Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 6 września 2014

Pierwsza blogowa wymiana :-)

Pierwsza blogowa wymiana :-)
Witajcie!
Ostatnio trochę mniej mnie w blogowym świecie, ale więcej pracuję zawodowo. Szykowałam się także do urlopu i już jutro wyjeżdżam, ale dziś chciałam Wam pokazać jakże udaną wymianę z Justynką z bloga http://jot-kaa.blogspot.com. Justynka wiele potrafi, ale koraliki udają jej się wybornie (jakoś tak poetycko mi wyszło :-)). To moja pierwsza wymiana, więc tym bardziej się cieszę, że udana, bo druga strona zapewniała, że też jest zadowolona. Nie będę przedłużać i pokarzę co dostałam.




Piękne dwie koralikowe bransoletki i kolczyki kulki w wybranym przeze mnie kolorze, a do tego ślicznie zapakowane. Istne cuda. Oczywiście głowa pracuje i wcześniej czy później też się nauczę takie robić. W tajemnicy dodam, że już jakieś drobiazgi powstają, ale o tym innym razem. To proszę bardzo, jeszcze jedno zdjęcie w plenerze :-)


Ode mnie poleciał zestaw dla maluszka, zrobiony na szydełku.



Żyrafy są już znane (pokazywane TU i TU, a tutaj przepis), ale jeszcze zrobiłam niebieskie trampki. Uważam, że są fajne i na pewno będę z przyjemnością takie robić.




Wiem, że te buciki to żadne odkrycie, ale są urocze. Zrobiłam je według przepisu, który znalazłam w magazynie "Mollie potrafi". Musiałam jednak trochę zmodyfikować liczbę oczek, bo te zrobione dokładnie według wzoru są bardzo małe (około 6 cm) i raczej nadają się na breloczek lub dla lalki.


Niestety nie mam zdjęcia na którym byłyby obie pary, więc nie ma skali.  
Tak wygląda moja pierwsza blogowa wymiana i bardzo mi się podoba, więc gdyby ktoś chciał coś co ja umiem to pytajcie, piszcie (e-mail w lewym górnym rogu). Justynko bardzo dziękuję za bransoletki i kolczyki, są używane, nawet dość intensywnie i dobrze się sprawują. 
W tym miejscu zapytam się Was o jeszcze jedną rzecz, bo sama nie umiem sobie poradzić. Chciałam zrobić taką zabawkę dla dziecka np jakiś ptaszek, myszka czy cokolwiek, który miałby wszytą do środka "pozytywkę". Po pociągnięciu za sznurek, zaczynałaby grać i jednocześnie wciągała sznurek. Problem polega na tym, że nigdzie nie mogę znaleźć takich mechanizmów. Gdyby ktoś wiedział, gdzie to można kupić/zamówić i jak to się fachowo nazywa będę wdzięczna za pomoc. A może ktoś ma takie z odzysku?
Z góry dziękuję za każdą sugestię.
Na tym dzisiaj kończę. Jutro wyjeżdżam, walizka spakowana :-) Pewnie uda mi się trochę pozaglądać w blogosferę, ale raczej nie napisać, więc do zobaczenia wkrótce. 
P.S. 
Postaram się aby "coś" powstało, zostało zapakowane :-)

niedziela, 24 sierpnia 2014

Zebra jaka jest .....

Zebra jaka jest .....
Witam!
Obiecałam częstsze wpisy, więc znowu jestem :-)  Dzisiaj u nas leje, więc mam więcej czasu żeby udzielać się blogowo, w jak najszerszym tego słowa znaczeniu. Na szczęście wczoraj było bardzo ładnie to udało mi się trochę podgonić prace ogrodowe. Skończyłam także pracę na wyzwanie kolorowe u Danusi, a że leniwa jestem to znowu chcę ją połączyć z innym wyzwaniem, ale po kolei. W sumie to nie wiem co było najpierw, ale .... w Szufladzie w cyklu zainspiruj nas pojawił się temat Szydełko, a przecież to jedna z technik dzięki której pomyślałam o założeniu bloga (tzw dyscyplina koronna), więc muszę być, a dodatkowo wspomniana Danusia (kochana kobieta, pozdrawiam serdecznie) wybrała kolor sierpnia i jest to czarny. Czarny może być z różnymi dodatkami, jak w zebrze, tukanie, czy u czarnych łabędzi. Główka zaczęła pracować i ... jakoś mi nie szło, bo przecież nie zrobię kolejnej żyrafy, bo gdzie tu czerń (a może jednak :-)).  Wreszcie zaświtała mi myśl, żeby nie kombinować za bardzo i zrobić po prostu.... ZEBRĘ. I tak się stało. Jest to zebra grzechotka, według tego samego schematu, jak robiłam żyrafę-grzechotkę, czyli głowa zwierzaka, gumowa rurka, w środku soczewica, wokół rurki szydełkowy płaszczyk i gotowe, a jeszcze piękne zielone oczy. Najbardziej obawiałam się, jak zrobię grzywę, ale uważam, że jest całkiem fajna.
Koniec gadania - oto ona ZEEEEEBBBRRRRA !!!! chyba nawet z KLASĄ :-)
Najpierw trochę nieśmiała, przycupnięta za hortensją i w rozplenicy



potem już w pełnej krasie,



a na koniec, po oswojeniu się z nową sytuacją, rozszalała się po ogrodzie, a że była głodna jak to maluchy to wybierała miejsca gdzie mogła czegoś spróbować.



Chyba smakowały borówki i jeżyny?
Nie myślcie, że to koniec, bo jak wspomniałam, no może lekko zasugerowałam,  zrobiłam także żyrafę, bo z kim by się zebra bawiła?! Tym razem żyrafa w kolorze bordowym.


Zwierzaki bardzo się polubiły i odstawiały niezłe harce,


aż zmęczone musiały odpocząć na bukszpanie i złapać trochę promieni słonecznych, bo przecież to ciepłolubne istoty :-)


Tak jak zapowiedziałam na początku zgłaszam swoją zebrę do zabawy u Danusi, jak łatwo się domyślić z banerem zebry:


Powinnam napisać coś o kolorze czarnym, no cóż... bardzo go lubię, mam sporo ubrań w czerni, ale raczej noszę je w połączeniu z innymi. Kojarzy mi się z klasyką, elegancją. Często stosuję go jako dodatek np w biżuterii. W domu raczej nie mam wiele czerni, jeżeli już to raczej ciemne brązy. Jest to kolor który lubię :-)

Zaprezentowane tutaj grzechotki zgłaszam także do Szufladowego cyklu "Zainspiruj nas - SZYDEŁKO"


Dziś to wszystko. Bardzo dziękuję, że do mnie zaglądacie, piszecie. Serdecznie witam nowych obserwatorów :-) Wasza obecność i słowa są dla mnie największą nagrodą i motywacją. Pozdrawiam Was serdecznie. Lecę, bo jeszcze jest kilka rzeczy, które chciałabym zrobić :-) PA :-)




środa, 2 lipca 2014

Diabelski REWERS :-)

Diabelski REWERS :-)
Witam!
Dzisiaj zostawiam frywolitkę i wracam do mojego ukochanego szydełka. Bardzo dziękuję jednak za wszystkie komentarze, które zostawiacie pod moimi pracami, zapewniam że ciągle główkuję nad kolejnymi.
Teraz do rzeczy. Jakiś czas temu napisała do mnie Kasia, która chciała się pochwalić żyrafą zrobioną według mojego przepisu. Miała kilka pytań, bo nie do końca była zadowolona z efektu. Coś tam ustaliłyśmy. Przy okazji wyszło, iż dwie córki nie mogą się pogodzić jedną żyrafą, a starsza zadowoliłaby się diabełkiem-takim jaki jest w moim logo. Czyli jak pisały Dziewczyny z Addicted to crafts: mała, czerwona i z rogami. Obiecałam, że przygotuję więc przepis-rozpiskę jak zrobić diabełka. Na marginesie dodam, iż żyrafę zrobiła także Mama Madzi i Krzysia i pokazała na swoim blogu - TUTAJ. Zaglądnijcie tam i popatrzcie, jest śliczna.
Dobrze, dobrze, miało być o diable. Siadłam więc, wzięłam diabła do ręki i za nic nie wiedziałam jak rozpisać wzór. To była moja pierwsza szydełkowa maskotka i teraz widzę, że to cud, że mi się udała i jest tam wiele błędów i niedociągnięć, mam do niej jednak ogromny sentyment :-) Postanowiłam, zrobić nowego diabełka i od razu zapisywać oczka, dzięki czemu powstanie przepis.Jest więc nowy diabeł, ale kolorystycznie odwrotny niż pierwowzór, stąd tytuł REWERS. Trudno nazwać go bratem bliźniakiem, ale młodszym już jak najbardziej. To na początek, krótka prezentacja:


Jak zapewne się domyślacie, Chłopaki poszaleli w ogrodzie. Najpierw tych rogatych gagatków ciągnęło do kolczastych róż:


potem wdrapali się na pergolę z wiciokrzewami,


porozpychali wdrapując się na klona,


Na koniec powylegiwali się na bukszpanie, w otoczeniu pięknej hortensji,


aczkolwiek młody był już chyba zmęczony, bo tylko dzięki pomocnej ręce brata wdrapał się na krzaczek.


Teraz obiecany wzór.
Ja użyłam włóczki ze starego swetra, więc nie mogę podać rodzaju, ale chyba ma sporą ilość wełny, bo bardzo łatwo się przerywa, szydełko nr  3. Potrzebne będzie także wypełnienie, u mnie ze starej poduszki - to się chyba nazywa poliester i igła do zszycia. Rewers ma 25 cm długości, dość długie ręce (11 cm) i nogi (12 cm), żeby można je było zawijać, zakładać np nogę na nogę itd. Wypełnienie wkładałam do głowy, tułowia i tylko w końcówki kończyn. Można oczywiście wypchać całe kończyny wtedy będą bardziej sztywne. Wydaje mi się iż każdy nawet początkujący Szydełkowicz jest w stanie zrobić diabła, należy wiedzieć, jak zrobić magic ring (You Tube - pełne tutoriali) półsłupek (p.), słupek i łańcuszek. Pojawią się także określenia 2 p. w jednym, czyli w jedno oczko z poprzedniego rzędu dwa razy się wbijamy i robimy dwa półsłupki, dzięki czemu robótka się nam rozszerza. Gdy chcemy zwęzić robótkę robimy dwa półsłupki łączone górą, czyli w pierwsze oczko wbijamy szydełko, wyciągamy nitkę na drugą stronę robótki, zostawiamy na szydełku, potem wbijamy szydełko w kolejne oczko, przeciągamy na naszą stronę i wówczas mamy trzy oczka na szydełku, które przerabiamy razem. Mam nadzieję, że jasno wytłumaczyłam, jakby co to piszcie na maila. A i jeszcze jedno, ja robię w kółko, czyli nie zakańczam rzędów, żeby potem przechodzić piętro wyżej, bo powstaje brzydki rant. Zaznaczam sobie agrafką początek rzędu i robię taką długą spiralkę.

GŁOWA i TUŁÓW - robione razem:
1. magic ring
2. 6 p.
3. 2 p. w każdym oczku - 12 p.
4. (1p + 2 p. w następnym) x 6 - 18p.
5. (2p + 2 p. w następnym) x 6 - 24p.
6. (3p + 2 p. w następnym) x 6 - 30p.
7. (4p + 2 p. w następnym) x 6 - 36p.
8. (5p + 2 p. w następnym) x 6 - 42p.
9. (6p + 2 p. w następnym) x 6 - 48p.
10. (7p + 2 p. w następnym) x 6 - 54p.
11-17. 54p.
18. (7p + 2 łączone górą) x6 - 48p.
19. 48p.
20. (6p + 2 łączone górą) x6 - 42p.
21. (5p + 2 łączone górą) x6 - 36p.
22. (4p + 2 łączone górą) x6 - 30p.
23. (3p + 2 łączone górą) x6 - 24p.
24. (2p + 2 łączone górą) x6 - 18p.
25-26 18p.
27. (2p + 2 p. w następnym) x 6 - 24p.
28. (3p + 2 p. w następnym) x 6 - 30p.
29. (9p + 2 p. w następnym) x 3 - 33p.
30-40 33p.
41. (9p + 2 łączone górą) x3 - 30p.
42. (3p + 2 łączone górą) x6 - 24p.
43. (2p + 2 łączone górą) x6 - 18p.
44. (1p + 2 łączone górą) x6 - 12p.
45. 2 łączone górą do zamknięcia robótki.
Pamiętamy o wcześniejszym wypchaniu robótki. Ja wypycham sukcesywnie, najpierw głowę gdy dochodzę do szyi, potem tułów.

RĘKA x 2:
1. magic ring
2. 6 p.
3. 2 p. w każdym oczku - 12 p.
4. (1p + 2 p. w następnym) x 6 - 18p.
5-7 18p.
8. (1p + 2 łączone górą) x6 - 12p.
9. (1p + 2 łączone górą) x4 - 8p.
10-23. 8p.
Zostawiamy rękę otwartą, bo będziemy ją przyszywać. Jak wspominałam wcześniej, wypycham tylko początek.

NOGA x 2:
1. magic ring
2. 6 p.
3. 2 p. w każdym oczku - 12 p.
4. (1p + 2 p. w następnym) x 6 - 18p.
5. (2p + 2 p. w następnym) x 6 - 24p.
6-8. 24p.
9. (2p + 2 łączone górą) x6 - 18p.
10. (1p + 2 łączone górą) x6 - 12p.
11. (4p + 2 p. w następnym) x 2 - 10p.
12-35. 10p.
Zostawiamy nogę otwartą, bo będziemy ją przyszywać. Jak wspominałam wcześniej, wypycham tylko początek.

RÓG x 2:
1. magic ring
2. 4p.
3. (1p + 2 p. w następnym) x 2 - 6p.
4. (2p + 2 p. w następnym) x 2 - 8p.
5. (3p + 2 p. w następnym) x 2 - 10p.
6. (4p + 2 p. w następnym) x 2 - 12p.
7. (5p + 2 p. w następnym) x 2 - 14p.
8. (6p + 2 p. w następnym) x 2 - 16p.
Rogu nie wypychałam, tylko pochowałam w nim końcówki nitek i wystarczyło, ale można.

OGONEK:
35 oczek łańcuszka, na końcu robimy 7 słupków wbitych w trzecie od końca oczko łańcuszka.

Teraz pozostało zszyć wszystkie części, wyszyć oczy, uśmiech według własnych preferencji i DIABEŁEK gotowy :-)


Mam nadzieję, że wszystko wyjaśniłam i komuś się przyda. Jakby były jakieś błędy, czy pytania to piszcie. Proszę pochwalcie się też gdyby ktoś zrobił swojego. 
Na koniec pozdrawiam i do zobaczenia :-)


środa, 5 marca 2014

Serce bez Rozumu :-)

Serce bez Rozumu :-)
Witam!
Dzisiaj znowu wrzucę coś w blogosferę, bo mam zaległą pracę do pokazania. Jak pamiętacie z poprzedniego posta mieliśmy rodzinną uroczystość, tę od napisu "sto lat" i wiązało się z nią także wręczenie prezentu. Aby był bardziej osobisty został on okraszony własnoręcznie wykonaną maskotką szydełkową. Obdarowana jest fanką reklamowej pary Serce i Rozum. Niestety nie udało się wykonać całej pary, ale zaczęłam od Rozumu. Będzie jeszcze okazja aby dołożyć Rozum (hi! hi!). Muszę powiedzieć, że sercowa głowa dała mi w kość, trzy razy prułam, a i tak nie jest idealna co do kształtu. Starałam się jednak wiernie oddać różnie szczegóły i oto co mi wyskoczyło spod szydełka:





Nie wiem co jest w tym moim ogrodzie, że zawsze przyciąga te moje maskotki ? albo wiem, a tylko cicho powiem, że dobre oświetlenie które umożliwia zrobienie zdjęć nawet takiej fotograficznej łamadze jak ja :-(
Serce również się tu rozgościł, a nawet powylegiwał korzystając z pierwszych promieni słonecznych i towarzystwa przebiśniegów :-)



 Zaprzyjaźnił się z braku Rozumu, z Panem Zającem:


a tu widać "pewne" różnice pomiędzy oryginałem i moim Sercem



Muszę dodać, że miałam problem, żeby dobrze umocować dużą głowę na dość mikrym ciałku, aby ta smętnie nie opadała, ale jakoś (dzięki dopychaniu nadzienia i patyczkom kreatywnym) się udało. Najważniejsze jednak że Obdarowana była zadowolona :-)
Na koniec chcę Was jeszcze zachęcić do odwiedzenia bloga galeryjka za miastem, gdzie prowadząca wprowadza ideę cotygodniowego pokazywania swoich włóczkowych prac. Uważam że to fajny pomysł (istniejący już np na blogach holenderskich) gdzie można poznać ciekawe prace, odkryć inne fajne blogi itd. Zachęcam i ja już zaraz wstawiam swojego Serca.
Serce zgłaszam do Art-Piaskownicy na wyzwanie fotoGRA-MIŁOŚĆ (która ma różne oblicza)
Pozdrawiam i do zobaczenia wkrótce.
P.S. dzięki że jesteście i mnie wspieracie :-)

niedziela, 2 lutego 2014

Oswajanie maszyny do szycia - ŚWINKA

Oswajanie maszyny do szycia - ŚWINKA
Witam!
Cieszę się, że znów możemy się spotkać. Dzięki waszej obecności i komentarzom, za które bardzo dziękuję, robię się coraz bardziej odważna i próbuję nowych technik. Postanowiłam więc oswoić maszynę do szycia. Jak to się zaczęło. Na blogu Magdy z pigstails.blogspot.com zobaczyłam piękną pięciokątną poduszkę, a towarzyszyły jej świnki trzy i tak mnie urzekły, że postanowiłam spróbować. Nie wyglądały zbyt skomplikowanie, złożone z trzech części + ryjek. Zbierałam się, zbierałam, aż wczoraj wieczorem myślę, a co tam, mam wolny wieczór, trzoda nakarmiona, zajmuje się sobą i innymi dodatkowymi osóbkami, to do roboty (przy okazji dostałam do wszycia nowy zamek do spodni). Wyciągnęłam stare dżinsy, odłożone bo przecież mogą się przydać i zaczęłam. Najpierw papierowy wykrój kilkakrotnie poprawiany, spinany szpilkami, a potem ona. Nie jest idealna, ale jak na pierwszy raz jest całkiem, całkiem. Zobaczcie sami, sesja w ogrodzie jeszcze ośnieżonym, chociaż wszystko pokryło się warstwą lodu, bo pada takie coś marznące, brrrr.



Świnka jednak chciała sama się przekonać jak wydląda szeroki świat, wspięła się nawet na zaspę



Był jednak bardzo zimny wiatr, więc wybierała miejsca raczej osłonięte:



Obiecuję doskonalić mój warsztat "szyciowy", więc na pewno coś jeszcze kiedyś zobaczycie.
Z innej beczki dodam, że Dziewczyny z Addicted to crafts rzuciły hasło dziergania bransoletek, bardzo łatwy a fajny sposób, zerknijce sami. Było wprawdzie zaplanowane na poprzedni weekend, ale jest przedlużone. Moja już powstaje.
I już na zakończenie dodam, że ogarnęły mnie wątpliwości co do tytułu mojego bloga, który miał być głównie papierowy, a ostatnio jest raczej robótkowy. Tak mnie to jednak wciągnęło, że ...  Jednak nie martwcie się nie zapominam o wiklinie i papierze. Teraz testuję robienie pulpy papierowej (według przepisu BluReco - tutaj) i zobaczymy czy uda mi się zrealizować mój pomysł. Ma być taki trochę kolażowy, czyli ma łączyć różne techniki. Uda się, czy się nie uda i tak zabawa/odpoczynek dla mnie przedni.
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia.

niedziela, 26 stycznia 2014

Hipopotam Władysław

Hipopotam Władysław
Serdecznie witam w ten zimowy dzień. Cieszę się, że mogę pokazać coś nowego, ale najpierw chciałam podziękować wszystkim zaglądającym na mojego bloga, za pozostawiane komentarze, za miłe słowa i w ogóle. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że tak mnie wciągnie to "blogowanie", że będę z zapartym tchem śledzić co się dzieje w blogosferze, czy były wejścia do mnie, komentarze czy może jakiś nowy obserwator, czy jest jakieś fajne wyzwanie, czy może wyniki Candy. Ale do rzeczy.
Jak wiecie, ostatnio pochłonęło mnie szydełko, chociaż już tęsknię za papierową wikliną, ale też i przypominam sobie robienie na drutach. Więc jeszcze raz szydełko i moje ulubione maskotki. Z reguły używam materiału z odzysku i tak było tym razem (przykrótka bluzeczka i niechciana czapka). Pomysł, w sumie nie wiem skąd się wziął, ale była żyrafa, renifery, to czemu nie hippo.  Trochę poszperałam w necie w poszukiwaniu inspiracji i najbardziej spodobał mi się hipopotam ze strony z przepisami szydełkowymi: www.amigurumipatterns.net. Wzór jest oczywiście do kupienia za niecałe 5 $, ale przecież nie będę płacić i na podstawie zdjęcia i moich wariacji powstał ON - nazwany Władysławem:


Jak widzicie dostał też szaliczek bo zima już (koniec stycznia!) jest, a on raczej jest zwierzątkiem które lubi ciepło. Udało się zrobić małą sesję zdjęciową w zaśnieżonym ogrodzie i Władek dzielnie znosił nasze przedzieranie się przez zaspy i ustawianie go w różnych miejscach:



 
Jestem zadowolona z efektu, a na dodatek dzisiaj zobaczyłam, że jest kolorowe wyzwanie w Art-Piaskownicy. Ma być kolor niebieski, zielony, biały i czarny. Mój Władek się mieści: sam jest w niebiesko-morskim kolorze, szaliczek i wykończenie czarne, ogród zielony i biały, więc się zgłaszamy :-)
Na koniec jeszcze słowo o tym, że pasje mogą być zaraźliwe. Mój Synek, ten młodszy 194 cm stwierdził że zobaczył gdzieś w necie, że można zrobić takie kule lodowe i ozdobić zewnętrze domu i że będzie fajnie. Nalał wodę do balonów, trochę nam brakowało barwników żeby były kolorowe, ale użyliśmy soku, więc jedna jest różowa, a reszta białe i wystawił na zewnątrz. Mróz był właściwy, więc szybko zamarzły i zdobią wejście do naszego domu. Jak się ociepli to stopnieją i już (tą z sokiem chyba wcześniej gdzieś wyniosę żeby nie myć potem chodnika). Oto one:


Zanim zdążyłam zrobić zdjęcie trochę je przysypał śnieg. Cieszę się jednak, że zrobił to sam, tak od siebie i jest fun :-) Był tu przed chwilą i z za ramienia przeczytał, że o nim piszę. Nawet zaakceptował, więc jest ok.
Dziś kończę i do zobaczenia wkrótce :-)

wtorek, 7 stycznia 2014

Szydełkowy kotek w wersji uproszczonej

Szydełkowy kotek w wersji uproszczonej
Witam!
Na początek chciałam podziękować wszystkim zaglądajacym na moje strony, szczególne uśmiechy do tych pozostawiających komentarze i nowych Obserwatorów, to dla mnie szczególnie miłe :-)
Dzisiaj na krótko. Ostatni maraton wolnych dni podarował mi kilka wolnych chwil i mogłam poświęcić je także na buszowanie po internecie. Od jakiegoś czasu jestem miłośniczką holenderskich blogów szydełkowych jak np Willewopsie (stamtąd inspiracja do mojej żyrafy), czy Annemarie's Haakblog i jej Link  Your Stuff. A teraz znalazłam kolejny, który mnie też zachwycił, a prowadzony jest przez Harriet. Tam znalazłam kilka darmowych przepisów, niestety po holendersku, ale jak się włączy tłumacza, a cyferki i tak zostają to można się reszty domyślić. Tak dla wprawki zrobiłam kota takiego w uproszczonej wersji: bez łapek, ale słodki. Moja praca to kolejny odtwórczy wyrób, na dodatek włóczka jest bardzo recyklingowa co widać, ale nie jest chyba tak źle, ćwiczenie czyni mistrza.

 

Ja tam wprawdzie wolę psy, ale ten kot mi się całkiem nieźle skomponował z naszym białym psem.


Mam jednak nadzieję, że podejmie on chociaż trochę pracy użytkowej/ nie mylić z zarobkową i przegoni krety z naszego trawnika, które mają się świetnie (pies się w tej roli nie sprawdza):

 

 W domu jak to kot, znalazł sobie miejsce na piecu, a raczej na naszej kozie (oczywiście tylko wtedy gdy w niej nie palimy):




Pozostaje więc przypomnieć sobie stare noworoczne życzenia, które pamiętam z ust Babci: "w każdym kątku po dzieciątku, a na piecu czarny kot" czego życzę wszystkim chętnym :-)
Do zobaczenia. 

P.S.
Jak się nie spisze z tymi kretami, to oddam w dobre ręce, oczywiście kota nie psa. Kto chętny?