Witam!
Dzisiaj będzie przerwa od frywolitki, ale nie cieszcie się tylko na krótko. Przedstawię więc moją niesłabnącą miłość do szydełka, ale do rzeczy. Jeszcze w ramach prezentów świątecznych postanowiłam zrobić dla mojego starszego Synka tzw. rękawiczkę dla zakochanych. Przepis i inspirację znalazłam na blogu Kasi (przepis TUTAJ). Robiłam ją oczywiście "po kątach" żeby się nie wydało, bo to jednak miała być niespodzianka. Nie to żeby moje dzieci bardzo się interesowały "co tam matka po kątach dzierga", ale tu spotkało mnie spore zaskoczenie bo młodszy Synek przyuważył i się zaczęło, a co to? a dla kogo? a potem była ta najfajniejsza część: o jakie ekstra! i ja też taką chcę :-) no i nie mogłam odmówić. Przecież jak chce to znaczy, że mu się podoba - HURA!!!! z rozpędu zrobiłam jeszcze dwie, jedną mniejszą, a drugą większą. Tak mi wyszło z powodu różnicy w grubości włóczki. To może skończę gadanie i zaprezentuję te otulacze dla rączek :-)
i razem w różnych konfiguracjach:
Jak zauważyliście, na ostatnim zdjęciu zima u nas na razie odpuściła, chociaż okresowo pada deszcz ze śniegiem, bądź bardzo wieje, brrr. Mój ogród jednak nie próżnuje i np ciemierniki puszczają swoje pączki, jeszcze nie kwitną, ale ..... Zobaczcie sami:
Dzisiaj będzie przerwa od frywolitki, ale nie cieszcie się tylko na krótko. Przedstawię więc moją niesłabnącą miłość do szydełka, ale do rzeczy. Jeszcze w ramach prezentów świątecznych postanowiłam zrobić dla mojego starszego Synka tzw. rękawiczkę dla zakochanych. Przepis i inspirację znalazłam na blogu Kasi (przepis TUTAJ). Robiłam ją oczywiście "po kątach" żeby się nie wydało, bo to jednak miała być niespodzianka. Nie to żeby moje dzieci bardzo się interesowały "co tam matka po kątach dzierga", ale tu spotkało mnie spore zaskoczenie bo młodszy Synek przyuważył i się zaczęło, a co to? a dla kogo? a potem była ta najfajniejsza część: o jakie ekstra! i ja też taką chcę :-) no i nie mogłam odmówić. Przecież jak chce to znaczy, że mu się podoba - HURA!!!! z rozpędu zrobiłam jeszcze dwie, jedną mniejszą, a drugą większą. Tak mi wyszło z powodu różnicy w grubości włóczki. To może skończę gadanie i zaprezentuję te otulacze dla rączek :-)
i razem w różnych konfiguracjach:
Jakby ktoś nie wiedział jak nosić, to zrobiliśmy razem z Mężem takie zdjęcie poglądowe:
Rękawiczki zostały zaakceptowane, a nawet entuzjastycznie przyjęte przez dziewczyny moich chłopców, więc tym bardziej się cieszę. A i dodatkowo także kolega młodszego Synka też bardzo grzecznie poprosił, o podobną, więc będą jeszcze, ale w innej kolorystyce. Może zrobię mu różową? myślicie że się spodoba? no dobrze "ciemna fuksja" :-)
Rękawiczki pełniają rolę otulacza splecionych dłoni zakochanych, więc jak najbardziej wypełniają warunki nowego wyzwania w ART-Piaskownicy pt. Rękoczyny "otulacz" na zimę, więc zgłaszam rękawiczki do tego wyzwania:
To zdjęcie dedykuję Ilonce, bo właśnie napisała, że bardzo tęskni za wiosną. Jak nie przyjdą duże mrozy to kwiatki niedługo się rozwiną, o czym nie omieszkam Was poinformować.
Tym "ciepłym" akcentem mówię do zobaczenia. Dziękuję za odwiedziny i miłe słowa. Pa, pa..
Justyna








