Witajcie :-)
Dzisiaj piątek, piąteczek, piątunio, więc galopem leciałam do domu, tym bardziej, że po południu wyszło u nas słońce i poprawiło się oświetlenie, a zależało mi na zrobieniu zdjęć pracy, którą kończyłam wczoraj do późna. Oczywiście miałam napinkę w związku z terminem. Ale może od początku. W Art-Piaskownicy pojawiają się ostatnio cykliczne wyzwania pt. "Podróże małe i duże", a to aktualne dotyczy Italii. Jakoś nazwa Włochy nie do końca do mnie przemawia. Od momentu ogłoszenia miałam koncepcję, że zainspiruję się wenckim karnawałem i zrobię frywolną maskę, ale…. Na początku zaczęłam od szukania wzoru, potem okazało się, że nie mam ciekawych piórek, które chciałabym wykorzystać, a to zaczął kończyć się miesiąc, więc były inne pilniejsze prace i posty. A na końcu sprawdziłam, że to nie do 9 października, tylko do 6 i dostałam przyspieszenia :-) Dałam radę, ale zdjęcia są dzisiejsze. A tak przy okazji to nieźle wykształciłam swoją Rodzinę, bo wpadłam dzisiaj do domu po pracy, rzuciłam kluczyki do samochodu Synowi, prosząc go "wyciągnij zakupy i rozpakuj, bo ja muszę zdjęcia zrobić" I on, bez mrugnięcia okiem, bez cienia zdziwienia, że ja tutaj jakieś fanaberie. No po prostu się przyzwyczaił do różnych matczynych dziwactw :-)
Wróćmy jednak do tematu, maska frywolna, klasyczna, czarna, z dodatkiem delikatnych pawich piór, oto ONA:
To teraz już wszystko jasne. Wzór zaczerpnięty z tej strony. Broszka z piór jest przypięta klipsem, ale może to zmienię, zobaczę.
Przydałoby się zdjęcie na modelce, prawda? tylko skąd taką wziąć? Na potrzeby dzisiejszego posta wykorzystałam więc styropianową głowę z odzysku. Nie jest idealna, ale pokazuje ogólny pogląd:
I jeszcze zbliżenie na broszkę :-)
To teraz jeszcze moje varia zdjęciowe:
I ostanie zdjęcia w jesiennym ogrodzie, które zawsze uwielbiam, a na tych żółtych liściach funkii maska prezentuje się dosyć niecodziennie :-) To właśnie jest ten jesienny festiwal, tudzież karnawał kolorów :-)
Uff zdążyłam, chociaż jeszcze jakieś problemy z netem się pojawiły. Maskę, zainspirowaną weneckim festiwalem zgłaszam na wyzwanie w Art-Piaskownicy pt "Podróże małe i duże - Włochy/Wenecja":
Pomysł nie jest jakoś bardzo oryginalny, ale efekt, nieskromnie powiem, mi się podoba. Mam jeszcze jedną maskę na oku, wg wzoru Karen Cabrera LINK, ale to potem.
A i na koniec muszę jeszcze bardzo podziękować za Wasze miłe słowa o moich dyniach i słoikowych hortensjach z TEGO posta. Bardzo, bardzo dziękuję :-)
Na tym już kończę, pozdrawiam Was baaaaardzo serdecznie :-)
Justyna
Dzisiaj piątek, piąteczek, piątunio, więc galopem leciałam do domu, tym bardziej, że po południu wyszło u nas słońce i poprawiło się oświetlenie, a zależało mi na zrobieniu zdjęć pracy, którą kończyłam wczoraj do późna. Oczywiście miałam napinkę w związku z terminem. Ale może od początku. W Art-Piaskownicy pojawiają się ostatnio cykliczne wyzwania pt. "Podróże małe i duże", a to aktualne dotyczy Italii. Jakoś nazwa Włochy nie do końca do mnie przemawia. Od momentu ogłoszenia miałam koncepcję, że zainspiruję się wenckim karnawałem i zrobię frywolną maskę, ale…. Na początku zaczęłam od szukania wzoru, potem okazało się, że nie mam ciekawych piórek, które chciałabym wykorzystać, a to zaczął kończyć się miesiąc, więc były inne pilniejsze prace i posty. A na końcu sprawdziłam, że to nie do 9 października, tylko do 6 i dostałam przyspieszenia :-) Dałam radę, ale zdjęcia są dzisiejsze. A tak przy okazji to nieźle wykształciłam swoją Rodzinę, bo wpadłam dzisiaj do domu po pracy, rzuciłam kluczyki do samochodu Synowi, prosząc go "wyciągnij zakupy i rozpakuj, bo ja muszę zdjęcia zrobić" I on, bez mrugnięcia okiem, bez cienia zdziwienia, że ja tutaj jakieś fanaberie. No po prostu się przyzwyczaił do różnych matczynych dziwactw :-)
Wróćmy jednak do tematu, maska frywolna, klasyczna, czarna, z dodatkiem delikatnych pawich piór, oto ONA:
To teraz już wszystko jasne. Wzór zaczerpnięty z tej strony. Broszka z piór jest przypięta klipsem, ale może to zmienię, zobaczę.
Przydałoby się zdjęcie na modelce, prawda? tylko skąd taką wziąć? Na potrzeby dzisiejszego posta wykorzystałam więc styropianową głowę z odzysku. Nie jest idealna, ale pokazuje ogólny pogląd:
I jeszcze zbliżenie na broszkę :-)
To teraz jeszcze moje varia zdjęciowe:
I ostanie zdjęcia w jesiennym ogrodzie, które zawsze uwielbiam, a na tych żółtych liściach funkii maska prezentuje się dosyć niecodziennie :-) To właśnie jest ten jesienny festiwal, tudzież karnawał kolorów :-)
Uff zdążyłam, chociaż jeszcze jakieś problemy z netem się pojawiły. Maskę, zainspirowaną weneckim festiwalem zgłaszam na wyzwanie w Art-Piaskownicy pt "Podróże małe i duże - Włochy/Wenecja":
Pomysł nie jest jakoś bardzo oryginalny, ale efekt, nieskromnie powiem, mi się podoba. Mam jeszcze jedną maskę na oku, wg wzoru Karen Cabrera LINK, ale to potem.
A i na koniec muszę jeszcze bardzo podziękować za Wasze miłe słowa o moich dyniach i słoikowych hortensjach z TEGO posta. Bardzo, bardzo dziękuję :-)
Na tym już kończę, pozdrawiam Was baaaaardzo serdecznie :-)
Justyna











