czwartek, 12 lipca 2018

Nareszcie deszcz :-)

Nareszcie deszcz :-)
Witam :-)
U nas nareszcie pada, deszcz jest bardzo potrzebny, chociaż troszkę przeszkadza w robieniu zdjęć :-) Ale przecież dla chcącego i między kropelkami się da, więc zrobiłam kilka fotek i chciałabym Wam je pokazać. To bardzo proszę, oto one:




To teraz już wszystko jasne :-) Zrobiłam komplet według klasycznego już wzoru Coriny Meyfeldt LINK. Koleżanka poprosiła mnie o dodatki biżuteryjne do sukienki w której miała iść na wesele. Termin był bardzo krótki, więc postawiłam na sprawdzony i w mojej ocenie dość efektowny wzór. Sukienka z motywami, bardzo zresztą modnymi w tym sezonie, roślinnymi:


Wydawało mi się, że wachlarze mogą także robić za liście egzotycznej rośliny, np palmy itp. Komplet bardzo się spodobał, co mnie niezmiernie cieszy :-)


To może jeszcze takie ujęcia z moimi eksperymentami z perspektywą :-)



Mam nadzieję, że i Wam się spodoba. Fajnie tak czasami wrócić do starych wzorów, bo takie wachlarze robiłam już w lipcu 2014 TUTAJ i TUTAJ, wow to już cztery lata. Nic to, chyba czas kończyć na dzisiaj :-)

pozdrawiam serdecznie


Justyna

poniedziałek, 9 lipca 2018

Zapatrzyłam się :-)

Zapatrzyłam się :-)
Witajcie :-)
Jakoś nie idzie mi dzisiaj pisanie posta, więc będzie krótko, chyba. Od jakiegoś czasu podziwiam na innych blogach np naszej Papierolki,  piękne zdjęcia w lawendą w roli głównej. Głównie zapatrzyłam się na lawendowe wrzeciona i zapragnęłam takowe mieć, poczuć ten zapach rozchodzący się po domu, albo dochodzący z otwieranej w zimie szafy. Bardzo chciałam. A jak wiecie, chcieć to móc, więc posadziłam lawendę w ogrodzie i na tym skończyła się sielanka, bo jakoś nie chciała rosnąć, marniała, albo przemarzała w zimie, albo usychała (pomimo podlewania), ale ja uparcie sadziłam nowe krzaczki, zmieniałam im miejsce, ufając że będzie bardziej odpowiednie. I …. udało się, mam w tym roku lawendowe żniwa :-)



Nie są to może jakieś nadzwyczaj urodziwe krzaczki, ale lawenda jest cudna i nieziemsko pachnie :-) W zeszłym tygodniu urządziłam cięcie, a potem się delektowałam tym zapachem, także zmieszanym z aromatem kawy, który również uwielbiam :-)



Potem zabrałam się za plecenie moich wymarzonych fusetek. Nie jest to trudne, ale cierpliwości wymaga, a ku mojemu zaskoczeniu lawenda bardzo szybko wysychała i strasznie gubiła kwiatki:



Postanowiłam więc zmienić technikę i powiązałam odliczone pędy lawendy i włożyłam do wody. Trochę to przedłużyło ich "żywotność" ale następnym razem, będę cięła sukcesywnie.



Część lawendy od razu powędrowała do ludzi (zdradzę, że będą rewelacyjne domowe mydełka), a część została zapleciona w grubsze i cieńsze wrzeciona. Te grubsze zdecydowanie bardziej mi się podobają i następnym razem tylko takie będę robić.


i to znowu nie wszystkie, ale tylko te się załapały do zdjęć. A resztki lawendy zostały skrzętnie zebrane do woreczka, bo nic nie może się zmarnować :-)


Jestem niezmiernie zadowolona, że się w tym roku udało zebrać moją własną lawendę. Będę walczyć  o nią dalej i mam nadzieję, na powtórkę w przyszłym roku.

Na tym kończę, dziękuję za Wasze odwiedziny, pomimo czasu niesprzyjającego siedzeniu przy komputerze, a teraz pozdrawiam serdecznie

do zobaczenia

Justyna


wtorek, 3 lipca 2018

Skąd się bierze frywolitka?

Skąd się bierze frywolitka?
Witajcie :-)
Dzisiaj chciałabym, abyśmy sobie wspólnie odpowiedzieli na pytanie "skąd się bierze frywolitka?"
Wiecie może? albo macie jakieś typy? Ja wiem i odpowiedź jest bardzo prosta :-)

Frywolitka rodzi się w kwiatach :-) 



Frywolitka jak Calineczka, nie tylko rodzi się, ale i mieszka w kwiatach :-) U mnie w hortensjach, które w tym roku wyjątkowo pięknie zakwitły.  A frywolitki korzystają z piękna i wygód ogrodu. Wybierają miejsca gdzie zarówno mogą osłonić się od słońca, jak i od deszczu:


bo zaprzyjaźniony pajączek rozpostarł jak namiot swoją delikatną materię:



A jak nawet czasem się zmoknie to można się delikatnie osuszyć na puchatych liściach:


lub wyschnąć, huśtając się na wietrze na delikatnych łodyżkach lawendy:



a relaksu można zażyć wylegując się na zielonych liściach:


lub w słońcu słoneczników:


można też skorzystać z roślinnego SPA i "fakirowego" masażu:


och, piękne takie życie :-))))))

Jak widać powyżej zrobiłam kolczyki w biało-czerwonych barwach. Miały być elementem stroju kibica, ale nie zdążyły, bo kariera naszych się szybko skończyła na tegorocznym mundialu. Nic to, przydadzą się kiedy indziej, np w kibicowaniu siatkarzom.
A tak w ogóle to także przypominają mi koła ratunkowe:


i tego się będę trzymać :-)
Od razu chciałam się przyznać, że mają kilka błędów w przeplataniu, ale taki urok rękodzieła, albo pierwszych prac.  Oczywiście zapewne zauważyliście także, że są w temacie naszego "Kochania frywolitki" 


Wiem, wiem, może to nie jest ok, bo najpierw je zrobiłam, a potem podałam temat, ale potraktujcie je jako inspirację, albo próbę czy się da :-) Zaświadczam, że się da, a ja obiecuję, że powstanie coś jeszcze.
Zapewniam Was, to nie takie trudne, a gdyby ktoś miał inne plany to pamiętajcie, że jest także opcja ratunkowa w lipcowym temacie :-)
Na dzisiaj to wszystko,  kończę już moje gadanie, pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich zaglądających

do zobaczenia

Justyna

poniedziałek, 2 lipca 2018

Podsumowanie podsumowań

Podsumowanie podsumowań
Witajcie :-)
Dzisiaj czas na podsumowanie naszych decoupagowych cyklów. Podjęłyśmy decyzję, że czas zakończyć ten etap naszej przygody. Zaczęłyśmy wspólną naukę w marcu 2015 roku, czyli ponad dwa lata temu. Szmat czasu :-) aż mi się wierzyć nie chce, że tyle minęło miesięcy i wspólnych lekcji.
Z tego miejsca chciałabym bardzo serdecznie podziękować Reni, która wymyśliła ten temat, namówiła mnie do współpracy i prowadziła ze mną ten cykl :-)))))))
Kolejne podziękowania należą się także Wam, że byłyście z nami, że nam towarzyszyłyście, wspólnie się ucząc, bądź kibicując wiernie. Bez Was by się nie udało - DZIĘKUJEMY BAAAAARDZO.



Poniżej osoby które wzięły udział w naszych naukach :-)
Ania
ArtAleksandra
Ania z Sowiarni 
Marta DecuChic
Justynka z bloga "szydełkowo-sutaszowo"
PapierOlka
Honorata "Fioletowa Żyrafa"
Allienor
Justyna Bryla
Agnieszka
Tina
Asia
Gosia
Aldona
Beata
Jola
Agnieszka HagArt
Hania
Izabela
Kasia
Ewelina
Ola 
Anetta
Paulina
Kamila
Beva
Monika
Agatrix
Alicja
Gosia
Renik-art
Anitka
Hannas
Joanna Lewicka
Justynka "Trzeci pokój"
Telashe
Basia
Efka Raj
Danka M
Agatka Baran
Bogusia
Teresa Tessart
Aisha
Pawanna
Kamilka
pARTofMe
Natalia (czarodziejski pędzelek)
Erendis

Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam (gdyby się tak zdarzyło, to dajcie proszę znać w komentarzu to poprawię). Zdziwiłam się, że niektóre blogi już nie istnieją, albo są zablokowane. Chciałam także dodać, że są osoby które wzięły udział we wszystkich lekcjach i jest to nasza ANIA.
Łza mi się w oku zakręciła, więc przechodzę do podsumowania ostatniej lekcji, czyli RINGU.
Zaczynamy "jak zwykle" od zdjęcia rodzinnego:


a poniżej szczegóły:
Agatka Baran zrobiła wiosenny słoik:


Gosia piękne skrzyneczki, które pokazała w dwóch postach TUTAJ i TUTAJ




Ania zrobiła piękny różany zestaw:


Justynka przygotowała zakładki i przybornik:


Renia dała drugie życie starej komodzie:


Danusia ozdobiła szkło:


a ja wracając do korzeni ozdobiłam dno plecionej tacy:


I teraz to już nie wiem co napisać, jakoś mi się ten post nie klei. Napiszę więc jeszcze raz: dziękuję Dziewczyny za wspólną zabawę, pracę i czas - bardzo, bardzo dziękuję

pozdrawiam/pozdrawiamy serdecznie

Justyna i Renia


niedziela, 1 lipca 2018

Interlocking rings :-)

Interlocking rings :-)
Witam serdecznie :-)
Rozpoczynamy piękny miesiąc lipiec. Pogoda za oknem trochę przeczy moim słowom, ale wierzę, że będzie dobrze. A jak dzisiaj pierwszy dzień miesiąca to i pewnie czekacie na kolejny temat w cyklu "Kochamy frywolitkę", a co to będzie to już zapewne poczytaliście w tytule. Tak, będziemy przeplatać kółeczka, supłać przenikające się kółka, czyli pomieszanie z poplątaniem :


poniżej znajdziecie kilka przydatnych linków i garść inspiracji:


- można zrobić sposobem Kathy: LINK część 1, LINK część 2
- albo według filmu od Caren (na jedno czółenko) LINK
- a TUTAJ sposób dla igłowców
- a TUTAJ Jon wszystko rozrysowała

Przeplatać można kółeczka także bardziej równolegle, w ostatnio dość modnym wzorze poniżej w wykonaniu monarch.jewelery LINK:



ale można i przeplatać kółeczka odwrócone:

 link

 LINK

powyżej zdjęcia zapożyczone od Muskaan z linkami do tutoriali i jeszcze TUTAJ

Bardzo ciekawie prezentuje się także kolejny sposób przeplatania kółeczek:


pokazany przez Teri LINK

A może przeplatane kółeczkowe elementy od Marilee (w linku dostępny opis wykonania)

 LINK


a i znalazłam jeszcze takie przeplatanie, pokazane przez guru frywolitki Georgię Seitz LINK



albo takie z małymi kółeczkami zastępującymi koraliki pokazane przez Ninettę LINK


opcji i możliwości jest wiele.
Mam nadzieję, że temat Wam się spodoba, a że mamy wakacje i czas wypoczynku to dorzucam drugą opcję, żeby Was nie przemęczać i można w tym miesiącu zgłosić każdą frywolną pracę byle by była w kolorze letniej łąki. Mogą być więc odcienie zieleni, ale i oczywiście kwiatowe, czyli wybieramy wśród chabrów, maków, rumianków, nawłoci i wielu, wielu innych :-)
To teraz już chyba czas na mnie, zostawiam Was z tematami i już oczami wyobraźni widzę tę burzę mózgów :-)

pozdrawiam serdecznie

Justyna