Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Afryka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lipca 2019

Bangi

Bangi
Witajcie :-)
Bangi lub jak niektórzy piszą Bangui, to stolica Republiki Środkowej Afryki. Jak dla mnie miasto brzydkie, nieprzyjazne i niebezpieczne. Jednak nie ma innego wyjścia, trzeba w nim wylądować, bo tylko tutaj jest lotnisko międzynarodowe. Zanim jednak udało nam się tam dotrzeć mieliśmy przystanek w Madrycie. Stąd był lot do Bangi i tutaj postanowiliśmy się także na chwilę zatrzymać. Madryt bardzo mi się spodobał, ale był jednak tylko przygotowaniem do dalszych wojaży. W wolnych chwilach relaksowałam się przy moich ukochanych czółenkach testując nowo zakupioną nitkę. Wiedziałam, że w Bangi będziemy nocować u polskich księży na misji w Bimbo, więc zrobiłam dla nich mały prezent :-)



Powstały dwa krzyżyki, według wzoru Jane Mclellan LINK.



Trochę się różnią dolnym ramieniem, bo się pomyliłam i już nie odcinałam, ale jakby co to trzymam się wersji, że taki był zamysł :-) Poniżej pozuje wersja pierwsza (ta z modyfikacją :-) jeszcze w Madrycie.




W trakcie pobytu powstały kolejne dwa, w innym kolorze i według innego wzoru, ale nie zrobiłam im zdjęć, a ponieważ poszły w dobre ręce, to tak musi zostać :-)

Tak zaopatrzona dotarłam do Bangi. Zdjęć nie mam, bo nie sposób je w mieście zrobić, gdyż ludzie agresywnie reagują na wyciągnięty aparat, czy komórkę. Zamieszczam dla poglądu zdjęcia z lotu ptaka:




Tak naprawdę to jakby duża wioska z domkami, lepiankami i tylko kilka większych budynków otoczonych wysokim murem i drutem kolczastym, a jedyna porządna droga to stary pas startowy dla samolotów. W samym mieście przerażające wrażenie robią wozy opancerzone wojsk ONZ stojące na każdym większym skrzyżowaniu, czy rondzie. Oczywiście żołnierze z ostrą bronią z różnych krajów. Oficjalnie pilnują pokoju, ale czasem miałam wrażenie, że także interesów różnych państw.
Zrobiłam im tylko jedno zdjęcie przez okno i to tylko jak parkowali:


Cóż, kraj w stanie wojny. Z przyjemnościę więc wyruszyliśmy na prowincję, do miejscowości Bayanga, czyli do dżungi. Samolocik mały, ale bezpiecznie nas dowiózł :-)
Lecąc w zasadzie cały czas widać było nieprzebrane lasy, a tutaj ciągle grzmią, że są wycinane i to prawda. Bardzo bym chciała żeby jednak te, które widziałam ocalały.


Lotnisko małe, trawiaste :-)



i jesteśmy :-)


I od tego momentu się działo, oj się działo. Napiszę o tym jednak już w kolejnym poście. A teraz tylko jeszcze powiem, że w drodze powrotnej musieliśmy trzy dni spędzić w Bangi, a że długie spacery po mieście raczej nie wchodziły w grę, to wyciągnęłam z dna walizki …. i postawiłam na mocno nie-afrykański klimat :-)


Zakupiłam na Etsy zestaw do dwustronnych zawieszek z myślą, że będą na choinkę LINK. Są to urocze Babuszki na cztery pory roku. To przód z wersji zimowej. Teraz jeszcze tylko tył i wiosna, lato i jesień. W tym miesiącu raczej nic więcej nie zrobię, więc tę część wysyłam do XGalaktyki :-) LINK. Zeszły miesiąc odpuściłam, ale to był wypadek przy pracy, więc wracam :-) Haftowane na plastikowej kanwie z zestawu, na dwie nitki. Wzór piękny, ale wymagający, a efekt mnie zdecydowanie zadowala.



Na tym kończę, ale obiecuję, że następnym razem będzie dużo Pigmejów i kolejna część zdjęć z wręczania prezentów :-)

Pozdrawiam Was serdecznie i gorąco :-)
do zobaczenia

Justyna


środa, 17 lipca 2019

Szczęście sprzyjało :-)

Szczęście sprzyjało :-)
Witajcie :-)
Wakacje, urlop długo wyczekiwane wreszcie przychodzą, ale i szybko mijają. Moje tegoroczne były wyjątkowe i to w dużej mierze dzięki Wam. Ci co do mnie zaglądają to wiedzą, że pojechałam w krainę Pigmejów, a dzięki Wam zawiozłam im piękne prezenty w postaci kocyków i czapeczek, własnoręcznie przez Was przygotowanych (można o tym poczytać TUTAJ, TUTAJ i TUTAJ).


Od początku sprzyjało nam szczęście, bo nawet jak kupowaliśmy bilety to podwójny bagaż był w cenie pojedynczego. Na lotnisku w Bangi, celnik chcąc sprawdzać nasz bagaż źle otworzył walizkę i wysypały się leki, które też wiozłam i zaprzestał dalszych poszukiwań, a podobno standardowo to robią i zapewne chcieliby coś w zamian za zgodę na wwiezienie. Pomimo problemów z przewiezieniem bagażu do dżungli okazało się, że za dwa dni leci dodatkowy samolot, który dowiózł nasze skarby. A no koniec była już tylko przyjemność rozdawania. Tutaj też zależało mi aby dawać rozsądnie. Część kocyków i czapeczek rozdałam podczas wizyt mobilnego ambulansu na wioskach, a część i te najmniejsze czapeczki zostawiłam w szpitala w Monasao, gdzie lekarka z Kamerunu będzie je dawać Matkom przychodzącymi z noworodkami na ważenie. 
Poniżej wklejam kilka zdjęć, nie jestem w stanie umieścić tutaj wszystkich, więc tak przykładowo:










Myślę, że o krainie w której mieszkają Pigmeje jeszcze wielokrotnie tutaj napiszę, bo przecież mam cały czas przed oczami ten piękny kraj i wszystko co zobaczyłam (część już prezentowałam na Instagramie LINK). Jak pozbieram zdjęcia od osób z którymi podróżowałam to będę jeszcze wstawiać zdjęcia z przekazywania Waszych prac :-) 
Na tym dzisiaj kończę, jakoś nie idzie mi to pisanie, może te przesilenie pourlopowe, a może już tęsknota :-)

pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia wkrótce

Justyna

piątek, 17 maja 2019

Goryl majowy :-)

Goryl majowy :-)
Witam :-)
W mądrych książkach jest napisane że są dwa gatunki goryla: wschodni i zachodni, inne wyróżniają jeszcze dodatkowe podziały, a ja wiem swoje, na pewno jest także goryl majowy. Ponownie odwołując się do piśmiennictwa, przeczytamy, że żyją one w lasach tropikalnych w Afryce, ale ja przecież wiem co widzę i widzę Goryla wąchającego cudne konwalie majowe w moim ogrodzie, więc i goryl jest majowy :-)





Mam nadzieję, że teraz się ze mną zgadzacie, że goryl jest majowy :-)
A jest także haftowany krzyżykami, według pięknego wzoru od Nadii ze sklepu PetternArtCollection LINK. Wzór ten to miłość od pierwszego wejrzenia, zobaczyłam, kupiłam i wyhaftowałam.
Urzekła mnie "dżunglowatość" tego wzoru :-)


Kosztował mnie wiele pracy, ale jestem zadowolona, że się udało. Zauważam pewne niedociągnięcia, bo miejscami prześwituje kanwa, zwłaszcza przy tych najciemniejszych kolorach. W trakcie pracy zauważyłam, że nitka się skręca i wtedy prześwity są większe. Zwracałam więc potem większą uwagę na to, ale i tak nie wszędzie jest idealnie :-)
Całość oprawiona, w delikatną brązową ramkę i zielone passe partout zyskała na wyrazie :-)




Wiem, że dużo zdjęć, ale to taka moja radość, bo nieskromnie przyznam, że podoba mi się on bardzo, bardzo :-) a już w konwaliach najbardziej :-)


Zostając przy temacie Afryki, bo to Ona była niewątpliwą inspiracją do powstania powyższego haftu chciałam napisać, że dotarła do mnie dzisiaj przesyłka do Tereski, z jej kocykami. Ta wspaniała Kobieta przygotowała trzy kocyki: dwa uszyte z bawełny, a jeden szydełkowy LINK i jeszcze dołożyła dla mnie piękne scrapki, no cud kobieta :-)



i jeszcze ze scrapkami:


Bardzo Ci Tereniu dziękuję :-)
Gdyby Ktoś nie wiedział o czym piszę, to szczegóły akcji "zrób czapkę (lub kocyk) dla Pigmeja" znajdziecie TUTAJ. Dodam tylko, że zainteresowanie jest bardzo duże. Proszę o wybaczenie jeżeli komuś nie odpisałam, bądź odpisałam z opóźnieniem, ale czasem się nie wyrabiam, zwłaszcza, że ostatnio w pracy mam ogrom obowiązków. Nic to, dam radę, a Wam bardzo dziękuję :-)

To już nie przedłużam, pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających,
i mówię do zobaczenia

Justyna

niedziela, 4 listopada 2018

Na równiku też jest zimno :-(

Na równiku też jest zimno :-(
Witajcie :-)
Dzisiaj będzie opowieść o kraju zapomnianym przez wszystkich, pięknym, leżącym na samym równiku w Afryce, ale nękanym wojnami domowymi i straszną biedą. Ten kraj to Republika Środkowoafrykańska. Już o tym kraju pisałam TUTAJ (znajdziecie tam też trochę zdjęć z własnych zbiorów), wspominając polskiego podróżnika Kazimierza Nowaka. Byłam tam raz w 2011 roku i bardzo bym chciała jeszcze pojechać. Jestem tam teraz moja koleżanka, która pracuje z najbiedniejszymi, a są nimi Pigmeje. Traktowani są przez innych mieszkańców tego kraju źle, dostają najgorsze prace i są bardzo słabo wynagradzani. Na dodatek to są ludzie lasu i z trudem  przystosowują się do życia w stacjonarnych wioskach. Ich domki to takie szałasy z liści i tyle, rzadko kiedy są to domy ze ścianami ulepionymi z czerwonej afrykańskiej gliny. Na dodatek noce w tym kraju, zwłaszcza w okresie deszczowym, czyli wtedy kiedy u nas jest zima, są zimne, gdyż temperatura spada wówczas do kilku stopni. Spotkałam jakiś czas temu akcję prowadzoną przez Fundację "Redemptoris Missio" LINK gdzie "włóczkersi" robią czapki i pledy dla potrzebujących w różnych częściach świata i zrodził się nam pomysł, że spróbuję "coś" np. kilka czapeczek, może jakiś kocyk przygotować/wyszydełkować i jak będzie "ktoś" tam jechał to zawiezie (uprosimy go, żeby wziął do swojego bagażu, a nie jest to łatwe, bo różne rzeczy tam trzeba zawieźć) a Koleżanka rozda Dzieciom. Pomysł zaświtał, więc szybko przeszłam do jego realizacji, zwłaszcza że wiedziałam że w połowie października nadarzy się okazja transportu. Na początku zrobiłam kilka czapeczek. Chciałam, żeby były wesołe, więc skorzystałam z nieocenionych zasobów strony Repeat Crafter Me LINK, gdzie można znaleźć wiele ciekawych, czasem bardzo słodkich wzorów, a na dodatek są przejrzyście wytłumaczone i opatrzone mnóstwem zdjęć.
A teraz będzie mnóstwo moich zdjęć :-) Na początek zrobiłam sympatyczną czapkę - małpkę:



Reniu poznajesz tę melanżową włóczkę? Dostałam ją od Ciebie i miałam tysiąc pomysłów, a teraz jest tutaj :-) W tych samych kolorach dorobiłam także kocyk




Ale czapeczek jest jeszcze więcej, bo dość szybko się je robi :-)
Kolejna to - hipopotam :-)


A potem było zamówienie na słonia:



ta trąba, to chyba nie będzie się dobrze nosić ?
A przegląd szuflady ujawnił jeszcze czapkę - misia polarnego, może nie te rejony geograficzne, ale ważne żeby grzała. Pokazywałam TUTAJ. Młody miał zanieść koleżance, ale zapomniał, a potem dzieciak szybko urósł i się została :-)


Czyli całkiem spore stadko się uzbierało:


jednak jeszcze potem wpadła mi w ręce końcówka kolejnego melanżu i powstała czapka, coś jak "Piesek w kratkę"


i kolejna już nie zwierzątkowa :


i to koniec czapek i kocyków też:


W sumie do Afryki poleciało 6 czapek i kocyk. Dotarły szczęśliwie i już są częściowo zagospodarowane. Za zgodą rąk, które rozdają zamieszczam zdjęcia:





Tak czułam, że ta trąba to nie był najlepszy pomysł, ale trudno tak już musi zostać. Na ostatnim zdjęciu jest noworodek Pigmej, który ważył niecałe 2 kg, a jego Mama 36 kg :-(
Niestety śmiertelność noworodków i dzieci w tym kraju jest bardzo duża, a przeżycie wcześniaka to już cud.
No koniec jeszcze pokażę szałasy, w których mieszkają Pigmeje, żebyście mieli pogląd na sytuację:





A tutaj jeszcze szkoła, oczywiście pomimo iż państwowa to płatna, więc ….



Jest to dość bogata szkoła, bo ma plandekę na dachu i ławki, bo w innych dzieci siedzą na klepisku, bądź na ławach zbitych z patyków.
Kończąc mam nadzieję, że moje szydełkowce się przydadzą. Jeżeli moja Koleżanka zostanie tam jeszcze na rok, to może uda mi się do niej pojechać i zabrać kolejną partię. I tutaj mam do Was pytanie: czy gdyby się okazało, że będzie możliwość przekazania czapek i kocyków pomoglibyście mi przygotować kilka rzeczy? Liczę na Was. Ja sama nie dam rady. Na razie jest to pytanie mocno wstępne. Wszystko zdecyduje się pewnie w ciągu miesiąca, albo do końca roku, więc będę dawała znaki. Nie chcę robić żadnej akcji "w ciemno" bo największy problem będzie z transportem, bo nie da się tam nadać paczki, musi Ktoś jechać i zabrać w bagażu.

Uff to się dzisiaj opisałam, ale na koniec musicie mi wybaczyć, ale jeszcze jedno zdjęcie chciałabym zamieścić, z dedykacją dla naszej Reni, która prowadzi lekcje szycia. Wprawdzie nie biorę w nich udziału, ale to nie to że nie miałam nigdy do czynienia z maszyną:


Tak to ja :-) walczę z maszyną i podartymi spodniami, a maszyna taka stara z napędem na pedał. To była jazda bez trzymanki, ale spodnie dotrwały do końca pobytu :-) chociaż nie były artystycznie zszyte :-)

A już na sam koniec czapeczki i kocyk zgłaszam na wyzwanie w Klubie Twórczych Mam pt "Ogrzej się" bo pasują tutaj idealnie :


Teraz już kończę na 100%, pozdrawiam wszystkich zaglądających i zostawiających miłe słowo

do zobaczenia wkrótce

Justyna