Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą druty. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 listopada 2020

Babcine kwadraty :-)

Babcine kwadraty :-)

czyli piękny klasyczny, szydełkowy wzór, to było to, co przyciągnęło mnie do projektu Reni link, gdzie  miałyśmy wydziergać kardigan z takich właśnie kwadratów. Zaczęłam ochoczo ponad rok temu, bo we wrześniu 2019 link, a potem straciłam wenę. Nie wiem dlaczego, bo i towarzystwo było zacne, ale jakoś tak wyszło.


Jednak te kwadraty nie dawały mi spokoju i zrobiłam drugie podejście w długi majowy weekend i tutaj prace się posunęły, powstało więcej kwadratów i zaczęłam je łączyć.

W pięknych okolicznościach przyrody prace postępowały, jednak zmieniłam koncepcję i postanowiłam zrobić sweter taki wkładany przez głowę. Na pewno na moją decyzję miał wpływ fakt, że pracy miało być mniej itd. Koncepcja była taka, żeby zrobić dwa większe prostokąty z tych już gotowych wyszydełkowanych kwadratów, a następnie je połączyć, potem rękawy, wykończenie. Wszystko jak najprościej, bo przecież nie wiem, nie umiem, żadnych "podkrojów"wcięć, czy też innych udziwnień :-)

O tutaj przymiarka, do mojego swetra. Największy problem miałam z rękawami, bo upierałam się aby były one szydełkowe, ale nijak mi się to nie podobało. Wychodziły sztywne, albo za grube i na dodatek było zagrożenie że nie starczy mi tej granatowej włóczki. Ostatecznie zdecydowałam, że zrobię rękawy na drutach, wzorem nazywanym u mnie w domu patentowym, czyli na zmianę oczko prawe i lewe. Nie jestem fanem tej techniki, ale jak mus, to mus. Wszystko było na dobrej drodze, ale wena gdzieś uciekła, bo przecież lato, a sweter gruby, bo do zimy jeszcze daleko, a potem remont, czyli zawsze jakaś wymówka była. 

Wyrzuty sumienia jednak pozostały, że tyle kasy na włóczkę i w ogóle szkoda, mojej pracy, a że ostatnio mam baaaardzo dużo zawodowych obowiązków i wieczorem jestem tak zmęczona, że jedyna rzecz za którą mogłam się zabrać to były właśnie te uspokojające prawe i lewe oczka, to zapraszam na prezentację :-)



Połączone kwadraty, wyprane, zblokowane prezentują się naprawdę ładnie:


A całość, z braku modela pokażę tak:

Przyznam się, że jednak druty to nie jest moja koronna dyscyplina, ale jakbym trochę poćwiczyła, to by wyszło trochę lepiej. Już nawet na drugim rękawie oczka trochę równiejsze, chociaż i pranie też na pewno pomogło :-)


Przy dekolcie jest zwykła łódka i nazwijmy, że takie było założenie, a nie brak umiejętności ;-)

ale za to dół wykończony szydełkowym ściągaczem, tym samym który nie sprawdził się w rękawach ;-)


Uff, to dobrnęliśmy do końca, bo post chyba tak samo długi jak czas, na skończenie pracy, ale ponieważ modela brak, albo chętnego do zrobienia zdjęcia modelowi, to ochotnikiem był mój Manekin, który pokazuje, że sweter nie ma płci, bo na męskiej "klacie" prezentuje się też całkiem, całkiem :-)



Teraz widzę, że nie zrobiłam zdjęcia z tyłu, ale wygląda tak samo, więc już nie będę dorabiać. 

Czy jestem zadowolona - TAK. Najbardziej z tego, że skończyłam, ale wiem na pewno, że takie projekty to nie dla mnie, ja raczej krótkodystansowiec jestem i mam z tego zapewne więcej radości. 

Tak czy inaczej, jeszcze raz dziękuję Reniu za pomysł, bo pokazany przez Ciebie kardigan jest wyjątkowej urody. Ja niestety nie dałam rady, ale część projektu została wykorzystana i to mnie cieszy. Dodatkowo mam nadzieję, że tą pracą zapoczątkuję cykl wykańczania prac zalegąjących na mojej rękodzielniczej duszy, niektóre z nich to tylko  pomysły od dawna czekające na realizację, ale zobaczymy, trzymajcie kciuki. Na pewno kolejna już jest i czeka tylko na prezentację :-)

Na dzisiaj kończę, świętujmy, cieszmy się z bycia niepodległym krajem :-) Ja z tej okazji promenuję się po domu w "patriotycznych" kolczykach, których powstanie jest datowane na 2018, ale cały czas kolory aktualne ;-)


 
Ok, już kończę, pozdrawiam serdecznie i mówię do zobaczenia 
 
Justyna 

niedziela, 23 lipca 2017

Gorące szarości latem :-)

Gorące szarości latem :-)
Witajcie :-)
Nie było mnie jakiś czas na blogu, ale wiadomo wakacje, a potem zanim się człowiek ogarnie to już kolejny tydzień zleci. Czas także nie sprzyja blogowaniu i nie myślę tylko o pogodzie. Tak czy owak coś tam wakacyjnie, nawet dosłownie, udziergałam. Tak, tak znowu sięgnęłam po druty, chociaż nie jest to moja koronna dyscyplina, ale zrobiłam kolejne skarpetki. Część zrobiłam przed wyjazdem, natomiast większość drugiej to wyjazdowe dzierganie, a ponieważ "wakacje w siodle" czyli objazdowe to w samochodzie oczko, za oczkiem i już w przedostatni dzień udało mi się skończyć. Dodam tylko, że od początku miały być prezentem dla mojego współtowarzysza podróży, więc rzutem na taśmę zdążyłam, uff :-)
Zdjęcia będą biwakowo-namiotowe, a co tam pokazuję.



był też taki ładny kamień:





Wzór najprostszy z możliwych, a całą kolorystyczną robotę robi włóczka Drops Fabel zakupiona TUTAJ
Mam też zdjęcia "w trakcie", ale nie są bardzo spektakularne, bo wiało niesamowicie i bałam się żeby mi robótki nie zwiało



a może ktoś zgadnie gdzie byłam? 
Ok, to taka mała podpowiedź byłam w kraju (nie w Polsce) gdzie mają takie urocze czerwone światła:


a do zdjęcia "in progres" zapozowało takie miejsce:


To jak, spróbujecie zgadnąć? Osoby, które wiedzą gdzie byłam są wyłączone ze zgadywanki. Może będzie mała nagroda :-)

Na tym kończę, wrócę niedługo, bo już jestem po warsztatach w Dorotą, więc wkrótce będą kartki. Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia

Justyna

niedziela, 14 maja 2017

Wyjątkowo zimny maj

Wyjątkowo zimny maj
Witam :-)
"Wyjątkowo zimny maj" nam się w tym roku trafił, ale mam nadzieję, że już teraz będzie tylko lepiej i będzie "cudny maj". Słowa tej piosenki Maanamu pasują do tegorocznej pogody, a ja postanowiłam się zabezpieczyć i zrobić sobie ocieplacze. Sama siebie o to nie podejrzewałam, ale sięgnęłam po piękną wełnę Drops Fabel, skuszona wiosenną promocją w Wełnianym Sklepie, który ostatnio odkryłam w swojej dzielnicy i zrobiłam …… skarpetki. Tak właśnie, skarpetki. Jestem z siebie niezmiernie dumna, ale zrobiłam swoje pierwsze w życiu skarpetki i to na dodatek udało mi się za pierwszym razem. Matką mojego sukcesu jest niewątpliwie "Intensywnie Kreatywna", która przygotowała cały cykl filmów na YT tzw. "RAZEMPETKI" jak zrobić skarpetki na drutach z żyłką. Zawsze przerażały mnie te cztery druty, a tu proszę prosto i bez stresu.  Uwielbiam słuchać Intensywnie Kreatywnej, wszytko o czym opowiada staje się proste i ten jej spokojny głos, dziękuję bardzo za ten wspaniały kurs. Zawsze twierdziłam, że ja bardziej szydełkowa jestem, a tutaj i na drutach się udało. Dobrze, dobrze, to chyba już czas na prezentację (zdjęcia oczywiście ogrodowe, dzisiejsze)





Piękne są? prawda? To może jeszcze zbliżenie na momenty strategiczne, czyli palce:



i pięta:


Nie ma żadnych dziur, bo tak kazała Intensywnie Kreatywna, a ja się słuchałam :-)
Nie jest to moje ostatnie słowo w tym temacie, bo jako wieczny zmarzluch będę mieć zawsze pretekst żeby zrobić kolejne, już nawet mam kolejną wełnę :-)


Jak pisałam na początku, maj zrobił się "cudny" więc uraczę Was jeszcze kilkoma zdjęciami. Pamiętacie moje "zdekupażowane" kalosze? (LINK) - dostały nowe ubranie wewnętrzne:


Skrzynki z poprzedniego posta spisują się świetnie, a rzodkiewka już pięknie wykiełkowała,


jeszcze chwilę i będzie do schrupania :-)
Na tym kończę i na do widzenia "stylizowane" zdjęcie rozkwitającego czosnku :-)


pozdrawiam serdecznie

Justyna

niedziela, 9 lutego 2014

Kaganek oświaty, czyli warsztaty robienia na drutach.

Kaganek oświaty, czyli warsztaty robienia na drutach.
Witam serdecznie!
U Nas dzisiaj wiosna, śnieg topnieje, ale zima raczej nie da o sobie jeszcze zapomnieć.
Na początek chciałam uprzejmie donieść, iż wczoraj odbyły się warsztaty podczas których uczyłyśmy się robienia na drutach. Otóż moje koleżanki pracowe, nie ukrywam że chyba troszeczkę pod moim wpływem, bo przecież dzielę się z Nimi moimi wyczynami, zapragnęły nauczyć się robić na drutach. Plany są większe i następny krok to: szalik, potem sweter, jest jeszcze poduszka, taka z warkoczem (w sklepie kosztuje około dwóch stów - zdzierstwo) i pufa. Ale od początku: po zakupieniu drutów i włóczek, spotkałyśmy się, było miło, jakieś ciasteczka, troszkę winka, ale nie za dużo żeby się nitki nie plątały i do roboty. Najpierw narzucamy 20 oczek, a potem już gładko oczko prawe, oczko lewe itd :-)

 


Niektórzy tak szybko nawijali, że nawet zdjęcia są nieostre, ale za to efekty są widoczne




na koniec prawie skończony sweter,


tyle tylko, że wymagał dłuższej pracy niż tylko podczas warsztatów.
Czas nam szybko upłynął w miłej i pracowitej atmosferze. Umówiłyśmy się na cykliczne (przynajmniej raz w miesiącu) spotkania. Następny temat to szydełko, a kolejny to już ambitnie, czyli papierowa wiklina. Na tym kończę i do zobaczenia, nie omieszkam uprzejmie donieść o twórczych rezultatach naszych spotkań :-)
I już na pożegnanie, moje ciemierniki, które są twarde i nie dają się zimie :-)

 


wtorek, 4 lutego 2014

Bransoletka - plecionka

Bransoletka - plecionka
Witam!
Dzisiaj zacznę od powitania nowych obserwatorów, cieszę się że dołączyliście, a także od podziękowań za komentarze. Dziękuję bardzo:-) wasze słowa podtrzymują mnie we wszelakich  robótkowych działaniach. Jesteście w nich bardzo wyrozumiali, ale to może i lepiej, bo się nie zniechęcam.
Dziś chciałabym pokazać kolejną próbę robótki na drutach. Jak się powiedziało A, to trzeba powiedzieć i B (do końca alfabetu jeszcze daleko). Na blogu Addicted to crafts  Dziewczyny pokazały włóczkową bransoletkę, następnie zamieściły przepis i rzuciły hasło, żeby pokazywać swoje. Mnie oczywiście w to graj, ale jak wiadomo czas itd. Na szczęście są wyrozumiałe i przedłużyły, także i ja zdążyłam. Moja jest dwukolorowa szaro-czarna i prezentuje się tak:




Teraz kilka fotograficznych wariacji



i matematyki:



Chciałam także pokazać, że i z papieru potrafię zrobić bransoletkę. Ta według przepisu Magdaleny Godawy umieszczonego na stronie Inspirello. Powstała już jakiś czas temu, ale jeszcze nie doczekała się publikacji (przepraszam za jakość zdjęć, też już są robione jakiś czas temu)

 


I na koniec jeszcze jedna bransoletka z papieru. Zrobiona jest z koralików ze zwiniętego papieru, potem oczywiście polakierowanych, tak że jest trwała (przetestowane). Przez koraliki przeciągnięty rzemyk + guzik i gotowe, nic nie trzeba wyplatać - prościzna :-)



i ślimaczek


w końcu jak karnawał, to karnawał.
Pozdrawiam i do zobaczenia :-)