sobota, 16 lutego 2019

Miał być rower :-)

Miał być rower :-)
Witam :-)
Spieszę do Was dzisiaj, aby zdać relację z kolejnych domowych warsztatów, zwanych przez niektórych "domowym przedszkolem" z moją sąsiadką Dorotą, tą co ma kota. Muszę przyznać, że nawet się z kotem polubiłyśmy :-) Umówiłyśmy się, że będziemy kręcić kwiatki, najlepiej narcyze. Wcześniej dostałyśmy wytyczne od Eli, co i jak należy zrobić, więc ochoczo zabrałyśmy się do pracy, jak zawsze deliberując nad faktem, że ten quilling to bardzo pracowity i żmudny jest. Wieczór, jak zwykle owocny był, więc kwiatki zostały nakręcone. Każda z nas zrobiła troszkę inny gatunek, potestowałyśmy także możliwości zrobienia środka. A jak kwiatki zrobione, to trzeba je od razu zagospodarować. Zaczęłam więc przeglądać możliwości wykrojnikowe Dorotki w poszukiwaniu inspiracji i wpadł mi w oko rower i bardzo, ale to bardzo się upierałam, żeby go koniecznie "gdzieś" wcisnąć. Rower dosyć spory, więc …. jest tak:



No to gdzie ten rower?


ten jest tylko dostawiony do zdjęcia, ale rower jest, tylko gdzie?



Już dzisiaj postanowiłam jednak takie maleństwo delikatnie ukryć. Mam nadzieję, że mnie Dorotka nie pogoni, za tę samowolkę :-)))))
Wykrojnikowy rower dostałam i na pewno wcześniej czy później jakaś kartka z nim powstanie. 

A wracając do narcyzów to karteczka bardzo mi się podoba. Tutaj chylę czoła przed moją scrapową mistrzynią, która pokombinowała z osiami symetrii i niesymetrii i posadziła moje narcyzki :-)



Karteczka robiona była z myślą o zabawie u Ani (szczegóły TUTAJ) a spełnia wymagania kolorystyczne bo mamy: biały, żółty i zielony + flora. 
To może jeszcze zdjęcie warsztatowe, na potwierdzenie moich słów:


Nie wrzucam jeszcze banerka zabawy u Ani, bo mam jeszcze jedną kartkę, którą już przygotowałam sama i muszę przyznać, że jestem z niej bardzo dumna, bo jest na niej haft krzyżykowy, czyli moja nowa rodząca się miłość. To bardzo proszę, oto ona:




Przyznajcie sami, urocze te zajączki z białymi ogonkami. Prosty haft, a bardzo uroczy, więc nie wykluczam, że jeszcze po niego sięgnę:


Kwiatek quillingowy robiony rękami Eli, dostany jeszcze na naszym warszawskim spotkaniu, dziękuję Elu. 
Ta karteczka spełnia wytyczne kolorów, bo mamy biały, zielony i pomarańczowy + flora, czyli kwiatek. Słowo się rzekło i obie kartki trafiają do Aninej zabawy:


To jeszcze zdjęcie rodzinne:


Teraz to już wszystko na dzisiaj, cieszy mnie ta wiosenna aura za oknem, chociaż zima na pewno jeszcze nie odpuściła zupełnie, ja w to nie wierzę. Tym bardziej miło robiło się te wiosenne kartki :-)

Na koniec dziękuję Wam, że do mnie zaglądacie, że zostawiacie tyle miłych stów, bardzo, bardzo dziękuję :-) 

mówię więc już do zobaczenia, pozdrawiam serdecznie

Justyna

niedziela, 10 lutego 2019

Do lata, do lata :-)

Do lata, do lata :-)
Witam :-)
Dzisiaj był piękny, słoneczny dzień, taki już jakby wiosenny, ale nie dajmy się omamić, bo zima na pewno jeszcze wróci, a ja chcę słońca i już mi tak ciężko wytrzymać, że musiałam podziałać i troszkę tego słońca poszukać. A jak słońce, to lato. Do tego lata w przywołanych słowach piosenki szło się piechotą, a ja wyciągnęłam rowerowy pomysł  LINK i zrobiłam. Zrobiłam kolejną odsłonę kolczyków "cyklistek" ale tym razem to bardziej ….


łapacze snów :-) Jakoś nie mogłam dobrać wykończenia do tych granatowych kółek, kiedy to wpadły mi w ręce te słoneczne daggery. Nie wiem dlaczego je kupiłam, raczej rzadko sięgam po taki kolor, ale widać tak musiało być. 
Trochę pracy kosztowało zamocowanie łapaczowych piórek, ale się sprawdzają i miło się "huśtają" przy każdym ruchu głową :-)



Przyznacie, że kolory bardzo "letnie", a raczej nawet gorące - słońce i błękitno-szafirowe niebo ach ….


A jak mi tak dobrze poszło, to powstały jeszcze jedne. Ponownie kolorystyka żółto-niebieska, ale są zupełnie inne :-)



Inne, inne, ale mnie się również podobają. Kolor żółty, taki cieplejszy, błękit, bardziej jasno niebieski, czyli taki "letni poranek" :-)


Niestety krajobrazy ogrodowe przywołują raczej wspomnienia minionego lata, ale grona hortensji nadal mają swój wielki urok, a bluszcz … wiadomo, jest zimozielony :-)


Spróbowałam zrobić także zdjęcia na "czarnej damie" tak poglądowo:



Mam nadzieję, że uda mi się już dotrwać do tych cieplejszych dni, a te drobiazgi będą służyć za poprawiacze humoru :-)


Teraz już chyba wypada się przyznać, że inspiracją do sięgnięcia po taką kolorystykę było wyzwanie w Art-Piaskownicy w seri KoloroTon gdzie bawimy się połączeniem koloru niebieskiego i żółtego :-) LINK. Bardzo lubię to zestawienie, więc nie mogło mnie tam zabraknąć :-)


Zgłaszam więc swoje letnie kolczyki na tę zabawę :-)

Na tym kończę, dziękuję za Wasze odwiedziny i miłe słowa pod poprzednimi postami, mam nadzieję, że udało się Wam dotrwać do końca przydługiego posta.

Teraz mówię więc do zobaczenia i pozdrawiam serdecznie

Justyna


środa, 6 lutego 2019

Długie zimowe wieczory

Długie zimowe wieczory
Witajcie :-)
Nie wiem jak Wy, ale ja mam zimy już dosyć, jakoś mi się tak bardzo dłuży ta szarość za oknem. Niby dzień dłuższy, ale ja już chcę wiosnę. Cóż jednak zrobić, jest jak jest i trzeba jakoś dotrwać. Cóż można więc robić w długie zimowe wieczory? Można miło spędzić czas z bliskimi na np grach i zabawach. Ostatnio sporą popularnością cieszą się ponownie planszówki. Fajnie i wesoło można przy nich spędzić czas. Natomiast dzisiaj chciałam przypomnieć grę którą niestety znam głównie z nośników elektronicznych, a mianowicie chodzi mi o MAHJONGA. Ta pochodząca z Chin gra dla czterech graczy wykorzystuje 144 kamienie pokryte specjalnymi znakami. Muszę się przyznać, że nigdy nie grałam w klasycznego mahjonga, ale za to na komórce namiętnie :-) Dlaczego o tym piszę dzisiaj, otóż nabyłam ostatnio koraliki, które od razu skojarzyły mi się właśnie z kamieniami do tej gry:


Czyż nie są piękne :-) kupione w Royal-Stone, gdzie są niestety inne wersje kolorystyczne, ale na razie się powstrzymuję od dalszych zakupów, ale nie wiem jak długo :-)
Z tych pokazanych powyżej postanowiłam zrobić użytek i dołożyłam do nich czerwień kordonka :-)


Niech Was nie zmyli ta delikatna niebieskość na czółenku, nie, nie - będzie czerwień. Wzór bardzo klasyczny u mnie ostatnio, czyli według pisanek Laury (wzór do kupienia TUTAJ i pamiętajcie, że cały dochód z jego sprzedaży jest przeznaczony dla LILI, bo tak jest nazwany :-) więc zachęcam do zakupów) 
Czyli miał być czerwony  i jest, ale potem nie wytrzymałam i dołożyłam kroplę lub nawet więcej morskiego błękitu :-)


i powstała kolejna warstwowa bransoletka :-)



A ponieważ zostały jeszcze dwa koraliki, to zaczęłam kombinację z kolczykami i po różnych próbach stanęło na najprostszych dwuwarstwowych kwadratach 



Nitki użyte w komplecie to Babylo 20 i Lizbeth 20, która  jest troszkę grubsza, co w moim przypadku było zamierzonym doborem, bo chciałam, żeby oba kolory były chociaż lekko zza siebie widoczne i się nie do końca zasłaniały. 

To bardzo proszę efekt końcowy w różnych odsłonach :-)))))
- niebieska


- czerwona


- multikolor :-)



Nieskromnie powiem, że bardzo mi się ten komplet podoba i jest mój i nikomu go nie oddam, chociaż były już zakusy i zapędy. Skończyło się na obietnicy, że zrobię jeszcze "tego typu" nowy :-)


Będę Was więc jeszcze tym wzorem zamęczać :-)
Mam nadzieję, że mój "Mahjong" i Wam się spodoba :-)

Chyba na tym dzisiaj skończę, bo ileż można pisać o kawałku poplątanej nitki a poza tym wiele się na blogach dzieje. Zapewne te długie zimowe wieczory sprzyjają i robótkowaniu  i pisaniu postów, więc z przyjemnością pożegluję po sieci :-)
Dziękuję WAM za odwiedziny, za te przepiękne komentarze pod poprzednimi postami, bardzo, bardzo dziękuję. A teraz mówię już do zobaczenia i obiecuję, że kolejny post będzie baaaaardzo słoneczny :-)

pozdrawiam

Justyna


niedziela, 3 lutego 2019

Tak krawiec kraje :-)

Tak krawiec kraje :-)
Witajcie :-)
Dzisiaj w nawiązaniu do tytułu, że tak krawiec kraje jak mu materii wystarczy, albo jak sobie źle wyliczy :-( Otóż zauroczył mnie ostatnio malutki hafcik i postanowiłam go wyszyć. Śliczne maleństwo z Mikołajowym ubraniem suszącym się na sznurze.  Szybciutko przycięłam kanwę, zaczęło krzyżyków przybywać i okazało się, że wyliczyłam sobie nierówno i z jednej strony zostało mi mało kanwy :-( Były dwa wyjścia, albo skończyć, albo wyrzucić, ale przecież szkoda. Hafcik skończyłam i zaczęłam główkować, jak go wykorzystać. Tutaj pomocną dłoń wyciągnęła do mnie Inka ze swoim rogatą mapką LINK Podstawą jej są dwa prostokąty nachodzące na siebie, czyli mające tak jakby część wspólną i tę część wspólną postanowiłam wykorzystać, tak układając brzegi prostokątów, aby wpasować mój haft. Zresztą zobaczcie sami:




mnie się bardzo podoba i haft wpasował się całkiem zgrabnie :-) Mam nadzieję, że mnie Inka nie wygoni za te ażurowe prostokąty, ale jakoś nie umiałam dobrać im tła i zostały same dechy. Dodatkową ozdobę stanowi quillingowa gwiazda betlejemska, wykonana według wzoru i inspiracji mojego guru w tym temacie, czyli Eli znanej jako ElizaArt. Muszę przyznać, że zwijane paseczki dają wielkie możliwości, ale wymagają ogromu cierpliwości. Podobają mi się bardzo, więc pewnie jeszcze nie raz je u mnie zobaczycie :-)


Karteczkę zgłaszam do wyzwania w temacie "kartki świąteczne cały rok" i mam nadzieję, że drobne odstępstwa od mapki zostaną mi, debiutantowi wybaczone:

 LINK

A jak już przy Bożym Narodzeniu jesteśmy to zrobiłam także kartkę na wyzwanie u Uli, gdzie w styczniu miały być kartki w kształcie gwiazdy. Jakoś mi za bardzo nie leżał ten temat, ale postanowiłam zawalczyć. Wykorzystałam kształt gwiazdy pokazanej przez Ulę i jest:


Popełniłam tutaj kilka błędów, ale "ćwiczenie czyni mistrza" i nie będę tutaj zbyt surowa dla siebie. W zamyśle miała być mroźna, zimowa kartka i taka chyba jest, chociaż tło na zdjęciach bardziej jesienne, bo mi cały śnieg stopniał :-(


Na dodatek wiało bardzo silnie, więc musiałam szukać zacisznych kątów, aby cokolwiek w ogóle uchwycić. Kartkę nieśmiało zgłaszam do zabawy u Uli i obiecuję pilnie ćwiczyć w kolejnych miesiącach :-)


I jeszcze ostatnie zdjęcie, pstryknięte w zasadzie jak chowałam się do domu, bo mi coś tak błysnęło wśród igliwia:


czekamy, bardzo czekamy na wiosnę, przynajmniej ja :-)

Na tym kończę, pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających, dziękuję bardzo za każde słowo zostawione pod moimi postami, a teraz już lecę linkować kartki, bo np u Uli dzisiaj ostatni dzień :-)

do zobaczenia

Justyna

P.S.
I tak jeszcze rzutem na taśmę chciałabym się pochwalić że moja patchworkowa kartka z wykorzystaniem świątecznych śmieci LINK, została doceniona na blogu DIY w wyzwaniu "poświąteczne zero west"  LINK i otrzymałam tytuł "najbardziej kreatywnej pracy"


Bardzo bardzo dziękuję za docenienie, ależ ja się cieszę :-)))))

sobota, 2 lutego 2019

Karnawał, kamienie, błyskotki czyli co frywolnego powstało w styczniu :-)

Karnawał, kamienie, błyskotki czyli co frywolnego powstało w styczniu :-)
Witam!
Dzisiaj chciałam pokazać piękne prace, które powstały w naszej styczniowej odsłonie cyklu "Kochamy frywolitkę" :-) W styczniu wykonywałyśmy prace z dodatkiem kamieni, koralików itp LINK. Cieszę się, że nadal tak wiele osób wspólnie z nami podziela ten frywolny afekt :-) Powstało 15 prac, wykonanych przez 12 zdolnych osób :-)
Na początek baner ze zdjęciem rodzinnym:


Prac dużo, zdjęcia malutkie, więc jeszcze raz w kolejności powstawania prac, tak aby docenić kunszt ich wykonania :-)

Elżusia wysupłała frywolny koszyczek dla plastikowego kamyczka i od razu dostał szlachetnego wyrazu :-)

 

Ola zaszalała z kamykami, koralikami, obręczami, czyli "karnawałowy szyk"


Dorotka, sąsiadka moja, zawalczyła z warstwową frywolitką i różnymi dodatkami:


Tereska, pokazała różne frywolne drobiazgi, gdzie miejsce na kamyczki także się znalazło:


Agnieszka pokazała dwa przepiękne wisiory:

 LINK

 LINK

Splocik przygotowała ciekawe drobiazgi:

 LINK

 LINK

Karolina, wysupłała przepiękną zakładkę :-)


Renia wykorzystała kuleczki zalegające w szufladzie i ma przepiękny breloczek, to jest to :-)


Carpediem zrobiła śnieżynki z delikatnym dodatkiem koralików, cudne są:


Marylka stworzyła przepiękny energetyczny wisior:


Bonia wysupłała przepiękne kryształowe kolczyki, zobaczcie ten blask i szyk :-)


a ja poćwiczyłam na kamyku w kształcie donuta i plastrze agatu:

 LINK

 LINK

Piękne prace powstały, każda inna, każda piękna i oryginalna. Uwielbiam te nasze podsumowania, bo  widać na nich jak wiele możliwości daje nasza ukochana frywolitka. Dziękuję Dziewczynom za udział, wszystkim kibicującym za doping, a na kolejny temat zapraszam do Reni. Będą to serduszka, więc bez zaskoczenia, ale zapewne Wasze prace wzbudzą wiele naszych ochów i achów :-)

pozdrawiam serdecznie 

Justyna