Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszyjnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą naszyjnik. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 kwietnia 2019

Elegancko w granacie :-)

Elegancko w granacie :-)
Witajcie :-)
Święta, święta i po Świętach, chyba każdy zna to powiedzenie, ale jakże jest ono prawdziwe. W zasadzie to dzisiaj się zorientowałam, że nie złożyłam Wam oficjalnych Życzeń Świątecznych. Jak pisałam posta we czwartek, to pomyślałam, że przecież jeszcze zdążę, a potem już … było za późno. Mam jednak nadzieję, że wiecie iż te nienapisane życzenia były przekazane w niewerbalny sposób :-) i że ten świąteczny czas upłynął Wam dobrze i w cudnej atmosferze :-)
Ze swojej stronie bardzo dziękuję za wszystkie życzenia, które do mnie spłynęły, bardzo, bardzo :-)

A ja w ramach porządków poświątecznych chciałabym Wam dzisiaj pokazać pracę, która powstała w zeszłym miesiącu, ale jakoś nie udało mi się jej pokazać. W sumie to mam jeszcze kilka takich, ale to może sukcesywnie.
Zaczynamy od granatu. Bardzo lubię ten kolor, bo jest bardzo elegancki, a poza tym to szeroko pojęty niebieski, więc zdecydowanie mój kolor. Dokładamy do ulubionego koloru, ulubioną technikę, czyli frywolitkę i powstał…. biżuteryjny komplet. Podpatrzyłam u przypadkowej Kobiety, że do klasycznej koszuli założyła długi sznur korali (drobnych kryształków) i tak się zainspirowałam, że postanowiłam sobie takie długie "coś" roboczo nazwane przeze mnie lariatem zrobić. Skorzystałam z wzoru Alicji Salazar, który wykorzystałam już w naszyjniku pokazywanym TUTAJ. Użyłam dość grubego kordonka, bo Maxi. Nie bardzo go lubię, bo jest dość miękki i trzeba bardzo mocno zaciągać słupki, żeby ładnie koronka wyglądała i potem bolą mnie palce, ale tak mi tutaj pasowało i dodatkowo wymyśliłam, że będzie szybciej, a potrzeba była na już :-)
Znowu się rozgadałam, więc zdecydowanie czas pokazać:


Do zdjęcia sznur został trochę zawinięty, ale zdecydowanie najfajniej nosi się go na długo. Na jednym z końców zamontowałam haczyk, który można zapinać w dowolnym miejscu, co daje wiele możliwości :-) 
Z resztek kordonka zrobiłam malutkie różyczki, sposobem Agnieszki Gontarek LINK (rewelacja, tylko takie teraz robię) i powstały małe sztyfty:



Muszę się Wam przyznać, że jestem bardzo zadowolona z tego kompletu bo sprawdza się zarówno do eleganckiej sukienki, jak i do zwykłego T-shitra :-)



To na koniec jeszcze tylko pokażę, w jak pięknych okolicznościach przyrody powstawał komplet. Na początek inauguracja sezonu picia kawy na tarasie:


i bardzo robocze zdjęcie, ale za to z fajnym błyskiem :-)


Uff, na dzisiaj chyba wystarczy tego powrotu do poświątecznej rzeczywistości, bo jeszcze inne obowiązki czekają :-)
Kończę więc, pozdrawiam wszystkich zaglądających bardzo serdecznie, mówię do zobaczenia


Justyna

wtorek, 14 sierpnia 2018

Sznurek

Sznurek
Witam :-)
"Sznur, sznurek to duża ilość splecionych lub skręconych długich nici lnu, konopii itp." (słownik języka polskiego PWN).  Jest to oczywiście jedno ze znaczeń tego słowa, ale właśnie taki temat zadał Zespół bloga DIY. W moich pracach pojawia się on od czasu do czasu, a ponieważ regulamin zezwala dodawać te już wcześniej publikowane, to postanowiłam dorzucić naszyjnik który pokazywałam już w TYM poście. Jednak to tak jakoś dziwnie, tylko starą pracę zgłaszać, więc dorobiłam jeszcze bransoletkę. Użyłam zwykłego lnianego sznurka (tak jak w definicji :-) i krążka wyciętego z kokosa. Zresztą, co tam będę dużo mówić, zobaczcie sami:




Prostota na maxa, bo też i do tego trochę "zgrzebnego" sznurka jakoś nie pasują mi zbytnie ozdoby. Prostota to kółeczka gęsiego odchodzące z obu stron krążka, podwójnie owinięte wokół nadgarstka:


Taki sznurek, jest trochę trudny do supłania frywolitki, ale jak kółeczka nie mają zbyt dużej liczby węzełków to się da :-) i chociaż nie są one idealnie równe, to właśnie w tym tkwi ich urok :-)



Muszę Wam się przyznać, że bardzo lubię taką eco-biżuterię, a ten wzór to chyba jeszcze wykorzystam, bo się ciekawie prezentuje:



To może jeszcze komplet w całości :-)



który zgłaszam na wyzwanie na blogu DIY w temacie SZNUREK:


konkurencja spora, ale przecież o to chodzi w takich zabawach, aby pokazać różnorodność prac z tzw wspólnym mianownikiem :-) Ja też się spróbuję trochę tam porozpychać :-))))

Na tym kończę, dziękuję za wszystkie odwiedziny i miłe słowa, które zostawiliście pod poprzednimi postami - DZIĘKUJĘ BARDZO :-)

a teraz już pozdrawiam bardzo serdecznie i mówię do zobaczenia :-)

Justyna


środa, 18 lipca 2018

Morskie opowieści :-)

Morskie opowieści :-)
Witajcie :-)
Ostatnio pisałam, że wreszcie pada deszcz i to dobrze dla roślinek, że sucho i że potrzeba. Teraz napiszę, że wody mamy pod dostatkiem i na razie wystarczy. A ponieważ tak zaczęłam od wodnych tematów, to gładko przejdę do większej wody, czyli morza, oceanu itp, czyli zaczynamy morskie opowieści :-) Ja jednak jestem, zwłaszcza ostatnio, monotematyczna i wszystko kojarzy mi się z frywolitką, więc i teraz tak będzie. Zobaczcie zresztą sami, czyż nie są to morskie fale z białymi grzywami na ich szczytach?




Wierzę, że i Wam się tak będzie kojarzył naszyjnik, który przygotowałam na prezent dla blogowej koleżanki, na spotkanie o który pisałam w poprzednim poście. Pierwszy raz sięgnęłam po taką formę wykorzystania frywolitki, ale efekt bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. W zasadzie to można by powiedzieć, że to takie frywolne korale. Wzór bardzo prosty (znaleziony TUTAJ), a zamiast koralików wykorzystałam tzw "sieczkę" kryształków, na którą zupełnie nie miałam pomysłu wcześniej, ale doczekała się i dobrze :-)



Korale mierzyłam tak, aby można było nosić jako dość długie, bądź owinąć dwukrotnie




Morski kolor kordonka Lizbeth i delikatność kryształków wymusiła na mnie dołożenie zdecydowanie morskich drobiazgów, więc do łańcuszka przy zapięciu dopięłam zaśniedziałe koło sterowe:


a na organzowym woreczku guzik z kotwicą:



A że w czerwcu w Szufladzie mamy właśnie taki morski temat z kotwicą w tle, to frywolne korale zostają tam wysłane :-)


Mam nadzieję, że naszyjnik się będzie dobrze nosił i będzie przypomnieniem mile spędzonych chwil :-) W zasadzie to powstał jeszcze drugi, ale o tym to może innym razem :-)

Teraz już grzecznie mówię do zobaczenia i lecę podrzucić linka żabie, bo termin do jutra :-)

pozdrawiam serdecznie

Justyna

niedziela, 21 stycznia 2018

Perły :-)

Perły :-)
Witajcie :-)
Na świecie zrobiło się biało, tak jakoś ładniej, więc i ja zostanę w takich delikatnych tonacjach i pokażę dzisiaj naszyjnik z pereł, odświeżony frywolitką. Nie jestem jakimś wielkim zwolennikiem pereł, chociaż są one wyjątkowo eleganckie. Kiedyś były bardzo, ale to bardzo drogie, ale ostatnio, ceny ich znacznie spadły. Przyczyniły się do tego tzw "wojny perłowe" o których z dużym zaciekawieniem przeczytałam ostatnio. Nie będę robić tutaj żadnych uczonych wywodów, ale gdyby ktoś chciał to TUTAJ znajdziecie artykuł o tych wojnach. Na mój warsztat trafił sznur sztucznych :-( pereł, taki klasyczny, ale właścicielce się już znudził i mi go po prostu oddała. Ja natomiast postanowiłam wypróbować na nim sposób wykonywania tzw. fałszywych kółeczek gęsiego (pisałam o tym TUTAJ, jako o sposobie nr 3). Będzie więc kolejny wpis w cyklu "Kocham frywolitkę", a kto bogatemu zabroni :-)
To żeby już nie przedłużać, proszę bardzo: perły + delikatnie kremowo-różowy kordonek Babylo i jest wąż


a tutaj nawet wąż ogrodowy :-))))


z ostatnich pereł dorobiłam oczywiście kolczyki w znanym wzorze, ale za to z podwójnym okrążeniem



Całość prezentuje się w mojej ocenie bardzo delikatnie i elegancko. Jest to zdecydowanie wzór i sposób do dalszego wykorzystania:



A może jeszcze zbliżenie na kolczyki? Bardzo dobrze supła mi się z kordonka Babylo i takie fajne równe słupki wychodzą. Gorszy jest do pikotków, ale tutaj ich nie ma więc jest ok :-)



Perłowy komplet dołączam oczywiście do naszego cyklu "Kocham frywolitkę", to już mój drugi post w tym temacie.


Muszę się jednak Wam przyznać, że podczas robienia tego kompletu wpadłam na pewien pomysł "rozbudowania" fałszywych kółeczek, więc coś jeszcze powstaje, ale to już następnym razem.

Z tego miejsca chciałabym Wam także serdecznie podziękować za wszystkie miłe słowa pod postem z kartkami. Cały czas czuję się mocno początkująca, ale niewątpliwie to "cięcie i gięcie" sprawia mi wiele przyjemności :-) Dziękuję więc za docenienie i motywowanie :-)

na tym kończę, pozdrawiam gorąco i mówię do zobaczenia

Justyna

P.S.
Oferta sklepikowa cały czas się rozszerza, zapraszam więc do zaglądania bo pojawiają się ciekawe wzory Laury np na maskę karnawałową LINK, czy ubranko na strusią pisankę LINK o dźwięcznej nazwie "gacie Gotfryda" :-)


wtorek, 13 czerwca 2017

Układanka :-)

Układanka :-)
Witajcie :-)
Dzisiaj chciałam Wam pokazać, pracę która powstawała już od jakiegoś czasu. Wymagała ode mnie zrobienia 40 szydełkowych, sześciokątnych elementów + 6 połówek, ale była miła i przyjemna bo dawała mi poczucie takiej stałości. Zawsze mogłam sięgnąć po szydełko i sobie wydziergać jeden, bądź dwa elementy. Jak już powstały wszystkie części to trzeba je było połączyć, co szło dość powoli, zwłaszcza, że wprowadziłam pewne korekty do podstawowego wzoru. W kwestii technicznej: używałam 100% bawełny Schachenmayr Tahiti w kolorze stepowy huragan kupionej TUTAJ, a przepis zaczerpnęłam z dodatku specjalnego do Kramu z włóczkami (TUTAJ link do sklepu)




Dobrze, dobrze już nie przedłużam :-) zrobiłam swój pierwszy szydełkowy sweter, mocno ażurowy, ale sweter. Oto on :-)


i jeszcze tutaj:



Cakiem spory szydełkowiec wyszedł :-) Niestety nie ma zdjęć na żywym modelu z powodu braku takowego, ale ogólny pogląd możecie sobie wyrobić.
Moja wersja została skrócona o ostatni rząd (mam w związku z tym kilka wolnych elementów) i dołożyłam guzik, bo tak mi się wygodniej nosi. Guzik też "obrobiony" szydełkiem.



Mnie się to swetrzysko podoba, już noszony i inni też mówili, że się im podoba. Nie wiem kiedy sięgnę znowu po tak dużą robótkę, ani czy w ogólne.


Na tym kończę, bo oczywiście robota czeka, a czeka od wczoraj, bo nie mogła się zrobić, gdyż u nas wczoraj nie było prądu po przejściu wielkiej burzy nad Warszawą. Powrócił około północy :-) dobrze, że już jest, bo bez niego nie ma internetu :-)

Ok, ok już nie gadam, jeszcze tylko bardzo chciałam podziękować za wszystkie miłe słowa pod poprzednimi postami. Teraz już pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do zobaczenia

Justyna

sobota, 13 sierpnia 2016

Codzienna elegancja

Codzienna elegancja
Witam serdecznie na progu długiego weekendu :-)
Dzisiaj chciałam pokazać, jaki sobie prezent zrobiłam. Otóż ostatnio potrzebowałam założyć "coś" na szyję, żeby odrobinkę dekolt przesłonić i cóż ja mogłam zrobić, oczywiście frywolitkowy naszyjnik. A że dekolt jest w sukience z czarnym nadrukiem, to zrobiłam czarny naszyjnik i kolczyki do kompletu. Skorzystałam z wzoru Coriny (TUTAJ), który jest świetnie rozpisany na jej blogu.
Nie będę dużo gadać, tylko pokazuję.






To może jeszcze zbliżenie:


i takie:



Komplet wysupłany przy użyciu kordonka Madeira Metallic kolor 1071 graphite. Jest to dosyć wymagająca nitka, ale efekt z niej uzyskany bardzo mi odpowiada. Kupiony w sklepie picoto.pl, który szczerze polecam.
Podczas pisania posta przypomniałam sobie, że nie jest to mój pierwszy naszyjnik zrobiony według wzoru Coriny. A poprzedni powstał w grudniu 2014 roku i powędrował do Ani z Sowiarni w blogowej zabawie "podaj dalej" szczegóły znajdziecie TUTAJ, ale u siebie go chyba nie pokazałam, więc tylko tak dla przypomnienia:



Wzór mi się bardzo podoba i w sumie efekt w obu odsłonach również. Może i sobie jeszcze taki niebieski poczynię? Nie wiem, bo ilość planów w mojej głowie, mnie czasem przeraża, ale zaczynamy długi weekend, więc coś na pewno się zrobi :-)
Oczywiście komplet dodaję do naszej ostatniej lekcji we wspólnej nauce frywolitki pt. "Ring wolny"

Na koniec chciałabym jeszcze bardzo serdecznie podziękować za każde słowo, a są one bardzo miłe pod poprzednim postem z widełkowymi drobiazgami i w ogóle. DZIĘKUJĘ BARDZO :-)

pozdrawiam, wypoczywajcie

Justyna