Witam!
To już ten czas kiedy trzeba jajka gotować, szykować szybko do Wielkanocy. Ozdabiać pisanki, już najwyższy czas. A jak czas to i ja coś tam ugotowałam. To na początek "coś tam pokażę" a potem będę gadać :-)
i w zbliżeniu, może będzie widać te delikatne spękania na jajkowych skorupkach:
Następne są moje ulubione, według kursu z inspirello TUTAJ, bardzo mi się podobają te ciemne przetarcia. A tak a propos reliefów to postawiłam na trochę nieskładne mazaki, że niby tak specjalnie, ale chyba jest ok. Pisanki wylądowały także w szkle, ale nie w garnku, a dlaczego? bo są już ugotowane :-)
To jeszcze zbliżenia, na których mam nadzieję widać także kropki, które pokochałam chyba z wzajemnością :-)
Te pisanki stoją na honorowym miejscu na stole w salonie i będą tam stały także przez święta.
A teraz jeszcze dwie pisanki, każda inna, ale łączy ich opakowanie. Wierni czytelnicy mojego bloga pamiętają jak pisałam o szkle laboratoryjnym, że syn mi nim zawalił garaż, że już wykorzystywałam go do lampionu czy bukłaka obrobionego wikliną. Pamiętacie? To teraz podkradłam dwie większe zlewki i do środka włożyłam, no może lekko wcisnęłam pisanki. Efekt mi się baaardzo podoba:
- pierwsza w delikatnym różu, z wyściełaniem z frędzli od sprutego szalika (jestem dramatyczny chomik :-)
- drugie w tonacji bardziej ecru, z motywem hortensji
Uff, mam nadzieję, że dotrwaliście do końca posta :-) Co do tych ostatnich pisanek to zdjęcia nie oddają delikatności tego laboratoryjnego szkła, a jest cudne. Pisanki są prezentami i mam nadzieję, że się spodobają.
Podsumowując temat zadany przez Renię daje wiele możliwości i do najłatwiejszych nie należy, ale praca nad tymi pisankami dała mi duuuużo satysfakcji. To jeszcze baner 13 kroku:
Na tym kończę, dziękuję bardzo za tak miłe komentarze pod frywolitkowymi pisankami z poprzedniego posta - DZIĘKUJĘ BARDZO :-)
Teraz już pozdrawiam bardzo serdecznie i bardzo wiosennie (u nas dzisiaj padał prawdziwy wiosenny deszczyk)
Justyna
To już ten czas kiedy trzeba jajka gotować, szykować szybko do Wielkanocy. Ozdabiać pisanki, już najwyższy czas. A jak czas to i ja coś tam ugotowałam. To na początek "coś tam pokażę" a potem będę gadać :-)
Oczywiście, jak mogliście się domyśleć chodzi o decu pisankowe, w temacie zadanym przez Renię, czyli w 13 lekcji wspólnej nauki. Renia zaszalała i pokazała tak piękne prace, że musiałam wielu rzeczy spróbować i nabrałam tych jaj chyba z pół tuzina i się zaczęło. Mam na myśli moje zamiłowanie do próbowania wszystkiego, a przecież nie od razu Kraków zbudowano. Tak, czy owak kilka jaj powstało i to w różnych stylach. Na początek jeszcze raz jaja w garnku. Są w tonacji niebieskiej, reliefy postarzane niebieską patyną, delikatne różyczki dodatkowo ze spękaniami dwuskładnikowymi. Natomiast w tych jajach wyjątkowo podoba mi się aranżacja. Wiem, nieskromna jestem, ale to mój blog więc mogę. Tego szklanego garnka nigdy nie używałam, stał zapomniany w szafce, wiem to zbrodnia była :-) bo jako naczynie reprezentacyjne wygląda genialnie. Jeszcze tylko trochę światła i gotowe.
i w zbliżeniu, może będzie widać te delikatne spękania na jajkowych skorupkach:
Następne są moje ulubione, według kursu z inspirello TUTAJ, bardzo mi się podobają te ciemne przetarcia. A tak a propos reliefów to postawiłam na trochę nieskładne mazaki, że niby tak specjalnie, ale chyba jest ok. Pisanki wylądowały także w szkle, ale nie w garnku, a dlaczego? bo są już ugotowane :-)
To jeszcze zbliżenia, na których mam nadzieję widać także kropki, które pokochałam chyba z wzajemnością :-)
Te pisanki stoją na honorowym miejscu na stole w salonie i będą tam stały także przez święta.
A teraz jeszcze dwie pisanki, każda inna, ale łączy ich opakowanie. Wierni czytelnicy mojego bloga pamiętają jak pisałam o szkle laboratoryjnym, że syn mi nim zawalił garaż, że już wykorzystywałam go do lampionu czy bukłaka obrobionego wikliną. Pamiętacie? To teraz podkradłam dwie większe zlewki i do środka włożyłam, no może lekko wcisnęłam pisanki. Efekt mi się baaardzo podoba:
- pierwsza w delikatnym różu, z wyściełaniem z frędzli od sprutego szalika (jestem dramatyczny chomik :-)
- drugie w tonacji bardziej ecru, z motywem hortensji
Uff, mam nadzieję, że dotrwaliście do końca posta :-) Co do tych ostatnich pisanek to zdjęcia nie oddają delikatności tego laboratoryjnego szkła, a jest cudne. Pisanki są prezentami i mam nadzieję, że się spodobają.
Podsumowując temat zadany przez Renię daje wiele możliwości i do najłatwiejszych nie należy, ale praca nad tymi pisankami dała mi duuuużo satysfakcji. To jeszcze baner 13 kroku:
Na tym kończę, dziękuję bardzo za tak miłe komentarze pod frywolitkowymi pisankami z poprzedniego posta - DZIĘKUJĘ BARDZO :-)
Teraz już pozdrawiam bardzo serdecznie i bardzo wiosennie (u nas dzisiaj padał prawdziwy wiosenny deszczyk)
Justyna




















