i łączenia kolorów wydawałoby się niezbyt pasujących.


Już nawet dorobiłam kolejne elementy:


Mam nadzieję, że wpisałam się w temat wyzwania :-)


Na koniec zdjęcie z moimi tulipankami w tle, tak to te co ostatnio były zasypane śniegiem, ale już nie są :-) Właśnie miałam napisać, że mnie denerwuje na tym zdjęciu rurka od nawadniania, ale sobie odpuszczam, bo i tak niedługo zostanie zarośnięta, więc złączam i takie zdjęcie :-)


Na koniec zdradzę Wam jeszcze, że kawa była pyszna i koniecznie trzeba już te meble ogrodowe wyciągnąć :-)
Dołączam więc baner Szufladowego wyzwania:


i mówię do zobaczenia, pa, pa

Justyna

P.S.
Bardzo dziękuję za Wasze miłe słowa pod poprzednimi postami, bardzo, bardzo dziękuję :-)



poniedziałek, 27 lutego 2017

Pogubiłam dni :-(

Pogubiłam dni :-(
Witajcie.
Właśnie sobie uświadomiłam, że luty to krótki miesiąc i w środę już zaczyna się marzec, a ja nie pokazałam jeszcze moich prób w naszej 21 lekcji w nauce decoupage. W lutym inspirowała nas Renia, a temat był śliczny, ale i trudny jak się okazało. Należało zrobić prace w technice "print-room" 
Pomimo, iż bardzo mi się podobał to miałam duży problem w zdecydowaniu się co zrobić. A w takich przypadkach staram się po prostu spróbować techniki. Tak też zrobiłam, wzięłam na warsztat zwykle okrągłe podstawki pod kubki i spróbowałam.
Na początek taki print-room tylko z czarnym tłem, czyli wzór z serwetki i delikatne obrysowywanie, wg kursu u Ani z Sowiarni:




Zdjęcia robione w weekend, jak jeszcze leżał śnieg, bo teraz to mamy +12 i dobrze.

Kolejna podkładka już taka biało-czarna, a pomiędzy róże :-)


Ostatnia biało-granatowa, też wyszła fajnie:




Na dużych zbliżeniach widać granicę pomiędzy kolorami, ale normalnie się to nie rzuca w oczy.
To jeszcze zdjęcia rodzinne:



i koniecznie baner zabawy:


Uff, chyba jednak zdążyłam :-) jest przecież jeszcze czas do jutra. A potem…. no właśnie, czas na kolejny temat, a ja mam rozgardiasz w głowie i zupełnie nie wiem, czym Was zainspirować :-( A może macie jakieś sugestie, potrzeby czy pomysły. Proszę piszcie :-)))))

Na tym kończę dzisiaj, idę myśleć (a to ciężka praca), pozdrawiam wszystkich zaglądających bardzo serdecznie, dziękuję za wszystkie miłe słowa pod postem z kartkami lutowymi - DZIĘKUJĘ BARDZO

pozdrawiam

Justyna

P.S. A i jeszcze muszę sprawdzić, czy się kurczak nie wykluł :-)

środa, 20 maja 2015

Trzy sery :-)

Trzy sery :-)
Witam!
Dzisiaj będzie tak trochę kulinarnie, ale tylko trochę, bo tak naprawdę to będzie znowu :-) decoupage. Wiecie jak to jest, jak coś się pozna nowego i jeszcze w miarę wychodzi, to z przyjemnością się to robi. A jak jeszcze podoba się innym, to już w ogóle super. Tym razem w roli "podobacza" wystąpiła moja Mama, która gdy zobaczyła podkładki, przygotowane na fioletowe wyzwanie u Danusi, stwierdziła: "a dla mnie?" Cóż było robić, ochoczo wykrzyknęłam: "z przyjemnością zrobię takie i dla Ciebie". I z prawdziwą przyjemnością zabrałam się za pracę, ale żeby trochę urozmaicić, to wzięłam tym razem okrągłe podkładki i oczywiście inną serwetkę. Pozostał efekt płótna, bo uważam, że doskonale się na podkładkach sprawdza. Motyw na serwetce bardzo kuchenny, bo tytułowe trzy sery. Dodatkowo brzegi troszkę postarzyłam patyną, może trochę za mało, ale bałam się "przedobrzyć". Zobaczcie sami, oto trzy sery na okrągło:


Na drugiej stronie przykleiłam stempelki, które zostały mi na powycinanych fragmentach serwetki. Sądzę, że fajnie wykańczają całość:


To jeszcze zbliżenie "efektu płótna" i tych przetarć (+/-)



Jak zapewne zauważyliście podkładki są w kolorze ciepłego beżu, bądź ecru, więc i tym razem chciałabym je zgłosić do zabawy w kolory u Danusi, bo w tym miesiącu mamy właśnie takie tonacje. Poproszę baner:


Mam nadzieję, że zostanie mi zaliczone, pomimo iż drugi miesiąc z rzędu zgłaszam podkładki :-) Co do upodobań w tych kolorach to jestem zdecydowanie za - w otoczeniu, wnętrzach itp, natomiast w ubraniach to na pewno nie moich. Jakoś tak mdło bym się w kremie czuła, więc z przyjemnością popodziwiam u innych, a ja pozostanę przy niebieskim.
Jeżeli chodzi o zabawę kolorową, to jest super i chyba bym nic nie zmieniała. Mnie się podoba. Dzięki Danusiu :-)))
Na tym dzisiaj zakończę, tylko jeszcze bardzo ładnie podziękuję, za miłe słowa o moim apaszkowym wieszaku. Już wisi w szafie, zawalony apaszkami, więc pewnie jeszcze ze dwa takie muszę zrobić, ale to powoli. Pragnę natomiast wyjaśnić, że nie jest to do końca mój autorski pomysł, ponieważ podobny wieszak można było kiedyś kupić w IKEA. Ja go tylko zmodyfikowałam i znalazłam sposób na recykling i cięcie kosztów. Dziękuję więc wszystkim zaglądającym i do zobaczenia wkrótce

pozdrawiam
Justyna

czwartek, 23 kwietnia 2015

Fioletowe płótno

Fioletowe płótno
Witam!
Czas szybko leci, więc spieszę pokazać co zrobiłam na wyzwanie, które sama wymyśliłam. No może nie do końca sama, bo Renia miała tutaj swój spory udział. Z uwagi jednak na ciągły brak czasu postanowiłam połączyć naukę z przyjemnością, czyli zrobić prace decoupage w kroku drugim i na fioletowe wyzwanie w zabawie u Danusi. Danusia była taka miła i zgodziła się, że prace które powstają w naszych dwóch edukacyjnych cyklach mogą brać udział w jej zabawach (regulamin został zaktualizowany).
Patrząc na to coś już zrobiliście, moja praca jest dosyć prosta, ale to chyba dobrze, bo jak się okazało przyklejanie tej gazy wcale nie jest takie łatwe, a ja nie miałam w tym żadnego doświadczenia. Wybrałam zwykłe kuchenne podkładki, które dostały serwetkę w fioletach. Fiolet jest dodatkiem do mojej kuchni. Bardzo go lubię zarówno we wnętrzach, jak i ubraniach czy dodatkach. Oczywiście mamy wiele odcieni i jak dla mnie to chyba te wrzosowe, czy bakłażanowe są ulubione. To teraz zaprezentuję, co przygotowałam. Sposób nie okazał się być taki łatwy, ale "ćwiczenie czyni mistrza". Zrobiłam sześć podkładek, po dwie w każdym wzorze, druga strona jest pomalowana na fioletowo.




Teraz po kolei:




Ta gaza to daje w kość, ale zauważyłam, że serwetkę można dociskać jeszcze nawet po kilku godzinach schnięcia i jest to wtedy nawet bezpieczniejsze bo nie grozi porwaniem serwetki.
To może na zbliżeniu będzie lepiej widać efekt płótna (jeszcze są pewne niedociągnięcia):


Zdjęcia już ogrodowe, a ponieważ jeden z motywów, to szafirki, więc będzie małe porównanie naturalnych i serwetkowych. Kto wygrywa w takim zestawieniu jest chyba oczywiste :-)


Jestem zadowolona ze swojej pracy, cieszę się także, że się z nami uczycie. Jeszcze kilka dni zostało, więc dodawajcie swoje prace. 
Tak jak pisałam wcześniej praca biegnie także do Stefana Danusinego. 


Stefanek się nudzi, więc szukamy dla niego przyjaciela. Nie będę tutaj nic specjalnego wymyślać, ale uważam że sam powinien sobie wybrać towarzysza/towarzyszkę, w końcu serce nie sługa :-) 
To jeszcze baner naszej decoupagowej zabawy:


Dziękuję wszystkim za odwiedziny, dziękuję za komentarze i cieszę już, na kolejne spotkania z Wami. Pozdrawiam serdecznie 

Justyna

P.S.
Piękne fiołki, w wersji ogrodowej dla WAS