Dzień dobry :-)
Dzisiaj pierwszy dzień września, więc czas by było ogłosić nowy temat w naszym cyklu "Kochamy Frywolitkę". Postanowiłyśmy jednak z Renią nie kontynuować cyklu. Bardzo dziękujemy wszystkim Dziewczynom, które przez te lata bawiły i uczyły się z nami. Powstało bardzo wiele ciekawych prac. Był to dla nas ogromny zaszczyt patrzeć jak rozwijacie swoje umiejętności, poznajecie kolejne tajniki tej niełatwej, aczkolwiek pięknej techniki. Bardzo Wam dziękujemy za czas spędzony z nami.
Nie martwcie się, blogowanie nie znosi próżni i będzie nowy cykl, inny, ale mam nadzieję, że ciekawy, stawiający kolejne wyzwania. Szczegóły w najbliższą środę u Reni, więc zaglądajcie, sprawdzajcie :-)
Nie znaczy to, że nie będziemy supłać, oczywiście że będziemy i cały czas to robimy :-) zresztą podobnie jak Wy. A żeby nie być gołosłowną pokażę bransoletkę, którą zrobiłam dla koleżanki. Wzór z inspiracji pracami podpatrzonymi na Instagramie u Aliny LINK i Aleksandry LINK.
Kolory to piękna zieleń wpadająca w srebrno-niebieski odcień z nutą fuksjowego różu. Ta zieleń zdecydowanie kojarzy mi się z kolorami srebrnego świerka, który pięknie rośnie w moim ogrodzie:
Wyjątkowo nie mocowałam, żadnego zapięcia, bo koleżanka jest uczulona na wiele metali. Postawiłam na zwykłe wiązanie, mam nadzieję, że się sprawdzi :-)
Tradycyjnie także z resztek nitek usupłałam małe różyczki, które zamocowane na sztyftach tworzą uroczy dodatek, w dwóch wersjach kolorystycznych :-)
Powtarzam się, ale uwielbiam te maleństwa :-)
Mam nadzieję, że trochę się zrehabilitowałam, za zakończenie cyklu wspólnego supłania, ale zapewniam Was, że nadal Kocham Frywolitkę i to miłością wielką i będę pokazywać tego związku skutki i efekty :-)
Dziękuję za zaglądanie do mnie, za wszelkie miłe komentarze, a teraz już mówię do zobaczenia i gorące pozdrowienia wysyłam :-)
Justyna
Dzisiaj pierwszy dzień września, więc czas by było ogłosić nowy temat w naszym cyklu "Kochamy Frywolitkę". Postanowiłyśmy jednak z Renią nie kontynuować cyklu. Bardzo dziękujemy wszystkim Dziewczynom, które przez te lata bawiły i uczyły się z nami. Powstało bardzo wiele ciekawych prac. Był to dla nas ogromny zaszczyt patrzeć jak rozwijacie swoje umiejętności, poznajecie kolejne tajniki tej niełatwej, aczkolwiek pięknej techniki. Bardzo Wam dziękujemy za czas spędzony z nami.
Nie martwcie się, blogowanie nie znosi próżni i będzie nowy cykl, inny, ale mam nadzieję, że ciekawy, stawiający kolejne wyzwania. Szczegóły w najbliższą środę u Reni, więc zaglądajcie, sprawdzajcie :-)
Nie znaczy to, że nie będziemy supłać, oczywiście że będziemy i cały czas to robimy :-) zresztą podobnie jak Wy. A żeby nie być gołosłowną pokażę bransoletkę, którą zrobiłam dla koleżanki. Wzór z inspiracji pracami podpatrzonymi na Instagramie u Aliny LINK i Aleksandry LINK.
Kolory to piękna zieleń wpadająca w srebrno-niebieski odcień z nutą fuksjowego różu. Ta zieleń zdecydowanie kojarzy mi się z kolorami srebrnego świerka, który pięknie rośnie w moim ogrodzie:
Wzór w sumie prosty, kółeczka, kółeczka odwrócone i kilka łuczków, ale połączenie z dużą ilością koralików ciekawie się prezentuje :-)
A tak wygląda skończona, oczywiście ponownie w towarzystwie srebrnego świerka i nie tylko :-)
a tak na ręce:
Tradycyjnie także z resztek nitek usupłałam małe różyczki, które zamocowane na sztyftach tworzą uroczy dodatek, w dwóch wersjach kolorystycznych :-)
Powtarzam się, ale uwielbiam te maleństwa :-)
Mam nadzieję, że trochę się zrehabilitowałam, za zakończenie cyklu wspólnego supłania, ale zapewniam Was, że nadal Kocham Frywolitkę i to miłością wielką i będę pokazywać tego związku skutki i efekty :-)
Dziękuję za zaglądanie do mnie, za wszelkie miłe komentarze, a teraz już mówię do zobaczenia i gorące pozdrowienia wysyłam :-)
Justyna

















































