Witajcie w ten piękny czerwcowy weekend :-)
Pogoda piękna, a ja nareszcie w domu. Ostatnio nazbierało mi się trochę wyjazdów, które ogólnie bardzo lubię, ale wszędzie dobrze, a w domu najlepiej. Udało mi się już trochę poogarniać najpilniejsze potrzeby i zaległości, więc mogę także do Was pozaglądać i napisać. Nazbierało się kilka rzeczy, ale po kolei :-)
Po pierwsze, tak jak pisałam w poprzednim poście aukcje dla Lili trwają i zachęcam do zaglądania na Charytatywne Allegro, zwłaszcza, że moja bzowa bransoletka dostała wyróżnienie w Szufladowym fioletowym wyzwaniu. Bardzo się cieszę, dziękuję Dziewczynom za docenienie mojej pracy (P - jak praca i P - jak prywata, czyli moje szczęście :-) i tym bardziej zachęcam do licytacji LINK :-)
Po drugie, do akcji dla LILI, dołączyła się wspaniała artystka Laura Bziukiewicz, której przepiękne frywolitkowe prace podziwiam od dawna, a jej wzory możecie znaleźć na moim sklepiku Etsy LINK. Zdecydowałyśmy, że cały dochód ze sprzedaży wzorów Laury w czerwcu zostanie przeznaczony dla Lilki, więc tym bardziej zachęcam. Są tam wzory na klasyczne serwetki, większe i mniejsze, ale także gacie na jaja w różnych rozmiarach od kurzych po strusie, podwiązka, mitenki, maska, i wiele ciekawych wzorów - link znajdziecie także na pasku bocznym.
A po trzecie czas coś pokazać, bo tak gadam i gadam. Ostatnio trochę zarzuciłam frywolitkę, bo jakoś zapatrzyłam się na szydełko i nawet wzięłam w rękę to tunezyjskie, a i klocki na mnie zerkają, ale dzisiaj jeszcze frywolitka. Pokażę pracę, która powstała jakiś czas temu i mogłaby się nie doczekać publikacji, gdyby nie temat naszego cyklu "kocham frywolitkę" opublikowany przez Renię LINK oraz przypadek. Był to niezbyt miły przypadek bo nosząc moją frywolną bransoletkę, zrobioną z kilku sznurów kółeczek gęsiego, jakie już tutaj pokazywałam (np. LINK, LINK) jakoś zahaczyłam nawet nie wiem o co i jeden sznurek się urwał. Oczywiście nie ma problemu, można naprawić, zwłaszcza, że i koraliki odzyskałam i nitkę mam. I tak idąc tym tropem pomyślałam, że w sumie to te sznury kółeczek to w zasadzie elementy, a i nitkę w nich trzeba chować w sposób niewidoczny, bo nie ma jak jej ukryć, więc będzie idealna w temacie "Elementów i chowania nitek" Zrobiłam nawet kilka zdjęć, aby pokazać jak walczę z tymi nitkami. Żaden nowatorski sposób, ale może komuś się przyda.
To zaczynamy. Na początek prezentacja pracy, czyli klasyka w moim wydaniu :-)
Powiecie, że można się znudzić tym wzorem, ale ja uwielbiam nosić te bransoletki, uwielbiam jak przetaczają się po ręce :-) Ale, ale miało być teraz trochę techniki :-)
Zaczynamy, czyli co będzie potrzebne:
Zaczynamy. Pierwsze kółko normalnie,
a kolejne już będzie "gęsiego", ale ten wiszący ogonek od razu ukrywam pod pierwszymi pięcioma słupkami, wrabiając go w robótkę:
a tak wygląda kółeczko po zaciągnięciu (zwisa sobie taki ogonek):
odcinamy i śladu nie ma :-) i nic się nie rozplącze :-)
potem normalnie, prawie do końca sznurka i zatrzymujemy się przed ostatnim kółkiem.
To będzie też robione normalnie, nie "split ringiem", ale w ostatnie pięć słupków wrabiam roboczą nitkę, złożoną na pół, tak aby "oczko" zostało nam na dole kółeczka:
Teraz odcinam resztę nitki z zapasem, przekładam przez to "oczko" i delikatnie przytrzymując między palcami, przeciągam nitkę przez te pięć słupków:
Trzeba pamiętać, że tę wyciąganą nitkę trzeba raz "obkręcić" wokół nitki prowadzącej, żeby się nam nie rozpruło :-)
Teraz już tylko odcinam końcówkę i GOTOWE:
żadnego wiązania, klejenia, czy innej zabawy. Montuję zapięcie bransoletki i KONIEC
Wiem, że nic odkrywczego nie pokazałam, ale może komuś się przyda.
Tak jak powiedziałam, mój komplet zgłaszam do czerwcowego tematu cyklu "Kocham Frywolitkę" tym razem u Reni:
a dla najwytrwalszych jeszcze fotki, takie jakby "w trakcie", ale mi się podobają, bo są trochę inne:
Obiecuję jeszcze coś zrobić w temacie elementów, bo już nawet jest pomysł :-)
Na dzisiaj kończę, wiem, że i tak ruch na blogach ostatnio mały, ale ja się cieszę, że mogę do Was zaglądać i "coś tam" napisać.
Teraz już pozdrawiam serdecznie i baaaaardzo ciepło
Justyna
Pogoda piękna, a ja nareszcie w domu. Ostatnio nazbierało mi się trochę wyjazdów, które ogólnie bardzo lubię, ale wszędzie dobrze, a w domu najlepiej. Udało mi się już trochę poogarniać najpilniejsze potrzeby i zaległości, więc mogę także do Was pozaglądać i napisać. Nazbierało się kilka rzeczy, ale po kolei :-)
Po pierwsze, tak jak pisałam w poprzednim poście aukcje dla Lili trwają i zachęcam do zaglądania na Charytatywne Allegro, zwłaszcza, że moja bzowa bransoletka dostała wyróżnienie w Szufladowym fioletowym wyzwaniu. Bardzo się cieszę, dziękuję Dziewczynom za docenienie mojej pracy (P - jak praca i P - jak prywata, czyli moje szczęście :-) i tym bardziej zachęcam do licytacji LINK :-)
Po drugie, do akcji dla LILI, dołączyła się wspaniała artystka Laura Bziukiewicz, której przepiękne frywolitkowe prace podziwiam od dawna, a jej wzory możecie znaleźć na moim sklepiku Etsy LINK. Zdecydowałyśmy, że cały dochód ze sprzedaży wzorów Laury w czerwcu zostanie przeznaczony dla Lilki, więc tym bardziej zachęcam. Są tam wzory na klasyczne serwetki, większe i mniejsze, ale także gacie na jaja w różnych rozmiarach od kurzych po strusie, podwiązka, mitenki, maska, i wiele ciekawych wzorów - link znajdziecie także na pasku bocznym.
A po trzecie czas coś pokazać, bo tak gadam i gadam. Ostatnio trochę zarzuciłam frywolitkę, bo jakoś zapatrzyłam się na szydełko i nawet wzięłam w rękę to tunezyjskie, a i klocki na mnie zerkają, ale dzisiaj jeszcze frywolitka. Pokażę pracę, która powstała jakiś czas temu i mogłaby się nie doczekać publikacji, gdyby nie temat naszego cyklu "kocham frywolitkę" opublikowany przez Renię LINK oraz przypadek. Był to niezbyt miły przypadek bo nosząc moją frywolną bransoletkę, zrobioną z kilku sznurów kółeczek gęsiego, jakie już tutaj pokazywałam (np. LINK, LINK) jakoś zahaczyłam nawet nie wiem o co i jeden sznurek się urwał. Oczywiście nie ma problemu, można naprawić, zwłaszcza, że i koraliki odzyskałam i nitkę mam. I tak idąc tym tropem pomyślałam, że w sumie to te sznury kółeczek to w zasadzie elementy, a i nitkę w nich trzeba chować w sposób niewidoczny, bo nie ma jak jej ukryć, więc będzie idealna w temacie "Elementów i chowania nitek" Zrobiłam nawet kilka zdjęć, aby pokazać jak walczę z tymi nitkami. Żaden nowatorski sposób, ale może komuś się przyda.
To zaczynamy. Na początek prezentacja pracy, czyli klasyka w moim wydaniu :-)
Powiecie, że można się znudzić tym wzorem, ale ja uwielbiam nosić te bransoletki, uwielbiam jak przetaczają się po ręce :-) Ale, ale miało być teraz trochę techniki :-)
Zaczynamy, czyli co będzie potrzebne:
i teraz uwaga - czego brakuje na zdjęciu? ….. tak, tak oczywiście czółenka, bo przecież tak oczywistą, oczywistość zapomniałam dołożyć, będzie jednak dalej. Do pracy z koralikami używam dużego czółenka Starlit, aby zmieściły się w nim nawinięte koraliki, chociaż dla mnie nie jest najwygodniejsze - jest za duże.
a kolejne już będzie "gęsiego", ale ten wiszący ogonek od razu ukrywam pod pierwszymi pięcioma słupkami, wrabiając go w robótkę:
a tak wygląda kółeczko po zaciągnięciu (zwisa sobie taki ogonek):
odcinamy i śladu nie ma :-) i nic się nie rozplącze :-)
potem normalnie, prawie do końca sznurka i zatrzymujemy się przed ostatnim kółkiem.
To będzie też robione normalnie, nie "split ringiem", ale w ostatnie pięć słupków wrabiam roboczą nitkę, złożoną na pół, tak aby "oczko" zostało nam na dole kółeczka:
Teraz odcinam resztę nitki z zapasem, przekładam przez to "oczko" i delikatnie przytrzymując między palcami, przeciągam nitkę przez te pięć słupków:
Trzeba pamiętać, że tę wyciąganą nitkę trzeba raz "obkręcić" wokół nitki prowadzącej, żeby się nam nie rozpruło :-)
Teraz już tylko odcinam końcówkę i GOTOWE:
żadnego wiązania, klejenia, czy innej zabawy. Montuję zapięcie bransoletki i KONIEC
Wiem, że nic odkrywczego nie pokazałam, ale może komuś się przyda.
Tak jak powiedziałam, mój komplet zgłaszam do czerwcowego tematu cyklu "Kocham Frywolitkę" tym razem u Reni:
a dla najwytrwalszych jeszcze fotki, takie jakby "w trakcie", ale mi się podobają, bo są trochę inne:
Obiecuję jeszcze coś zrobić w temacie elementów, bo już nawet jest pomysł :-)
Na dzisiaj kończę, wiem, że i tak ruch na blogach ostatnio mały, ale ja się cieszę, że mogę do Was zaglądać i "coś tam" napisać.
Teraz już pozdrawiam serdecznie i baaaaardzo ciepło
Justyna


























