niedziela, 23 lutego 2020

Rokoko

Rokoko
to styl obecny zwłaszcza w architekturze wnętrz, charakteryzujący się lekkością i dekoracyjnością form, swobodną kompozycją, asymetrią i płynnością linii (za Wikipedią). To tak tytułem wstępu, ale nie martwicie się nie wzięłam się za architekturę, chociaż w tworzeniu drobnych papierowych form, znajdzie się wiele wspólnych elementów. Dobrze, żeby już nie przedłużać pokażę, iż najpierw stworzyłam kartki na Wielkanoc, a potem jak na nie spojrzałam z dystansu to mi się właśnie ze stylem rokokowym skojarzyły. Nie jest to moja koronna dyscyplina, ale … 


wszystkiemu winne piękne papiery i zające i … a zresztą, zapewne to wszystko tylko przeze mnie :-) Jakoś tak miałam nastrój na coś więcej i może nawet trochę przesadziłam, a teraz mówię, że rokokoko ;-)

Pierwsza kartka z "pełnym" zasrebrzonym zającem i bielą z kroplą mięty - totalnie nie mój styl, ale jakoś tutaj mi pasował :-)



Druga także ze srebrnym zającem, tym razem w wersji ażurowej, z lekko złocistym tłem i ponownie nutą mięty, na dodatkach ecru :-)




Tak mnie poniosło z tymi ozdobnikami :-) a ponieważ Team z bloga "Zielone Koty" ogłosił wyzwanie "Karnawałowy blask"  link to pomyślałam, że dorzucę tam moje kartki. W zasadach napisano, że ma się błyszczeć i nic, że na konkretną okazję itd nie jest napisane, więc zgłaszam Rokokowe zające :-)


Dodatkowo ponieważ zające były szykowane na zabawę u Ani link, to dołączam je do poprzedniego, fioletowego postu. Wrzucam cały kolaż i na nim widać, skąd mi została tekturka z podwójnymi zającami :-)


tak to pobawiwszy się stylem, pożegnam się z Wami w tę przedwiośnianą niedzielę,
pozdrawiam  serdecznie wszystkich zaglądających i mówię do zobaczenia

Justyna 

środa, 19 lutego 2020

Co zrobiłam Sylwii, czyli przygody Rękodzielnika część 3

Co zrobiłam Sylwii, czyli przygody Rękodzielnika część 3
Pamiętacie śnieżynki, które w zeszłym miesiącu zrobiłam zmotywowana zabawą u Anetty link? Jeżeli nie, to zerknijcie TUTAJ. Zrobiłam dwie takie śnieżynki i niestety nie wytrzymałam, żeby je powiesić w przyszłym sezonie na choinkę, nieważne czy swoją czy cudzą. Niestety nie dałam rady i postanowiłam zrobić z nich użytek wcześniej. A cóż ja mogłam zrobić? Hmm, połączyłam moją frywolitkową miłość z nowym zauroczeniem i zatopiłam Sylwie w żywicy :-) Zrobiłam z nich podładki pod kubki, bo żywica to nie tylko biżuteria, ale także i trochę większe formy, albo nawet czasami baaardzo duże. Dzisiaj będą te średniowymiarowe :-)
Na początek w przezroczystej żywicy Sylwia Złota, na okrągło:




Wyszło fajnie i użytkowo. Podkładka jest dosyć gruba i nie odkształca się nawet jak się gorący kubek postawi. A przede wszystkim ma jedną ogromną zaletę, frywolitka się nie pobrudzi, nawet jak się kawa na nią wyleje :-)

Nie byłabym jednak sobą, gdym nie włączyła trybu "KOMBINACJA" i nie wymyśliła, że może teraz zafarbuję żywicę i będę miała błękitną podkładkę. Jak postanowiłam, tak i zrobiłam i mam. Efekt mnie nie zadowolił, bo Sylwia się schowała. 



Efekt jest ciekawy, ale nie taki chciałam uzyskać.
Trzeba było więc dalej próbować, a że nie miałam już żadnej Sylwi na podorędziu, to zrobiłam kolejną śnieżynkę, wg wytycznych Anetty, tym razem wg. wzoru Anne Orr link



Użyłam lekko cieniowanego kordonka,  grubości rzadko przeze mnie ostatnio używanej, bo 10. Wzór tak sobie mi się układał, może za dużo dodałam węzełków do tego środkowego kwiatka, albo za mało dodałam do zewnętrznego rzędu, ale po naciągnięciu i ułożeniu jest ok.

To teraz zaczynają się "Przygody Rękodzielnika" Jak zrobić, żeby był kolor i nie zakryć frywolitki? Dumałam, oglądałam internet i zrobiłam tak. Na początek wylałam warstwę niebieskiej żywicy, poczekałam aż podeschnie, następnie położyłam delikatnie koronkę i zalałam przezroczystą.





Efekt jest taki jak chciałam. Bo na awersie koronka jest dobrze widoczna w naturalnym kolorze, a na rewersie bardziej zaniebieszczona. Pewnie różnica byłaby bardziej widoczna, gdybym użyła białego kordonka, ale jest tak i już :-)


Tak to wygląda porównując obie strony.
Teraz pozostaje zakupić barwnik matowy lub perłowy i uzyskać jeszcze inny efekt, ale to na razie w planach. Obiecuję, że na pewno spróbuję, ale kiedy …. jak przyjdzie wena i zrobi się zamówienie.
Jak na razie testuję różne kolory i już wiem, że można wykorzystywać tusz, czy atrament do barwienia żywicy :-)

CDN, ale jeszcze koniecznie muszę pokazać zdjęcie grupowe:


i baner zabawy u Anetty link


Na dzisiaj kończę i idę zaszyć się z kubkiem ciepłej herbaty na kanapie :-) może nie będę tak całkiem się lenić, ale o tym na razie cii…


Pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających i do zobaczenia

Justyna

niedziela, 16 lutego 2020

Ach ten KROKUS ;-)

Ach ten KROKUS ;-)
Ależ ja miałam na niego pomysłów, tak dużo, że nie mogłam się na żaden zdecydować. A może wykrzyżykować krokusika, tyle pięknych wzorów, już nawet jeden sobie upatrzyłam, ale nie. To może quillingiem ukręcić, Pinterest przejrzany, zadanie w zasięgu moich umiejętności, ale znowu nie. I tak zwlekałam, zwlekałam, że zabrałam się wreszcie do Aninych kartek bez krokusa i są takie sierotki, tylko z dwoma wytycznymi, czyli zając we fiolecie. Zając to zdecydowanie Wielkanoc, zresztą takich kartek potrzebuję, ale fiolet, już nie bardzo mi się tak kojarzy, ale kto jak nie ja. Nie zrobiłam krokusa, to fiolet MUSI być :-) Dla niewtajemniczonych, chyba nie ma tokowych, ale gdyby TUTAJ znajdziecie wytyczne zabawy o której piszę :-)
Zapraszam więc, na początek fiolet na maksa:


Recyklingowo wykorzystałam tekturkę po wyciągnięciu zająców. Powstała prosta kartka, ale mnie się podoba i od razu widać o jaką okoliczność chodzi.


Zające rozgościły się w moim ogrodzie, ale nie są jedyne, bo pojawił się także inny gatunek i to od razu w wersji "WESOŁEGO ALLELUJA"


Tak się przejęłam tym recyklingiem, że nawet napis podzieliłam na dwie części :-) Szczerze mówiąc to mi tak z kompozycji wyszło, ale kartki takie trochę bliźniacze.
Wykorzystałam zajączki z dziurkacza, a jajka wycinałam nożyczkami. Nawet udało mi się znaleźć sposób na kształt "jajeczny", a mianowicie wyszukałam w swoich zasobach akrylową pisankę, taką rozkładaną na dwie części i używając jednej lub drugiej połówki miałam dwa jajka z niewielką różnicą wielkości.




Na tej kartce zamiast tych zembossowanych kwiatków miały być wspomniane na początku quillingowe krokusy, ale zdecydowanie był jakiś zastój w palcach i jest jak jest ;-)

Na drugiej zające trochę szalone, ale przecież Wielkanoc to radosne święto, więc niech się cieszą, niech się radują :-)




Na dzisiaj to tyle w temacie kartek bez krokusów. Spełniają one dwie wytyczne dla Ani.
Baner umieszczam:


dołączam kolaż z dwóch wytycznych:


ale pracy nie linkuję, bo mam plany na więcej kartek, a Szefowa mnie pogoni jak będę bałagan robić,  bo wiadomo ona porządku pilnuje i dobrze :-)

Na dzisiaj kończę, a ponieważ miało nie być krokusów, to załączam przebiśniegi w pełnym rozkwicie :-) bo krokusów u mnie jeszcze nie ma, nie widać :-(


pozdrawiam wszystkich zaglądających bardzo serdecznie, do zobaczenia

Justyna

poniedziałek, 10 lutego 2020

Serce,

Serce,
może być bardzo różne i niekoniecznie musi być czerwone :-) Serce, kojarzy się z dobrymi uczuciami, miłością, radością, oddaniem itd :-) Serce ma też piękny kształt i ten anatomiczny i ten symboliczny :-) Dzisiaj będzie o mojej interpretacji serca. Ci którzy śledzą mojego bloga, mogą już typować różne techniki, ale ja nie trzymając czytelników w napięciu pokazuję :-)



Zwykła przezroczysta żywica, kilka kwiatków hortensji plus drobne pęcherzyki powietrza w gratisie i  jest serce :-)



Co z takim sercem zrobić? Jakoś go trzeba wykończyć. Wzięłam głęboki oddech i wywierciłam w nim dziurkę i zrobiłam z niego zawieszkę. Dumna jestem niesłychanie, bo pierwszy raz tę dziurkę robiłam. Jest to przydatna umiejętność i poszerza mój warsztat, ale dzisiaj nie zagłębiamy się w szczegóły techniczne, tylko podziwiamy :-)



Dalej, bliżej lub bardziej z boku :-)


Zwykła dziurka i zwykły satynowy sznurek i serce wykończone.
Muszę się nieskromnie przyznać, że jestem z niego dumna i obiecuję, że będą kolejne, bo moje zauroczenie żywicą trwa nadal i pomysły się ciągle pojawiają :-)

Miesiąc luty zdecydowanie kojarzy się sercowo, więc i Dziewczyny z Szuflady takie wyzwanie ogłosiły link, do którego i ja swoje serce dołożyć chciałabym :-)


Mam nadzieję, że zostanie ono tam przyjęte, a może nawet się spodoba :-)

Na tym dzisiaj kończę, bardzo dziękuję za Wasze odwiedziny i wszystkie miłe słowa :-)
Teraz już pozdrawiam serdecznie i mówię do zobaczenia

Justyna

piątek, 7 lutego 2020

Karnawał :-)

Karnawał :-)
Mamy karnawał, czas się bawić, może trochę odetchnąć i zapomnieć o codziennych troskach. Zapewne każdy ma jakieś, ale dzisiaj o nich nie myślimy. Aby sobie zabawę uprzyjemnić dobrze jest mieć jakiś fajny strój, albo chociaż ciekawy gadżet. A najfajniej jest jak można go sobie samemu zrobić :-) Na pewno Was zaskoczyłam, tym "zrobić samemu" :-) tak się mnie dzisiaj trochę żarty trzymają.
Znalazłam piękną maskę karnawałową wg wzoru Olgi Antropovej LINK i wyszyłam. Miała być początkowo broszką, ale ponieważ wyszła dość duża, to została zawieszką, ozdobą do torebki i tym oto sposobem mam bal codziennie :-)
Haftowana ma plastikowej kanwie :-)



ze złotymi dodatkami, czyli w wersji "na bogato" :-)


Ostatecznie haft wycięty i podszyty prezentuje się następująco :-)



Trochę byłam zła na siebie, że zaoszczędziłam i zamówiłam muliny Ariadny, bo te DMC byłyby bardziej pomarańczowe, niż brązowe, ale na razie nie planuję poprawek :-)


a jak Karnawał, to i trochę zimy by się przydało, więc takie mam śniegowe, śnieżynki :-)


innych nie ma :-( Znaczy się raz były, ale baaaardzo krótko, bo kilka godzin i koniec :-)
Haft dość duży, jak wspomniałam, poniżej dla skali moja dłoń


Tak w zasadzie zrobiłam go dla przyjemności zrobienia, ale jestem z niego zadowolona. Zdjęcia jakby trochę bledsze niż w naturze, ale w świetle jupiterów maska będzie błyszczeć na pewno.

A ponieważ Karnawał, jest mocno związany z Bożym Narodzeniem, bo przecież zaczyna się tuż, tuż po Świętach, to maskę chciałąbym zgłosić do zabawy u Kasi LINK. Mam nadzieję, że Kasia przyjmie, bo przecież i na choince maskę też mogę zawiesić :-)


Na pewno nie uda mi się w tym miesiącu zrobić kolejnej Babuszki, więc liczę na wyrozumiałość Kasi :-)

Na tym kończę, pozdrawiam wszystkich zaglądających baaaaardzo serdecznie. Bardzo dziękuję za wszystkie miłe komentarze i mówię do zobaczenia

Justyna