Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwetki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą serwetki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 marca 2021

4 pory roku - zima

4 pory roku - zima

i nie będzie o znanym cyklu koncertów Antonio Vivaldiego, a oczywiscie o frywolitce. Bo jak zapewne wiecie ja jestem zdania, że frywolitka dobra na wszystko i do wszystkiego. Może jednak po kolei. Już jakiś czas temu pewna ważna dla mnie Osoba poprosiła, żebym zrobiła dla niej "coś" z frywolitki. Dostałam wolną rękę i to było chyba najtrudniejsze, jednak po zrobieniu Alicji LINK, postanowiłam, że będzie to ozdoba na ścianę, ale oczywiście nie chciałam robić takiej samej. Rozpoczęłam poszukiwania pięknego wzoru serwetki. Znalazłam wiele, ale ostatecznie padło na wzór Robin Perfetti i jej serwetkę Jana (wzór do zakupienia TUTAJ). Pojawiło się oczywiście kolejne pytanie o kolorystykę, ale właśnie dzięki tym próbom powstał ostateczny pomysł, czyli wysupłam cykl zatytuowany "4 pory roku".

Dzisiaj chciałam Wam pokazać pierwszą serwetkę, czyli ZIMĘ. Wysupłana już jakiś czas temu, więc załapała się na zdjęcia zimowe, bo to białe tło to śnieg :-)


Zima dostała ramkę, ale oczywiście pojawiło się kolejne pytanie, jakie tło. Na chwilę obecną są dwa, czyli białe:


lub delikatnie niebieskie:


Nie podjęłam jeszcze ostatecznej decyzji, chociaż pojawił się kolejny, trochę szalony pomysł na wyeksponowanie "4 pór roku", ale o tym na razie sza.

Na koniec jeszcze zdjęcie z procesu blokowania, który z jednej strony wymaga cierpliwości, a z drugiej jest ekscytujący, bo przecież końcowy efekt jest tuż, tuż, na wyciągnięcie ręki. 

Na tym dzisiaj kończę, ale obiecuję wrócić niedługo z kolejnymi częściami, bo ..... albo nie będę zdradzać. 

Teraz pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających i mówię do zobaczenia 

Justyna


niedziela, 6 grudnia 2020

Alicja w krainie konwalii,

Alicja w krainie konwalii,

czyli frywolne przygody :-) Zapewne pamiętacie opowieść Halloweenową i rozterki Alicji, jak urządzić przyjęcie (LINK). Dziewczynka rezolutna, więc nie zasypia gruszek w popiele i postanowiła ponownie zmobilizować Wenę do pracy i jakoś ciekawie ozdobić swój domek. W końcu niedawny remont zobowiązuje. A w sumie, to nawet zaczęła myśleć przed jego rozpoczęciem, ale niestandardowe pomysły wymagają też niejednokrotnie więcej czasu.

Hmm, to może spróbujmy podglądnąć Alicję i zobaczyć co też ona wymyśliła? Zaczęło się od pięknych majowych konwalii, urzekających zapachem, bielą kwiatów i soczystą zielenią:

I to właśnie tam Alicja znalazła takiem małe "cóś" mieszczące się na dłoni:

Pomyślała jednak: "nie wiem co to jest, więc może zostawię i będę obserwować z odległości" i wtedy kółeczko się powiększyło:

i potem jeszcze:

i jeszcze:

a potem konwalie zaczęły przekwitać i zmienił się kolor na ciemniejszy:

i nawet taki cieniowany:

Tutaj Alicja, już nie wytrzymała i intensywniej zaczęła się przyglądać temu "czemuś" i nawet się przestraszyła, bo przy kolejnym powiększeniu pojawił się nowy kolor, taki brudnoróżowy.


Jednak po Alicja bliższym przyjrzeniu się, zauważyła podobieństwo do owoców wiśni, co jej wcale nie zdziwiło, bo to przecież lato już było.


Wtedy dołączył taki chłodniejszy odcień zieleni, tak trochę na odpoczynek przy upałach, ale też róż nie odpuszczał i ułożył się na kształt jakby promyków:

Alicja nadal motywowała wenę, wspólnie zdecydowały, że czas wrócić do pięknej, soczystej zieleni:

Wszystko było na dobrej drodze, chociaż wakacyjne wyjazdy trochę wstrzymywały Alicję, ale w pięknych okolicznościach krajobrazu, coś się działo:

i nawet w równie pięknych "kukurydzianych" tym razem okolicznościach przyrody Alicja trochę wypoczęła:



Ten odpoczynek się jednak przeciągnął, Wena gdzieś zniknęła. Alicja chodziła, szukała i .... po dłuższym czasie, ale jednak Wena pomyślała, że szkoda już włożonej pracy, a Dziewczynka ładnie prosiła. Skończmy, zrealizujmy pomysł i...

pojawił się kolejny rząd, w ciemnej, głębokiej zieleni :-)

A potem przyszedł dziwny listopad, bo trawa zielona, pelargonie kwitną, że o Wirusie nie wspomnę. Wena nie odpuszczała i w pięknych melanżach Alicja znowu urosła, a raczej obrosła ślicznymi koniczynkami:


Tutaj Alicja ponownie musiała użyć całej swojej siły przekonywania i pokazała wenie, że i listopad może być kolorowy:


bo i jeszcze róże kwitną i nawet trochę koloru zostało na hortensjach:

Kolejny rząd, powstał więc w takim trochę nietypowym, jak na jesień kolorze, ale prezentuje się pięknie:

Teraz to już było z górki, bo zakończenie piękne, gdzie ponownie królują soczyste zielenie, a całości dopełniają delikatne józefinki. 




Alicja, była już szczęśliwa, jeszcze tylko ostatnie szlify, czyli pranie i upinanie:

i można się cieszyć efektem pięknej pracy w całej krasie :-)




Teraz już wszystko jasne, powstała dość spora, bo 44 cm frywolna serweta. Ci co mnie podglądają na Instagramie wiedzą, że jest to wynik wydarzenia na FB, gdzie co tydzień był publikowany nowy rząd zaprojektowany przez inną osobę. Taka praca trochę w ciemno, ale warto było, naprawdę warto, bo każdy rząd inny, niejednokrotnie z technicznym wyzwaniem. Bardzo dziękuję wszystki Autorkom i Adminkom za zorganizowanie wydarzenia i oczywiście piękny projekt. 

Alicja zgodnie z początkowym pomysłem, po oprawieniu zawisła na ścianie w odnowionym salonie. Zdjęcie nie oddaje jej piękna.


Dodam tylko, że jak powiesiliśmy ją, to Syn stwierdził: "Mamo musisz taką drugą zrobić, nad drugie drzwi" :-) To chyba nie tak łatwo, ale na pewno dorobię jeszcze jedną mniejszą i wspólnie z wcześniej wysupłaną Arletą dołączą do kolekcji. 

Wiem, że zdjęć dużo, ale dzięki wydarzeniu, każdy rząd ma swoją dokumentację i aż żal mi było go nie pokazać. Jak dla mnie to duże wyzwanie, ja to raczej frywolny krótkodystansowiec jestem, ale czasem ... 

Na tym dzisiaj skończę, mam nadzieję, że mimo iż mniej mnie tutaj jednak do mnie zaglądnięcie, a kolejne posty to już zapewne świąteczne będą :-)

pozdrawiam serdecznie

Justyna


czwartek, 3 września 2020

Tryptyk, czyli kukurydziana współpraca :-)

Tryptyk, czyli kukurydziana współpraca :-)

Obiecałam, że będę Was tą kukurydzą męczyć link, więc wracam dzisiaj, aby pokazać kolejną pracę. Powstała ona z naszego, Oli i mojego, pomysłu i tak też została wykonana, czyli wspólnie. Zaraz po przyjeździe zrobiłyśmy burzę mózgów, bo potrzebowałyśmy przygotować prezent. Z tej burzy, dość konstruktywnej narodził się pomysł zrobienia tryptyku frywolitkowego. Wymyśliłyśmy, że znajdzie się w nim Anioł, bo jak wiadomo takiej opieki nigdy za dużo i dwie małe serwetki frywolne, tak dla równowagi. Moja część obejmowała zrobienie serwetek. Miałam w czym wybierać, bo właśnie eksplorowałam pięknie wydany zbiór wzorów frywolitkowych Ewy Wasyliszyn pt "Kolory frywolitki". Praca w pięknych okolicznościach przyrody, to była sama przyjemność:


i serwetki szybko powstały. Bardzo proszę oto: Mak i Rzepak ;-)


Urocze są te wzory Ewy, robi się dość szybko, a zmiana kolorów powoduje, że wzór za każdym razem wygląda inaczej :-)




Oli przypadł do zrobienia aniołek Trinki wg pięknego wzoru Terry McGuffin link

Trochę miałyśmy problemów z ramką, bo ta zamówiona nie przyszła na czas, ale udało się zakupić odpowiednią w lokalnym sieciowym sklepie i powstał tryptyk, który pięknie zapozował u Oli w ogrodzie :-)




Prezent wręczony, spodobał się bo został zawieszony na ścianie ;-)

Muszę się przyznać, że piękna jest ta frywolitka, oj cudna, zdecydowanie jestem jej wielbicielką, a moi znajomi i przyjaciele niestety muszą się liczyć z faktem, że mogą ją dostawać jako prezent, pod różnymi postaciami ;-) 

Dzisiaj już kończę, chociaż nadal to nie wszystko co powstało na tym jakżesz żyznym i owocnym polu kukurydzy ;-) ale to może innym razem, a może potem, kiedyś :-)

Pozdrawiam więc wszystkich zaglądających bardzo, bardzo serdecznie i mówię do zobaczenia

Justyna