niedziela, 26 kwietnia 2015

Mniszek lekarski

Mniszek lekarski
Witam!
Dzisiejszy post, jak w tytule będzie dotyczył mniszka lekarskiego/pospolitego, czyli popularnego mlecza. Zaczynają właśnie kwitnąć i pomimo, iż jest on uważany za chwast bo ma wielki potencjał rozsiewania się na właśnie wyplewionym trawniku, to jest to roślina lecznicza. Ponieważ z różnych moich prac, niektóre nie są skończone, a te skończone mają być prezentem i nie zostały jeszcze wręczone, więc dziś będzie trochę o przetworach. Jakby nie patrzeć, są to twory rąk moich, więc mają coś wspólnego z rękodziełem, więc nie bardzo odstają od tematyki bloga :-) Pokarzę więc dzisiaj, że z mniszka można zrobić miód. Jest to bardzo proste i przyjemne. Przepis znalazłam na TYM blogu.
To zabieramy się do pracy. Uwaga będzie miło :-)
1. Wybrać się na spacer, warto zabrać ze sobą jakiś koszyczek.
2. Podczas spaceru zrywamy 400 najładniejszych kwiatostanów mlecza. Same główki. Nie zbieramy przy ruchliwej drodze itp. Najlepiej zbierać w słoneczne przedpołudnie.



3. Po powrocie ze spaceru kwiatki wysypujemy na biały papier i czekamy, aż opuszczą nas wszystkie robaczki



4. Jak już jesteśmy pewni, że wszyscy niepożądani goście nas opuścili, wrzucamy kwiatki do garnka, zalewamy 1 litrem wody, wciskamy sok z jednej cytryny i gotujemy przez 15 minut (zdjęcia przed zalaniem, potem już nie wygląda tak efektownie)



5. Odstawiamy na noc
6. Odcedzamy na gęstym sicie i wyciskamy sok z kwiatków.
7. Do płynu wsypujemy 1 kg cukru i gotujemy około dwóch godzin do zgęstnienia.
8. Wlewamy gorący do słoików, zakręcamy i odwracamy (można też zapasteryzować - 15 minut)

Oto gotowy produkt, smakuje jak miód i tak też można go stosować. Pozwoliłam sobie zrobić zdjęcia w pięknym otoczeniu, takim adekwatnym :-)




Namawiam, spróbujcie, to proste, a efekt przekroczył moje najśmielsze oczekiwania. Też będę w tym roku robić, bo chyba nie wspomniałam, że zdjęcia pochodzą z zeszłego sezonu, tylko nie doczekały się jeszcze prezentacji. Oczywiście mogłabym jakoś rękodzielniczo przyozdobić słoiczki, ale .... to może będzie właśnie zadanie na ten sezon. 
A i jeszcze znalazłam także przepisy na syrop z kwiatów czarnego bzu, a będzie już niedługo kwitł. Ważne żeby nie przegapić terminu (przepis np TUTAJ).
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Cieszę się że do mnie zaglądacie, cieszę się że przyłączacie się do naszej zabawy decu  (krok drugi) i frywolitkowej oczywiście też (zadanie 13). Do zobaczenia wkrótce. Życzę Wam dobrego tygodnia

Justyna



czwartek, 23 kwietnia 2015

Fioletowe płótno

Fioletowe płótno
Witam!
Czas szybko leci, więc spieszę pokazać co zrobiłam na wyzwanie, które sama wymyśliłam. No może nie do końca sama, bo Renia miała tutaj swój spory udział. Z uwagi jednak na ciągły brak czasu postanowiłam połączyć naukę z przyjemnością, czyli zrobić prace decoupage w kroku drugim i na fioletowe wyzwanie w zabawie u Danusi. Danusia była taka miła i zgodziła się, że prace które powstają w naszych dwóch edukacyjnych cyklach mogą brać udział w jej zabawach (regulamin został zaktualizowany).
Patrząc na to coś już zrobiliście, moja praca jest dosyć prosta, ale to chyba dobrze, bo jak się okazało przyklejanie tej gazy wcale nie jest takie łatwe, a ja nie miałam w tym żadnego doświadczenia. Wybrałam zwykłe kuchenne podkładki, które dostały serwetkę w fioletach. Fiolet jest dodatkiem do mojej kuchni. Bardzo go lubię zarówno we wnętrzach, jak i ubraniach czy dodatkach. Oczywiście mamy wiele odcieni i jak dla mnie to chyba te wrzosowe, czy bakłażanowe są ulubione. To teraz zaprezentuję, co przygotowałam. Sposób nie okazał się być taki łatwy, ale "ćwiczenie czyni mistrza". Zrobiłam sześć podkładek, po dwie w każdym wzorze, druga strona jest pomalowana na fioletowo.




Teraz po kolei:




Ta gaza to daje w kość, ale zauważyłam, że serwetkę można dociskać jeszcze nawet po kilku godzinach schnięcia i jest to wtedy nawet bezpieczniejsze bo nie grozi porwaniem serwetki.
To może na zbliżeniu będzie lepiej widać efekt płótna (jeszcze są pewne niedociągnięcia):


Zdjęcia już ogrodowe, a ponieważ jeden z motywów, to szafirki, więc będzie małe porównanie naturalnych i serwetkowych. Kto wygrywa w takim zestawieniu jest chyba oczywiste :-)


Jestem zadowolona ze swojej pracy, cieszę się także, że się z nami uczycie. Jeszcze kilka dni zostało, więc dodawajcie swoje prace. 
Tak jak pisałam wcześniej praca biegnie także do Stefana Danusinego. 


Stefanek się nudzi, więc szukamy dla niego przyjaciela. Nie będę tutaj nic specjalnego wymyślać, ale uważam że sam powinien sobie wybrać towarzysza/towarzyszkę, w końcu serce nie sługa :-) 
To jeszcze baner naszej decoupagowej zabawy:


Dziękuję wszystkim za odwiedziny, dziękuję za komentarze i cieszę już, na kolejne spotkania z Wami. Pozdrawiam serdecznie 

Justyna

P.S.
Piękne fiołki, w wersji ogrodowej dla WAS


sobota, 18 kwietnia 2015

Frywolitkowy dodatek - zadanie 13

Frywolitkowy dodatek - zadanie 13
Witam!
Na ten weekend miałam zaplanowane głównie roboty ogrodowe, ale niestety pogoda zweryfikowała mój rozkład zajęć. Ograniczyłam się jedynie do przesadzenia kilku domowych kwiatków w garażu. Jeden jeszcze czeka, ale jest za duży żebym sama się za niego brała, a pomocników na razie brak. Siadłam więc i piszę posta, w którym chcę pokazać co przygotowałam na: frywolitkowe zadanie nr 13. Pamiętacie w tym miesiącu gościnnie inspiruje nas Dorota, zajrzyjcie do niej bo robi piękne prace, frywolitkowe i nie tylko. Jak na razie przygotowałam jedną bluzkę, nie jest to dużo, ale mam plany na jeszcze. Nie wiem tylko czy się wyrobię, więc dzisiaj pokarzę to co mam.
Frywolitkę dodałam do zwykłej bluzki, taka na lato bez rękawów i z dekoltem w szpic. I znowu ten dekolt, ja mam chyba jakieś kompleksy, bo zawsze mi się wydaje że są za duże. Teraz dzięki frywolitce mam sposób na jego przysłonięcie. Dodatkowo pojawiła się jeszcze na marszczeniu krótka frywolitkowa wstawka. A dekolt przysłonięty jest koronką zrobioną według wzoru na anielskie skrzydła w książki Agnieszki Przeniosło. Już raz taką robiłam do aniołka, a tutaj jest jedno skrzydło, więc jest lekko asymetrycznie.



a może na tym zdjęciu lepiej widać, całość?


 Bluzka jest prosta, to tylko perspektywa. A poniżej próba zdjęć na modelu, czyli na mnie, ale nie jest łatwo samej zrobić sobie fotkę, ale chociaż tak poglądowo:


Jak pisałam, robi się jeszcze jedna praca, ale ....
Zrobiłam sobie taki mały przegląd frywolitkowych prac, które powstały jako dodatek do czegoś, czyli tak jak pisała Dorota "nośmy/pokazujmny dumnie swoje prace" i wyszło mi, że nie było ich tak mało. Pierwsze prace, to takie drobiazgi, jak w piórniku na bis:





Potem już była wspólna nauka i np: 
etui na telefon:


- motyle:


- no i moja rzec by można "flagowa" praca, czyli torebka, noszę ją dumnie w ciepłym sezonie i zaraz lecę ją wyciągnąć z szafy:


- także celtycko-dżinsowo:


- eskulap, chociaż on przypinany, a nie przyszyty na stałe:


- i ostatnia praca, która znalazła się także w inspiracjach Doroty, czyli serce w dekolcie:


Ale sobie autoreklamę zrobiłam, ale co tam, mój blog, moja reklama. Przyznacie chyba jednak, że nazbierało się tych prac. A wiecie, że niedługo minie rok, jak się wspólnie uczymy frywolitki, ale fajnie :-)
To dla tych co dobrnęli do końca tego przydługiego posta, jeszcze zdjęcia z wiosennego ogrodu. Po pierwsze łan moich ulubionych szafirków:


i uroczy bratek, który wykiełkował pomiędzy kostkami chodnika.


Muszę go tam zostawić, przecież nie mogę go wyrwać :-)
Na dzisiaj już (dobre sobie, już!) kończę. Serdecznie pozdrawiam wszystkich, dziękuję bardzo, że zaglądacie, dziękuję za wszystkie tak miłe komentarze. Do zobaczenia wkrótce :-)

Justyna

środa, 15 kwietnia 2015

Nikt nie lubi zimy wiosną :-)

Nikt nie lubi zimy wiosną :-)
Witam!
Dzisiaj będzie trochę o zaległościach, stąd ten tytuł. Nie martwcie się, nie będę Was zamęczać wspomnieniami o zimie, ale tylko zaprezentuję koszyk, który powstał już jakiś czas temu i nie doczekał się publikacji. Miał już nawet zrobione zdjęcia i to na nich zobaczycie trochę zimy. Koszyk, to osłonka na doniczkę, gdzie środek to wiaderko po nawozie do roślin. Jest dość duży, bo ma 28 cm wysokości i 34 cm średnicy w górnej części. Obecnie jest wykorzystywany w pralni jako koszyk na skarpetki, które dotychczas były nie do ogarnięcia, a teraz leżą sobie grzecznie w koszyku. Obiecuję jednak zrobić do pralni nowy, bo przydałby się tam prostokątny i wtedy ten będzie znowu doniczką.
To może już obiecywane zdjęcia:



Śniegu nie jest zbyt dużo, ale jest.
W koszyku użyłam splotu z dodatkowymi rurkami, mającymi tworzyć taką "kratownicę". Splot fajny, ale powinnam wziąć bardziej kontrastowe rurki, cóż ... doświadczenie :


To na koniec jeszcze jedno zdjęcie w moim ulubionym ujęciu:


Na tym kończę, mam jeszcze jakieś zaległości w publikowaniu prac, ale następnym razem chcę pokazać to co przygotowałam, na nasze 13 wyzwanie frywolitkowe (pozostało tylko zrobić fotki). Mam też wreszcie pomysł na prace decu z wykorzystaniem gazy, więc też już niedługo będą.
Pozdrawiam serdecznie i tak już trochę wiosennie. Do zobaczenia :-)

Justyna

środa, 8 kwietnia 2015

Varia :-)

Varia :-)
Witam!
Dzisiaj jak w tytule będzie taki trochę miszmasz (aż musiałam sprawdzić w słowniku jak to się pisze), czyli nieład: świąteczny i pozaświąteczny, a może taki po prostu wiosenny :-)


Na początek chciałam podziękować Asi z bloga "Sznurki i koraliki" po pierwsze dlatego, że zrobiła mi wielką i bardzo miłą niespodziankę przysyłając prześliczną wielkanocną kartkę z życzeniami :-) Dziękuję bardzo.


Ale to nie koniec niespodzianek od Asi, bo wcześniej dostałam przepiękne bransoletki wykonane w technice makramy. A za co dostałam? za błędy :-)))) tak, za błędy. Asia umieściła kilka zdjęć zimowych drzew i poprosiła, żeby zgadnąć co to za drzewa TUTAJ. Pytanie trudne, bo bez liści i częściowo zaśnieżone. Nie to, żebym dużo zgadła, ale jest to nagroda pocieszenia, albo jak kto woli "za odwagę". Za to bransoletki śliczne :




Bransoletki noszę dość często, zwłaszcza tę czarną. Są śliczne :-)
A i Asia dołączyła do naszego oswajania frywolitki, super.
A co do frywolitki to w tym miesiącu leniuchujemy z Renią, bo mamy po raz pierwszy "gościnną Inspiratorkę" Zaglądnijcie na blog Doroty, po 13 już frywolitkowe zadanie


Liczymi na Wasz liczny udział, bo nie ogranicza nas w zasadzie nic, żadna trudna techniczna nowinka, czy skomplikowany motyw. Czekamy do końca miesiąca.
A co do frywolitki to jeszcze wspomnę, że Joanna umieściła na swoim blogu bardzo ciekawy post o czółenkach TUTAJ, warto zaglądnąć i podzielić się swoimi doświadczeniami. Także Powab Nitek pisała ostatnio o swoich książkach frywolitkowych TUTAJ.

Na koniec jeszcze już tak krótko chciałam pokazać moje drobne wielkanocne prace decu, które ozdabiały nasz wielkanocny stół. W pobliskim sklepie My Decor zakupiłam drewniane ozdoby i delikatnie je ozdobiłam:







To jeszcze taki mały rzut na stół w otoczeniu prawdziwych jajek ubranych w szydełkowe koszulki, pokazywane już w zeszłym roku TUTAJ


To już całkiem na koniec pochwalę się Wam, jak w tym roku pięknie zakwitły mi ciemierniki (to pewnie zasługa lekkiej zimy)



w naturze są jeszcze piękniejsze i jestem z nich bardzo dumna. Ten fioletowy jest szczególnie imponujący :-)
To już koniec tych luźnych tematów, muszę zbierać się do pracy, bo kwietniowe tematy czekają (banerki na pasku bocznym), a ja w lesie jestem. Pozdrawiam więc Was bardzo serdecznie i do zobaczenia :-)

Justyna