Witajcie :-)
Nie było mnie jakiś czas na blogu, ale wiadomo wakacje, a potem zanim się człowiek ogarnie to już kolejny tydzień zleci. Czas także nie sprzyja blogowaniu i nie myślę tylko o pogodzie. Tak czy owak coś tam wakacyjnie, nawet dosłownie, udziergałam. Tak, tak znowu sięgnęłam po druty, chociaż nie jest to moja koronna dyscyplina, ale zrobiłam kolejne skarpetki. Część zrobiłam przed wyjazdem, natomiast większość drugiej to wyjazdowe dzierganie, a ponieważ "wakacje w siodle" czyli objazdowe to w samochodzie oczko, za oczkiem i już w przedostatni dzień udało mi się skończyć. Dodam tylko, że od początku miały być prezentem dla mojego współtowarzysza podróży, więc rzutem na taśmę zdążyłam, uff :-)
Zdjęcia będą biwakowo-namiotowe, a co tam pokazuję.
był też taki ładny kamień:
a do zdjęcia "in progres" zapozowało takie miejsce:
To jak, spróbujecie zgadnąć? Osoby, które wiedzą gdzie byłam są wyłączone ze zgadywanki. Może będzie mała nagroda :-)
Na tym kończę, wrócę niedługo, bo już jestem po warsztatach w Dorotą, więc wkrótce będą kartki. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia
Justyna
Nie było mnie jakiś czas na blogu, ale wiadomo wakacje, a potem zanim się człowiek ogarnie to już kolejny tydzień zleci. Czas także nie sprzyja blogowaniu i nie myślę tylko o pogodzie. Tak czy owak coś tam wakacyjnie, nawet dosłownie, udziergałam. Tak, tak znowu sięgnęłam po druty, chociaż nie jest to moja koronna dyscyplina, ale zrobiłam kolejne skarpetki. Część zrobiłam przed wyjazdem, natomiast większość drugiej to wyjazdowe dzierganie, a ponieważ "wakacje w siodle" czyli objazdowe to w samochodzie oczko, za oczkiem i już w przedostatni dzień udało mi się skończyć. Dodam tylko, że od początku miały być prezentem dla mojego współtowarzysza podróży, więc rzutem na taśmę zdążyłam, uff :-)
Zdjęcia będą biwakowo-namiotowe, a co tam pokazuję.
był też taki ładny kamień:
Wzór najprostszy z możliwych, a całą kolorystyczną robotę robi włóczka Drops Fabel zakupiona TUTAJ.
Mam też zdjęcia "w trakcie", ale nie są bardzo spektakularne, bo wiało niesamowicie i bałam się żeby mi robótki nie zwiało
a może ktoś zgadnie gdzie byłam?
Ok, to taka mała podpowiedź byłam w kraju (nie w Polsce) gdzie mają takie urocze czerwone światła:a do zdjęcia "in progres" zapozowało takie miejsce:
To jak, spróbujecie zgadnąć? Osoby, które wiedzą gdzie byłam są wyłączone ze zgadywanki. Może będzie mała nagroda :-)
Na tym kończę, wrócę niedługo, bo już jestem po warsztatach w Dorotą, więc wkrótce będą kartki. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia
Justyna




















