Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronka klockowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą koronka klockowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 października 2017

Październikowe rozdrażnienie :-)

Październikowe rozdrażnienie :-)
Witajcie :-)
Dzisiaj zgodnie z obietnicą, nie będzie o frywolitce, natomiast będzie o cyklicznej zabawie w kartkowanie :-) Spytacie, a co do tego ma rozdrażnienie, o… ma bardzo dużo, bo kot który jest Dorotki i towarzyszy nam we wspólnej pracy, był bardzo zdenerwowany, podczas naszego ostatniego spotkania. Nie wiem, czy to moja skromna osoba, która mu zabrała czas swojej Pani, czy to remont zewnętrza, czy nadciągająca Ofelia, tak go rozdrażnił, ale nie mógł sobie miejsca znaleźć - biedaczysko. Nawet próbował sobie wymościć miejscówkę na moich kartkach i przydasiach :-) Ale "do brzegu" - tematy w tym miesiącu, w kartkowej zabawie u Ani, przygotowywała Hania. Tematy sympatyczne, więc czas chyba pokazać. Na początek bałwanek - to chyba moja ulubiona kartka. Wykorzystałam tutaj stempelek od Hubki i mam takie cóś :-)




Część zdjęć w scenerii jesiennej :-) Podoba mi się ta kartka, z jednaj strony taka zimna, bo biało-granatowa, ale przełamana odrobiną czerwieni. Na koniec dołożyłam jeszcze te zaschnięte kwiatostany, które znalazłam w misce, zostawione po ostatnich zdjęciach, ale świetnie się prezentują, w przyszłym roku zasuszę więcej :-) To jeszcze małe zbliżenie:


A teraz "męska okolicznościówka" Od razu wiedziałam, że poproszę Dorotę o jakiś motor i mam, udało się, jedziemy w dal, z mapą, ale może być i bez:





Tutaj nic nie będę dodawać, bo wszystko widać. Tylko te kółka mogą trochę przypominać szyby górnicze, ale …. chyba mi to nie przeszkadza.
A na koniec koronka i okoliczność Bożego Narodzenia (jajko i kurę porzuciłyśmy). Tutaj przydał się dzwonek zrobiony jakiś czas temu z koronki klockowej i frywolitki - upsss, miało nie być frywolitki … cóż jest jej bardzo mało :-) Kartka prosta do bólu:





I tym sposobem, kolejne zadanie wykonane. Warsztaty jak zawsze bardzo przyjemne i owocne. A żeby nie być gołosłownym, to proszę wspólne warsztatowe zdjęcie, jeszcze przed ostatecznym wykończeniem:


A teraz obowiązki :-) zdjęcie rodzinne:


kolaż:


i baner zabawy u Ani z tematami Hani


Mam nadzieję, że moja, albo nasza interpretacja tematu Wam się spodoba. Nam się rozdrażnienie kota nie udzieliło, bo spotkanie było baaaaardzo miłe - dziękuję Dorotko. Na tym kończę, bo obowiązki domowe wołają

pozdrawiam więc, bardzo serdecznie

Justyna


poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Holenderska wycieczka :-)

Holenderska wycieczka :-)
Witajcie :-)
Dzisiaj już Poniedziałek Wielkanocny, czyli święta powoli zmierzają ku … ale co tam będziemy myśleć do przodu - cieszmy się chwilą. U nas wprawdzie było dzisiaj - 4 st C, ale teraz przynajmniej troszkę świeci słońce i aż inaczej świat wygląda. Na początek chciałabym Wam serdecznie podziękować za wszystkie życzenia, bardzo, bardzo :-)
A o co chodzi z tą wycieczką i to do tego Holenderską?
Nie, nie będzie to relacja z podróży, a szkoda. Będzie natomiast kolejna praca przygotowana do konkursu kalendarza Royal-Stone. Tak wiem, miałam już sobie odpuścić, po tym jak się zmęczyłam Japonią, ale te pomysły jakoś same mnie tak zaatakowały i musiałam. Dodatkowo taki udział zmusza mnie do myślenia, kombinowania, znaczy się poszukiwania nowych rozwiązań, a to jest to co lubię. Wróćmy jednak do Holandii, bo taki jest temat kolejnej inspiracji. Każdy ma zapewne sporo skojarzeń :-) np: tulipany, wiatraki, chodaki, piękna błękitna porcelana, ale także rowery i to tzw. "holenderki" czyli w wersji miejskiej. Po burzy mózgu padło na rower, a technika to oczywiście …. frywolitka (na pewno zgadliście :-) Nie było łatwo, ale frywolny rower powstał, więc nie zawaham się go zaprezentować:

 link

Tak wygląda w albumie konkursowym, a zdjęcie jest "podlinkowane" i odsyła do albumu konkursowego, więc gdyby ktoś chciał oddać głos, bo mu się podoba, to ja chętnie. Wiem, że są różne poglądy na tego typu agitacje, ale ja tak tylko informacyjnie - dla chętnych. HOWGH

Zanim jednak powstał produkt końcowy, przechodził on różne metamorfozy. Będą więc zdjęcia "w trakcie". Głównym elementem roweru są koła i to one spędzały mi sen z powiek. Początkowo wzięłam dwa przezroczyste kółka i do nich dodałam frywolitkę:



już nawet powstał cały prototyp:


ale to nie było to. Zmieniłam rodzaj szkiełka, które miało niższy brzeg, a było wypukłe:


ale to znowu nie do końca ten efekt. To może coś jednak pustego w środku? ok. Wzięłam kółka z kokosa, takie jak wykorzystywałam w japońskiej bransoletce, tylko większe:


ale te znowu były za grube i byłby to raczej góral, a nie zgrabna holenderka :-) Więc wzięłam cieniutkie obręcze, tak cienkie, że musiałam wziąć po dwie i to było to:


Wybaczcie jakość zdjęć, ale sami wiecie jak się robi w trakcie pracy, przy byle jakim oświetleniu, często w nocy. Powyżej zestawienie moich prób. 
No to mamy rower już  z ramą, której podstawą jest cienki drucik, a na nim frywolitka (ta w wersji igłowej):


Ale to nie koniec, bo od samego początku wiedziałam, że rower będzie wiózł tulipany na bagażniku. Tylko jak to ugryźć? Ja niestety jestem z tych co podejmują decyzję w trakcie, niby mam plan w głowie, czasami nawet na papierze, ale poszczególne etapy rozwiązuję na bieżąco. Sięgnęłam więc po piękne koraliki tulipany (kupione u Sponsora :-) z których zrobiłam bukiet:



dorobiłam nawet frywolitkowe liście, nie za dużo, bo one w tulipanach nie są jakieś spektakularne. Bukiet jednak powinien być zawinięty w "coś" - folię, papier, celofan. No to próbujmy:


No i super, ale przecież nie dam papieru, ale …. Mogę go zrobić z koronki klockowej, a to przecież kolejne skojarzenia z Holandią, bo jest to kraj, który koronką stał i stoi (dla chętnych ciekawy artykuł o obecności koronki w obrazach mistrzów holenderskich  LINK). 




Koronka zrobiona, bukiet zawinięty, zamocowany na bagażniku, więc jeszcze tylko sznurek, bo to przecież zawieszka. Rozważałam również zrobienie rowerowej broszki, ale bukiet jest stosunkowo ciężki i przeważałby na swoją stronę. Zauważyłam, że trochę mi brakuje umiejętności pracy z metalem, żeby sobie samemu jakąś bazę, czy mocowanie, albo zapięcie zrobić, bo nie zawsze te dostępne są idealne i to mnie ogranicza. 
To jak, jeszcze kilka zdjęć? a może pojedźmy jednak na wycieczkę :-)



nawet i w trudniejszy teren :-)



Muszę przyznać, że rower dał mi w kość i to nawet na tyle, że w pewnym momencie, w zasadzie już na finiszu straciłam do niego wenę i niewiele brakło, a byłabym go nie skończyła i nie wysłała. Zmobilizowała mnie moja koleżanka z pracy, dziękuję Ewo, bo to dzięki tobie jest ten finał:


A widzicie tego tulipana, co to się w szprychy zaplątał :-)

Na tym kończę, moją przydługą relację, ale może znajdziecie chwilę pomiędzy licznymi obowiązkami świętowaniowymi i poczytacie o tym, jak to "nie miała baba kłopotu, to postanowiła zrobić sobie ROWER" 

Pozdrawiam serdecznie, odpoczywajcie jeszcze świątecznie

Justyna :-)

P.S.
W tym linku znajdziecie cały album konkursowy, a warto go obejrzeć bo jest tam wiele pięknych prac, a nawet kilka jest frywolitkowych, co mnie bardzo cieszy. Bardzo, bardzo :-)

poniedziałek, 20 marca 2017

Teleranek

Teleranek
Witajcie :-)
Dzisiaj jak w tytule, będziemy m. in. wspominać  program dla dzieci nadawany w niedzielny poranek. Były to czasy, kiedy nie było specjalnych kanałów dla dzieci, gdzie przez 24 godziny lecą kreskówki itp. Czekało się właśnie na teleranek, czy dobranockę …. ach, wzięło mnie na nostalgię. Na pewno chcecie się dowiedzieć dlaczego o tym piszę, otóż stoi za tym kilka osób :-) Przede wszystkim Dorota, z którą mamy swoje cykliczne, comiesięczne spotkania żeby sprostać zadaniom stawianym przed nami przez Anię i jej gościnne projektantki, a  w tym miesiącu przez Danusię. Uff, to już wszystko wiadomo :-) Czas na kolejną porcję kartek. Jak już wspomniałam w tym miesiącu wytyczne przygotowane przez Danusię (szczegóły TUTAJ).

To lecimy na początek z kogutem i czerwienią. Od razu wiedziałam, że zrobię go klockami, tzn koronką klockową. Wzór który znalazłam (TUTAJ) wymagał zrobienia tzw "siekanki", której jeszcze wówczas nie przerabialiśmy, ale od czego jest YT. Znalazłam (link) i zrobiłam, kogut wylądował na deskach z dużą ilością czerwieni, bo tak było w wytycznych. Deski z kurnika już lekko nadszarpnięte zębem czasu, wiadomo. Potem tylko napis, zgubione piórko i jest TELERANEK :-)



Zgodzicie się z nami (bo jest tutaj duży udział Doroty), że to Teleranek?
Ok, znalazłam w sieci ten stary, tutaj tylko jedno zdjęcie chociaż to był film:

 link

Ale nie samym telerankiem żyje człowiek. 
Jako druga kartka powstała ta z wytycznymi bukiet i wstążka. Tutaj także od razu wiedziałam, że chcę zrobić quillingowy bukiet.  Możliwości kwiatowych w tej technice jest wiele, ale zainspirowałam się z Pinteresta i zrobiłam bukiet tulipanów. Nie było łatwo, ale chyba się udało, a w całości prezentują się tak:




Jako trzecie miały być ośnieżone drzewa z brokatem, bądź zamiennie jajo i paski. Jakoś nie miałam pomysłu na te drzewa, więc stanęło na paskach i powstała pisanka w paski, znowu zrobiona klockami, bo przecież muszę ćwiczyć warsztat. W tej kartce zaszalałyśmy, bo początkowo miał być znowu "Kazik", a stanęło na dodatku kwiatków, dekorów, piórek, sznurków, a mimo to wydaje mi się, że udało nam się "nie przedobrzyć", zresztą zobaczcie sami:



Wydaje mi się być dosyć ciekawie rozwiązana ta kartka i robiąc pisankę do głowy by mi nie przyszło, że taki będzie ostateczny efekt.

Czas więc na zdjęcie rodzinne i kolaż:



Gdybym jednak miała powiedzieć, która kartka podoba mi się najbardziej to nie wiem, wszystkie trzy są moje ulubione :-) Teraz chciałabym jeszcze ponownie podziękować Dorotce za wspólne kartkowanie oraz Ani za zabawę, a Danusi za wytyczne - dziękuję Wam bardzo, bardzo. To jeszcze baner:


Na tym kończę, dziękuję że do mnie zaglądacie, za wszystkie miłe słowa, do zobaczenia

Justyna

piątek, 24 lutego 2017

Jeszcze się nie wykluło :-)

Jeszcze się nie wykluło :-)
Witajcie :-)
Dzisiaj czas aby pokazać karteczki, które powstały w temacie podanym na luty w zabawie u Ani, chociaż w tym miesiącu pomysłodawczynią była Małgorzata. Wytyczne przeczytałam, umówiłam się z Dorotą, poczyniłam przygotowania, warsztaty domowe się odbyły, więc czas pokazać. Jest jednak małe ale, albo może nawet większe, bo jak się czyta z niepełnym zrozumieniem, to wychodzą takie kwiatki, albo jaja :-) Może jednak na początek pokażę, a potem będę tłumaczyć.

Pierwsza kartka  - nie z tej zrobię ostatnią :-)

Druga kartka - "biała śnieżynka" - i tutaj nie musicie wcale mocno się głowić, żeby być pewnym, że na kartce będzie frywolitkowa śnieżynka. Nie mogło być inaczej. Karteczka wyszła bardzo fajna, warstwowa, są na niej także inne śnieżynki, także zembosowane.




Jak już skończyłyśmy to Dorota stwierdziła, że kartka jest w stylu Oli, tzw Papierolki i muszę się z nią zgodzić. Proszę jednak o nie potraktowanie tego jako plagiatu, bo było to niezamierzone, a najprawdopodobniej wynikało z podświadomego zauroczenia :-)

Trzecia kartka z serduszkami, jedno szydełkowe, tym razem dla odmiany, pozostałe na papierze. Tutaj Dorota poszalała i wyciągnęła wykrojnik z "motycyklowymi skrzydłami", które super (według mnie) wpasowały się w klimat kartki:



Wyszła taka trochę piernikowa :-), chociaż mam wrażenie, że te zdjęcia ją spłaszczają :-(
W trakcie "warsztacików" ćwiczyłyśmy trochę embossing przy użyciu stempli i nie zawsze wszystko wychodziło super, ale na razie twierdzimy, że taki był zamierzony efekt. Będziemy jeszcze próbować :-)

No i ta ostatnia wielkanocna. Jak czytałam, ze zrozumieniem oczywiście, to mi się wydawało, że może być zając z kurczakiem, bądź zając z jajem, ale chyba jest troszkę inaczej. Powstała więc kartka na której jest zając z jajem, ale jak wiadomo z jajka coś się wykluje, więc po prostu trzeba chwilkę poczekać :-) Zgadzacie się Dziewczyny? Mam nadzieję, że do końca miesiąca zdąży się wykluć.



Z tego jaja to ogólnie jestem bardzo dumna, bo jest zrobione klockami, według zapowiedzi z poprzedniego posta.

To teraz zdjęcie rodzinne, jeszcze bez kurczaka i kolaż



oraz baner zabawy :-)


To tyle w temacie kartkowym. Jeszcze raz dziękuję Dorocie, za kolejne baaaardzo miłe spotkanie :-)

Chciałabym także bardzo serdecznie podziękować, za Wasze przemiłe komentarze pod poprzednim postem z klockową bransoletką nazwaną "kroplami rosy". Bardzo, ale to bardzo dziękuję, motywujecie mnie do dalszych wysiłków :-) 

A teraz miałam jeszcze pokazać, że znalazłam u siebie w ogrodzie Wiosnę, ale to było dwa dni temu, a od dzisiaj leży ponownie śnieg, no zima pełną gębą. Ale co tam, pokazuję Wiosnę na poprawę humoru:


z tego zielonego, będzie  hiacynt :-)

Teraz już na pewno kończę, pozdrawiam serdecznie

Justyna