Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czapka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 maja 2019

Na równiku też jest zimno

Na równiku też jest zimno
Witam
Dla osób zaglądających na mojego bloga, ten tytuł nie jest zaskoczeniem, bo już pisałam o afrykańskim  kraju, leżącym na równiku, czyli Republice Środkowej Afryki. Nie będę się powtarzać i  pisać ponownie, jak trudne jest tam życie, zwłaszcza dla Pigmejów, którym cywilizacja zrobiła największą krzywdę, zabierając dom, w którym żyli od pokoleń, a tym domem był dla nich LAS. Zainteresowanych odsyłam do poczytania TUTAJ i TUTAJ.
Poprzednio, gdy pokazywałam  czapki zrobione dla dzieci Pigmejów i pytałam, czy gdyby pojawiła się możliwość zawiezienia tam kolejnej partii czapek czy kocyków, to czy przyłączycie się do akcji zrobienia takowych, to odzew był bardzo pozytywny, więc tym razem oficjalnie ogłaszam akcję pt.:

ZRÓB CZAPECZKĘ DLA PIGMEJA :-)


Wiem, że nie daję Wam wiele czasu, bo mam bilet na drugą połowę czerwca, ale mogłam go kupić dopiero dwa dni temu, bo uwierzcie, że nie jest łatwo cokolwiek zaplanować, jak się leci do kraju, gdzie każdy żyje z dnia na dzień. A i tak wzięłam bilet z możliwością zmiany terminu.
Dzięki pomocy Oli, która przygotowała baner, jeszcze raz proszę Was o pomoc i zrobienie, nawet jednej czy dwóch malutkich czapeczek dla noworodków pigmejskich. Weźcie proszę pod uwagę, że Oni są mniejsi, więc nie szalejcie z rozmiarem. A zresztą nawet jakby co to będzie na wyrost :-)
Jeżeli byście chcieli zawiesić baner u siebie na blogu to bardzo proszę częstujecie się :-)
Termin podałyśmy do 31 maja, ale można czapki wysyłać trochę dłużej, myślę że do połowy czerwca. Natomiast gdyby się ktoś spóźnił, to wyślemy kolejnym transportem :-) bo wiem, że będą jechać kolejne osoby.

To jak, pomożecie?  - jestem pewna, że tak :-) tym bardziej, że już przed oficjalnym ogłoszeniem akcji, dostałam pierwszą przesyłkę i na chwilę obecną mam już 9 czapek i dwa kocyki. Wiem, że czapki się nadal robią, bo już przecież zaczęłyśmy je dziergać we Wrocławiu LINK.
Na początek pokażę zawartość paczki, którą przesłała ANIA, a było tam 5 czapeczek i kocyk, wszystko śliczne, ach, WIELKIE DZIĘKI ANIU :-)





Oj napracowała się nasza Ania, ale pokazała wielkie serducho, a zaczęła je robić jak tylko cichutko napomknęłam, że będzie potrzeba :-)
Jedną czapkę zrobiła także Ela, jeszcze we Wrocławiu:


Ja też się wzięłam do pracy i wydziergałam kocyk i trzy czapeczki (kolejny kocyk się robi i już nawet  niewiele zostało, bo robię je głównie w czasie podróży, a mam ich ostatnio całkiem sporo)




Już nazbierała się niezła kupka, a mam apetyt na więcej. To bardzo proszę popatrzmy jeszcze raz :-)
Kocyki dwa:


plus 9 czapek :-)



Na tym kończę, gdyby pojawiły się jakieś pytania, to oczywiście zapraszam do kontaktu, a gdyby ktoś chciał wysłać swoje prace to piszcie proszę na: klimju917@gmail.com to podam adres do wysyłki :-) Dodam, że moja poczta ostatnio jakoś lepiej działa, ale ciiii, żeby nie zapeszyć :-) 
Jeszcze raz bardzo dziękuję Dziewczynom, które już włączyły się do akcji i liczę, że będę mogła zawieźć duuuuuużo czapek i kocyków do Afryki :-) 

pozdrawiam bardzo serdecznie i do zobaczenia :-)

Justyna

 P.S. Będę Was informować o postępach akcji :-))))))) i wstawiam poniżej "żabę" gdyby Ktoś pisał u siebie posta i chciał zalinkować, to będzie taka możliwość :-)

P.S. II
Kochane, odzew jest bardzo duży, za co Wam serdecznie dziękuję i odpowiadając na pytania piszę:
- kocyki nie muszą być zrobione na szydełku, jest pełna dowolność, można uszyć, czy zrobić w jakikolwiek inny sposób. Ja się tak może niepotrzebnie zafiksowałam na tym szydełku, ale to był tylko przykład
- czapeczki  - każdy model dopuszczalny, nie musi być wiązany, chociaż taki dla malucha leżącego chyba wygodniejszy. Co do wymiarów, to mierząc te które mam to po złożeniu w najszerszym miejscu mają od 13 do 16 cm, a na wysokość ok. 12-13 cm.
w razie pytań piszcie, a staram się też w miarę na bieżąco odpowiadać w komentarzach


You are invited to the Inlinkz link party!
Click here to enter

niedziela, 4 listopada 2018

Na równiku też jest zimno :-(

Na równiku też jest zimno :-(
Witajcie :-)
Dzisiaj będzie opowieść o kraju zapomnianym przez wszystkich, pięknym, leżącym na samym równiku w Afryce, ale nękanym wojnami domowymi i straszną biedą. Ten kraj to Republika Środkowoafrykańska. Już o tym kraju pisałam TUTAJ (znajdziecie tam też trochę zdjęć z własnych zbiorów), wspominając polskiego podróżnika Kazimierza Nowaka. Byłam tam raz w 2011 roku i bardzo bym chciała jeszcze pojechać. Jestem tam teraz moja koleżanka, która pracuje z najbiedniejszymi, a są nimi Pigmeje. Traktowani są przez innych mieszkańców tego kraju źle, dostają najgorsze prace i są bardzo słabo wynagradzani. Na dodatek to są ludzie lasu i z trudem  przystosowują się do życia w stacjonarnych wioskach. Ich domki to takie szałasy z liści i tyle, rzadko kiedy są to domy ze ścianami ulepionymi z czerwonej afrykańskiej gliny. Na dodatek noce w tym kraju, zwłaszcza w okresie deszczowym, czyli wtedy kiedy u nas jest zima, są zimne, gdyż temperatura spada wówczas do kilku stopni. Spotkałam jakiś czas temu akcję prowadzoną przez Fundację "Redemptoris Missio" LINK gdzie "włóczkersi" robią czapki i pledy dla potrzebujących w różnych częściach świata i zrodził się nam pomysł, że spróbuję "coś" np. kilka czapeczek, może jakiś kocyk przygotować/wyszydełkować i jak będzie "ktoś" tam jechał to zawiezie (uprosimy go, żeby wziął do swojego bagażu, a nie jest to łatwe, bo różne rzeczy tam trzeba zawieźć) a Koleżanka rozda Dzieciom. Pomysł zaświtał, więc szybko przeszłam do jego realizacji, zwłaszcza że wiedziałam że w połowie października nadarzy się okazja transportu. Na początku zrobiłam kilka czapeczek. Chciałam, żeby były wesołe, więc skorzystałam z nieocenionych zasobów strony Repeat Crafter Me LINK, gdzie można znaleźć wiele ciekawych, czasem bardzo słodkich wzorów, a na dodatek są przejrzyście wytłumaczone i opatrzone mnóstwem zdjęć.
A teraz będzie mnóstwo moich zdjęć :-) Na początek zrobiłam sympatyczną czapkę - małpkę:



Reniu poznajesz tę melanżową włóczkę? Dostałam ją od Ciebie i miałam tysiąc pomysłów, a teraz jest tutaj :-) W tych samych kolorach dorobiłam także kocyk




Ale czapeczek jest jeszcze więcej, bo dość szybko się je robi :-)
Kolejna to - hipopotam :-)


A potem było zamówienie na słonia:



ta trąba, to chyba nie będzie się dobrze nosić ?
A przegląd szuflady ujawnił jeszcze czapkę - misia polarnego, może nie te rejony geograficzne, ale ważne żeby grzała. Pokazywałam TUTAJ. Młody miał zanieść koleżance, ale zapomniał, a potem dzieciak szybko urósł i się została :-)


Czyli całkiem spore stadko się uzbierało:


jednak jeszcze potem wpadła mi w ręce końcówka kolejnego melanżu i powstała czapka, coś jak "Piesek w kratkę"


i kolejna już nie zwierzątkowa :


i to koniec czapek i kocyków też:


W sumie do Afryki poleciało 6 czapek i kocyk. Dotarły szczęśliwie i już są częściowo zagospodarowane. Za zgodą rąk, które rozdają zamieszczam zdjęcia:





Tak czułam, że ta trąba to nie był najlepszy pomysł, ale trudno tak już musi zostać. Na ostatnim zdjęciu jest noworodek Pigmej, który ważył niecałe 2 kg, a jego Mama 36 kg :-(
Niestety śmiertelność noworodków i dzieci w tym kraju jest bardzo duża, a przeżycie wcześniaka to już cud.
No koniec jeszcze pokażę szałasy, w których mieszkają Pigmeje, żebyście mieli pogląd na sytuację:





A tutaj jeszcze szkoła, oczywiście pomimo iż państwowa to płatna, więc ….



Jest to dość bogata szkoła, bo ma plandekę na dachu i ławki, bo w innych dzieci siedzą na klepisku, bądź na ławach zbitych z patyków.
Kończąc mam nadzieję, że moje szydełkowce się przydadzą. Jeżeli moja Koleżanka zostanie tam jeszcze na rok, to może uda mi się do niej pojechać i zabrać kolejną partię. I tutaj mam do Was pytanie: czy gdyby się okazało, że będzie możliwość przekazania czapek i kocyków pomoglibyście mi przygotować kilka rzeczy? Liczę na Was. Ja sama nie dam rady. Na razie jest to pytanie mocno wstępne. Wszystko zdecyduje się pewnie w ciągu miesiąca, albo do końca roku, więc będę dawała znaki. Nie chcę robić żadnej akcji "w ciemno" bo największy problem będzie z transportem, bo nie da się tam nadać paczki, musi Ktoś jechać i zabrać w bagażu.

Uff to się dzisiaj opisałam, ale na koniec musicie mi wybaczyć, ale jeszcze jedno zdjęcie chciałabym zamieścić, z dedykacją dla naszej Reni, która prowadzi lekcje szycia. Wprawdzie nie biorę w nich udziału, ale to nie to że nie miałam nigdy do czynienia z maszyną:


Tak to ja :-) walczę z maszyną i podartymi spodniami, a maszyna taka stara z napędem na pedał. To była jazda bez trzymanki, ale spodnie dotrwały do końca pobytu :-) chociaż nie były artystycznie zszyte :-)

A już na sam koniec czapeczki i kocyk zgłaszam na wyzwanie w Klubie Twórczych Mam pt "Ogrzej się" bo pasują tutaj idealnie :


Teraz już kończę na 100%, pozdrawiam wszystkich zaglądających i zostawiających miłe słowo

do zobaczenia wkrótce

Justyna

środa, 25 października 2017

Szara myszka … upsss kotek :-)

Szara myszka … upsss kotek :-)
Witajcie :-)
Tak to jest jak się po nocy posty pisze i z kotka robią się myszy. Ale, ale, ponieważ jak już wspomniałam późno jest, to nie będę się rozgadywać i od razu przejdę do rzeczy. Ci co są ze mną od dłuższego czasu pewnie pamiętają, iż mam przyjaciółkę, która ma córeczkę, której od czasu do czasu szydełkuję fantazyjne czapki. Pierwsza była biedronka TUTAJ, a potem kot TUTAJ (ten to nawet był dwa razy, bo pierwszy był za mały). Teraz kot już był ponownie za mały i nadeszło nowe zamówienie na … kota. Znowu kot myślę i próbowałam nęcić, a może jednorożec, a może myszka Miki, ale Dzięcię kocha koty i miał być kot i na dodatek szary z dodatkiem szarego. Cóż było robić, zakupiłam bazową włóczkę, oczywiście szarą (piękna i zupełnie niegryząca wełna z alpaki z zaprzyjaźnionego wełnianego sklepu TUTAJ), resztę dobrałam z zasobów własnych i jest. Tym razem rozmiar trafiony idealnie, ale była przymiarka w trakcie. To czas na prezentację w jesiennych klimatach:





Tak naprawdę to kotka i nawet oczkiem "mruga"


no dobrze, może zalotnie spogląda i jaką ma fajną różę :-)


Kot został entuzjastycznie przyjęty przez lekko już podrośnięte Maleństwo i to mnie cieszy najbardziej, chociaż mimo moich obaw co do tych szarości z szarościami czapka wyszła uroczo. Z resztek wydziergam jeszcze szalik, ale nie chciałam Dziecka już wstrzymywać, więc będzie potem. Dodatkowym bodźcem do opublikowania posta było także wyzwanie gościnnej projektantki w Szufladzie zatytułowane "Kochamy Koty", a czapiszcze wpisuje się idealnie, więc go podrzucam bardzo chętnie:


Tym razem inspiruje nas Inka, a kto nie zna Inki :-)

Na koniec jeszcze już na ukołysanie do snu kilka nadal jesiennych zdjęć, które udało mi się zrobić podczas ostatniego krótkiego pobytu na Mazurach:





Teraz już można iść spać, więc mówię dobranoc i do zobaczenia

Justyna



środa, 26 listopada 2014

Miś polarny w czapce :-)

Miś polarny w czapce :-)
Witam!
Bardzo przepraszam, że długo do Was nie pisałam. To nie to, że nic się nie dzieje, ale jakoś nie miałam weny na pisanie posta, a i czasu jedynie jak na lekarstwo. Rzadziej także mogłam do Was zaglądać i coś napisać, ale postaram się to nadrobić (uwierzcie były obiektywne powody). Wybaczcie więc, ale postaram się nadrobić zaległości.
Do napisania dzisiejszego posta zmobilizowała mnie Szuflada, a konkretnie wyzwanie gościnnej projektantki Edyty, która wymyśliła temat "podaruj im drugie życie" czyli mój ulubiony recykling. W tym wypadku jest to włóczka z odzysku, czyli z nieużywanej kamizelki, która została spruta i odzyskałam sporo włóczki. Zapotrzebowanie się znalazło, bo urodziła się koleżance Syna córeczka i było klasycznie "Mamo, zrobisz coś? Zostawiam Ci wolną rękę". To wymyśliłam, że zrobię czapkę misia polarnego według przepisu Sarah - tutaj wzór. Uważam, że wyszła słodka, oto ona:



Dodatkowo całkiem ładnie się zaprezentowała, na moim słoiku z guzikami (też recykling, bo po soli do kąpieli). Zadecydowałam, że jak i ta będzie za mała to ją sobie zostawię, właśnie jako ozdoba mojej kolekcji guzików. Jest dobra, więc muszę sobie dorobić nową czapeczkę guzikową, ale nie ma obaw, materiału jeszcze sporo.



Czapeczkę "ubrałam" w kwiatuszek, bo to przecież dla dziewczynki:


Słowo się rzekło,  czapkę zgłaszam na wyzwanie Gościnnej Projektantki Szuflady mam nadzieję, że Edyta mi zaliczy dość luźne podejście do tematu.


Dodatkowo, już dla innego dzieciaka (fajnie że ich jest sporo wokół nas) dorobiłam moją klasykę, czyli grzechotkę żyrafę i malutkie trampki.



To na koniec jeszcze jedno zdjęcie ze wszystkimi elementami:


Jak zapewne zwróciliście uwagę, zdjęcia były robione wcześniej, bo teraz to już takiej zieleni nie ma :-(
Na tym dzisiaj kończę, dziękuję że mnie odwiedzacie i do zobaczenia wkrótce :-)