Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zając. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zając. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 kwietnia 2020

Zdrowia :-)

Zdrowia :-)
takie życzenia składamy sobie przy okazji wszystkich świąt, ale teraz nabrały one dodatkowego wymiaru. Życzę Wam więc na te Wielkanocne Święta przede wszystkim zdrowia, mądrych decyzji, aby to zdrowie utrzymać, aby było ono także dane waszym Bliskim. Życzę także spokoju, wyciszenia, chwili zadumy i refleksji nas naszym światem. Wykorzystajmy ten czas jak najlepiej :-)
W tym roku nie czyniłam w zasadzie żadnych przygotowań, wyszyłam jedynie królika w SALu z Marią Bravko link i dzisiaj go Wam wysyłam, niech Wam towarzyszy :-)




Piękny wzór, z półkrzyżyków i backstitchy, ale przyznam że wymagający. Pomyliłam się wielu miejscach, ale trochę "pooszukiwałam" i w ostatecznym efekcie tego nie widać. 
Haft jeszcze nie wykorzystany, a może zostanie na tym tamborku :-)
To na koniec jeszcze zdjęcie w szuwarach :-)


Na dzisiaj to wszystko, dbajcie o siebie i #zostańwdomu

Justyna

niedziela, 23 lutego 2020

Rokoko

Rokoko
to styl obecny zwłaszcza w architekturze wnętrz, charakteryzujący się lekkością i dekoracyjnością form, swobodną kompozycją, asymetrią i płynnością linii (za Wikipedią). To tak tytułem wstępu, ale nie martwicie się nie wzięłam się za architekturę, chociaż w tworzeniu drobnych papierowych form, znajdzie się wiele wspólnych elementów. Dobrze, żeby już nie przedłużać pokażę, iż najpierw stworzyłam kartki na Wielkanoc, a potem jak na nie spojrzałam z dystansu to mi się właśnie ze stylem rokokowym skojarzyły. Nie jest to moja koronna dyscyplina, ale … 


wszystkiemu winne piękne papiery i zające i … a zresztą, zapewne to wszystko tylko przeze mnie :-) Jakoś tak miałam nastrój na coś więcej i może nawet trochę przesadziłam, a teraz mówię, że rokokoko ;-)

Pierwsza kartka z "pełnym" zasrebrzonym zającem i bielą z kroplą mięty - totalnie nie mój styl, ale jakoś tutaj mi pasował :-)



Druga także ze srebrnym zającem, tym razem w wersji ażurowej, z lekko złocistym tłem i ponownie nutą mięty, na dodatkach ecru :-)




Tak mnie poniosło z tymi ozdobnikami :-) a ponieważ Team z bloga "Zielone Koty" ogłosił wyzwanie "Karnawałowy blask"  link to pomyślałam, że dorzucę tam moje kartki. W zasadach napisano, że ma się błyszczeć i nic, że na konkretną okazję itd nie jest napisane, więc zgłaszam Rokokowe zające :-)


Dodatkowo ponieważ zające były szykowane na zabawę u Ani link, to dołączam je do poprzedniego, fioletowego postu. Wrzucam cały kolaż i na nim widać, skąd mi została tekturka z podwójnymi zającami :-)


tak to pobawiwszy się stylem, pożegnam się z Wami w tę przedwiośnianą niedzielę,
pozdrawiam  serdecznie wszystkich zaglądających i mówię do zobaczenia

Justyna 

niedziela, 9 kwietnia 2017

Post/industrialnie

Post/industrialnie
Witajcie  :-)
Jakoś ostatnio mało mnie i u Was i u siebie na blogu. Dopadł mnie nawał obowiązków, stresów itp, a nawet trochę brak weny. Postanowiłam jednak zawalczyć i przełamać się, a czym jak nie "pracami ręcznymi" najlepiej to zrobić? Ale, ale … niech będzie od początku :-)
Jak zapewne wiecie, mieszkam w Warszawie, w pięknej zielonej dzielnicy prawobrzeżnej jej części, ale właśnie po tej praskiej stronie są miejsca zgoła inne. Stare walące się fabryki, miejsca zdecydowanie mniej uczęszczane i czasami nawet niebezpieczne. Jednak nawet tam można, np na spacerze, znaleźć niespodziankę. Tak było i tym razem, kiedy to w zagraconym kącie wśród zapomnianych narzędzi i zardzewialców zamrugało do mnie takie "coś":


bliżej trzeba było podejść ...


i troszeczkę rączki ubrudzić, ale moim zdumionym oczom ukazały się one…. 


dwa piękne zające. Zakręcone, zaplątane, pobrudzone i lekko zardzewiałe, ale piękne. Kiedyś dumnie stały na biurku prezesa fabryki, a teraz na co im przyszło? Nie martwcie się, powiedziałam im, ja Was oczyszczę i zabiorę w przyjemniejsze miejsce.



Tak się ucieszyły, że zaczęły brykać i skakać:



Pomimo moich starań rdzy już się nie dało odczyścić, ale chyba jest im w niej do twarzy :-), albo do ciała :-)



Jak obiecałam, to też i zrobiłam, więc zające hasają teraz po moim ogrodzie, a najbardziej im do twarzy w hiacyntach:


lub w cieniu pergoli:



Są może niezbyt typowe, ale zdecydowanie moje i wielkanocne - HOWGH.
Zające zrobiłam oczywiście ja, własnymi rękami, a technika to ponownie mixmedia. Tak mi się przynajmniej wydaje. Tym razem postanowiłam wrócić też trochę do starszych lekcji decu i zaszaleć z rdzą (temat 18) i woskiem (temat 16), tak żeby nie wyjść z wprawy. Rdzę widać na pierwszy rzut oka, natomiast wosk jest w kolorze "rain forest" i jest nałożony na te zardzewiałe monety. Niezbyt to na zdjęciach widać, ale dzięki niemu są one zdecydowanie mniej szorstkie, takie bardziej szlachetne.
Jak pisałam wyżej, zające nie są "TYPOWO WIELKANOCNE" i pewnie nie każdemu się spodobają, ale właśnie na takie miałam ochotę :-) Biegną, tudzież kicają one do Reni na "wielkanocne decu z zajączkiem"


mam nadzieję, że Renia ich nie pogoni :-)
Na tym kończę tego tasiemca, ale dorzucam jeszcze przerobionego zająca


i pozdrawiam Wszystkich zaglądających baaaaardzo serdecznie

Justyna

P.S.
To jeszcze w gratisie pięknie kwitnące ciemierniki:


wtorek, 15 kwietnia 2014

Zając powitalny :-)

Zając powitalny :-)
Witam!
Dziś chciałam pokazać naszego zająca, który robi za wianek wiszący na drzwiach wejściowych i uśmiechem wita naszych gości i domowników też:-)
Ci co już mnie trochę znają wiedzą, że lubię kombinować. Tak było i tym razem. Najpierw miał być zwykły wianek z papierowej wikliny, jakieś jajka, może np z pulpy i trochę innych ozdób. Potem pomyślałam, że połączę dwa wianki z wikliny, dodam uszy i będzie zajączek. Potem jednak (podczas mycia zębów) mnie olśniło, że przecież może być z pulpy papierowej (już o niej pisałam, a zaraziłam się nią od BluReco) i że mam już zrobione dwa kółka. Jedno z formy na torty, a drugie z foremki na babkę. I tak oto jest on:



Uszy ma z papierowej wikliny wyplecionej początkowo na pasek dla syna, ale pomysł jakoś został zarzucony, buźkę i oczy również z wikliny odpowiednio zwiniętej, do tego guziki na źrenice, nos i muchę, a i żyłka wędkarska (stare zapasy syna) na wąsy.


Zajączek dostał także łapki, też z pulpy z foremek pisankowych, ale za to są pazurki z koralików papierowych i dodatkowo guziki, też wiklina.



Całość kilkakrotnie lakierowana, bo jednak obawiałam się, że ta pulpa może zawilgotnieć, pomimo tego że drzwi są pod daszkiam.
Taki trochę dziwny ten zajączek, ale za to nikt takiego drugiego nie ma, a na dodatek mój autorski, więc mam prawo być z niego dumna.
Zgłaszam zająca na Wielkanocne wyzwanie Klubu Twórczych Mam pt Stwórz najlepszego na świecie zająca.


Na dziś już kończę, pozdrawiam serdecznie wszystkich i do zobaczenia.
A i tych wychodzących zajączek też żegna. PA, PA (ale przecież on nie ma rączek)
:-)

niedziela, 2 marca 2014

Zając, powrót papierowej wikliny

Zając, powrót papierowej wikliny
Witam!
Bardzo dziękuję za miłe komentarze pod poprzednim postem. Cieszę się, że moja praca, zresztą już jakiś czas temu wykonana, wzbudziła tak pozytywne komentarze. Witam serdecznie nowych obserwatorów i zapraszam do lektury, ale do rzeczy!
Wychodzę sobie dzisiaj na ogródek, a tu z za płotka mruga do mnie On, no właśnie kto?


Tak to on, zając! Jest wykonany głównie w technice papierowej wikliny, ale z elementami wykonanymi z pulpy papierowej, szydełkowymi i materiałowymi, w moim wypadku dżinsowymi, czyli taki mały kolaż.  Najpierw wyplotłam głowę, tułów (no może jest trochę za gruby) i uszy. Natomiast buzię, ogonek i podstawę, czyli nogi zrobiłam z pulpy papierowej. Pulpa jest wykonana według receptury BluReco. Super przepis, zabawa też, no może trochę trzeba uważać, aby potem nie myć całej kuchni, ale polecam. Ja teraz trochę eksperymentuję z tą pulpą, ale o tym później. Jednak zając ma stać na zewnątrz i bałam się, że jak ta pulpa namoknie to się rozpuści, więc pokryłam ją dżinsem. Na koniec dorobiłam ręce bo mi się wydawał taki łysy.
Zajączek bez oporów rozgościł się w moim ogródku



Przycupnął przy iglakach, kicnął na ostrokrzew:



A uszko samo się zrobiło klapnięte i tak już zostało.
Mój Goldenik w ogóle nie wykazywał zainteresowania intruzem:



Na koniec jeszcze kilka zdjęć tej pulpy, bo ona mnie ostatnio fascynuje. Po wyschnięciu jest lekka i tak twarda, że mąż musiał wyrzynarką kształt łapek wycinać:


a tu już przygotowane "części zająca"



teraz to już chyba widać, co to było te dziwne kupeczki prezentowane jako zapowiedź :-)


biała część oczu jest z papierowej wikliny, a źrenice są zrobione na szydełku.
Na dziś to tyle, ale spodziewajcie się w najbliższym czasie kilku postów bo prace pokończone, obfocone, tylko trzeba wręczyć, a i szykujemy się do kolejnych warsztatów, tym razem tematem przewodnim jest "Szydełko - robimy pufę", chociaż jako wprawkę planuję zrobić ptaszka według przepisu Attic 24.
Pozdrawiam wiosennie i do zobaczenia