wtorek, 14 sierpnia 2018

Sznurek

Sznurek
Witam :-)
"Sznur, sznurek to duża ilość splecionych lub skręconych długich nici lnu, konopii itp." (słownik języka polskiego PWN).  Jest to oczywiście jedno ze znaczeń tego słowa, ale właśnie taki temat zadał Zespół bloga DIY. W moich pracach pojawia się on od czasu do czasu, a ponieważ regulamin zezwala dodawać te już wcześniej publikowane, to postanowiłam dorzucić naszyjnik który pokazywałam już w TYM poście. Jednak to tak jakoś dziwnie, tylko starą pracę zgłaszać, więc dorobiłam jeszcze bransoletkę. Użyłam zwykłego lnianego sznurka (tak jak w definicji :-) i krążka wyciętego z kokosa. Zresztą, co tam będę dużo mówić, zobaczcie sami:




Prostota na maxa, bo też i do tego trochę "zgrzebnego" sznurka jakoś nie pasują mi zbytnie ozdoby. Prostota to kółeczka gęsiego odchodzące z obu stron krążka, podwójnie owinięte wokół nadgarstka:


Taki sznurek, jest trochę trudny do supłania frywolitki, ale jak kółeczka nie mają zbyt dużej liczby węzełków to się da :-) i chociaż nie są one idealnie równe, to właśnie w tym tkwi ich urok :-)



Muszę Wam się przyznać, że bardzo lubię taką eco-biżuterię, a ten wzór to chyba jeszcze wykorzystam, bo się ciekawie prezentuje:



To może jeszcze komplet w całości :-)



który zgłaszam na wyzwanie na blogu DIY w temacie SZNUREK:


konkurencja spora, ale przecież o to chodzi w takich zabawach, aby pokazać różnorodność prac z tzw wspólnym mianownikiem :-) Ja też się spróbuję trochę tam porozpychać :-))))

Na tym kończę, dziękuję za wszystkie odwiedziny i miłe słowa, które zostawiliście pod poprzednimi postami - DZIĘKUJĘ BARDZO :-)

a teraz już pozdrawiam bardzo serdecznie i mówię do zobaczenia :-)

Justyna


sobota, 11 sierpnia 2018

Chłód metalu :-)

Chłód metalu :-)
Witajcie :-)
Upały nam ostatnio dokuczały i niby dobrze bo lato, ale ja jednak jestem człowiek klimatu umiarkowanego i nie lubię żadnych ekstremalnych temperatur. Dzisiaj lepiej, chłodniej i pada deszczyk, co jest zbawienne na mój ogródek. Pomimo upałów sporo robótkowo się u mnie dzieje, chociaż trudno mi zasiąść do pisania. Postaram się jednak nadrobić i trochę pokazać. Na początek jak można się po tytule domyślić, kontynuacja prób z metalowymi kółeczkami. I ponownie splot bizantyjski w wersji Romanow z koralikeim w środku. Nic odkrywczego, nadal według kursu Agaty. Tym razem powstały bransoletki z elementów. Bardzo proszę oto pierwsza, nazwana przeze mnie "Berberyskiem"




Te małe czerwone kuleczki jadeitu najpierw skojarzyły mi się z wisienkami, potem z kulkami owocu granatu jednak patriotyzm lokalny zwyciężył i są berberyski, bo przecież jak widać powyżej owoce na moich berberysach są wręcz identyczne.
W tej bransoletce wykorzystałam kółeczka w kolorze jasnego srebra i wydaje się ona dzięki temu lżejsza, delikatniejsza i nadaje się, w mojej ocenie, nawet na bardzo eleganckie okazje:




Powstała także druga bransoletka, tym razem z kółeczek w kolorze srebrnym i czarnym, a prezentuje się następująco:




Podczas pracy nad nią miałam wątpliwości co do połączenia tych kolorów ogniwek, ale ostatecznie została, a z samych srebrnych zrobię najwyżej kolejną. Ta bransoletka nie ma jeszcze nazwy, chociaż patrząc na poniższe zdjęcie myślę, że może coś jak "leśny strumień" lub "kropla lasu" ?


Poniżej jeszcze kilka wariacji ogrodowych:




no i oczywiście metal ciągnie do metalu:


i zdjęcie wspólne:



Uważam, że za pomocą tego splotu można uzyskać bardzo fajne efekty, więc na pewno będą jeszcze  inne próby. Zastanawiam się oczywiście nad innymi splotami, ale teraz to skończyły mi się ogniwka i muszę zrobić zamówienie, a to nie takie proste, bo już sama zauważyłam, że kółeczka są bardzo różne jakościowo, a to potem bardzo widać w pracy (pisałam o tym także Agata). 

Na tym dzisiaj kończę, będę się delektować przyjemnym ochłodzeniem, oby nie za długo oczywiście. Bardzo Wam dziękuję, że zaglądacie, dziękuję za każde słowo pozostawione pod moimi poprzednimi postami - DZIĘKUJĘ BARDZO

a teraz już pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i do zobaczenia

Justyna

P.S.
Ostatnio zrobił się lekki zastój w moim sklepiku (oczywiście ciągle są dostępne wzory Laury) postanowiłam więc iż obie bransoletki wkrótce będą tam dostępne

niedziela, 5 sierpnia 2018

Nawłoć :-)

Nawłoć :-)
Witam serdecznie :-)
Dzisiaj kilka słów o nawłoci, a konkretnie o nawłoci kanadyjskiej, która będąc uciekinierem z ogrodów, zawładnęła naszymi polami i łąkami, nieodmiennie kojarząc mi się z pełnią lata. Może nawet ze zbliżaniem się lata ku końcowi, ale pozostańmy przy tym pierwszym określeniu, bo przecież upały dają się już chyba wszystkim we znaki, więc niewątpliwie mamy LATO. Nawłoć radzi sobie znakomicie i rozprzestrzenia się coraz dalej. Została uznana nawet za gatunek inwazyjny, bo wypiera inne. Tak czy owak, ja ją bardzo lubię, ten słoneczny kolor, drobne kwiatuszki skupione w koszyczkach, po prostu uwielbiam. Niemniej jednak z tym zaborczym rozprzestrzenianiem kojarzy mi się także szerząca się tego lata w kręgach frywolitanek kolejna plaga zwana "CELEBRYTKĄ" A co to ta celebrytka spytają niektórzy, Ci szczęśliwi, jeszcze niezarażeni :-) Otóż jest to delikatna, mała bransoletka zrobiona z kółeczek odwróconych (tych co szły gęsiego LINK, LINK) z wrobionymi (w różny sposób) koralikami. A winna jest temu niejaka ALICJA, która założyła wydarzenie na naszej frywolnej grupie FB i teraz wszyscy je robią i nie mogą przestać. Powstała już niezliczona ilość wersji, kolorów, wariantów z większą i mniejszą liczbą koralików. Ja niestety też wpadłam po uszy. Zaczęło się od przygotowania drobnych upominków na nasz wielkopolski wyjazd z Dorotą (LINK) i poszło dalej. Nie tylko zaraziłam koleżanki, które - nie powiem, pewnie same pokażą, ale i mnie nie chce puścić :-)
No to ponarzekałam i teraz muszę Wam pokazać mój nawłociowy komplet:



Jest w nim bransoletka i choker, ale może on być także podwójnie zawiniętą bransoletką :-)



Z resztek nici wysupłałam jeszcze takie "cóś" ale nie wiem co z tego będzie, na razie będzie w pudełku :-)


A dla przypomnienia jeszcze pierwsze cztery, z który trzy poszły w dobre ręce, w sumie czwarta też jest na "dobrej" ręce :-)



Ta ręka oczywiście moja, taka poglądowa. To może jeszcze małe zbliżenia:





Jak myślicie, kto dostał tę z kotem :-)

A już tak na zakończenie dla najwytrwalszych dowód na to, że zaraza się rozprzestrzenia :-(



A jak Wy znosicie upały? U Nas dzisiaj zdecydowanie lepiej, w nocy i nad ranem dobrze popadało, a temperatura taka znośna do 27 stopni i przyjemny wiaterek. Spędziłam sobie bardzo miłą spokojną niedzielę, w bardzo sympatycznym, rekreacyjnym "towarzystwie"


No teraz już nareszcie mogą powiedzieć, że to na dzisiaj tyle i do zobaczenia, dziękuję że jesteście, że zaglądacie

Justyna  :-)

piątek, 3 sierpnia 2018

Przypomniałam sobie :-)

Przypomniałam sobie :-)
Witajcie :-)
Nie wiem dlaczego, ale to pewnie przez upał, bo on wszystkiemu winien (ktoś musi :-) zapomniałam, że powinnam zrobić podsumowanie frywolitkowego lipca i pokazać jakie piękne prace powstały. Nadrabiam więc dzisiaj :-) Temat można sobie przypomnieć TUTAJ, a poniżej baner z naszymi przenikającymi się kółkami :-)


W tej lekcji wzięło udział 6 osób, z których większość potraktowało temat typowo szkoleniowo, próbując różnych rozwiązań. 
Teraz bardzo proszę, prezentacja szczegółowa :-) 
-  jako pierwsza swoje zaplecione kółka pokazała Tereska i zaplotła aż trzy rzędy kółeczek

  
i nadrobiła czerwcowe elementy:


- Agnieszka, pokazała pierścionki z przeplecionymi kółkami - są super:


- Splocik poeksperymentowała na biało-czerwonej zakładce, a efekt WOW:


- Renia wysupłała piękny chabrowy komplet:


- Karolina, naplotła, zaplotła i powstały bardzo sympatyczne drobiazgi, ale także super broszka do torebki :-)



- a ja najpierw pokazałam skąd się bierze frywolitka i biało-czerwone kolczyki TUTAJ


a potem jeszcze od cyrkla zrobiłam miętowy komplet TUTAJ:


Temat okazał się chyba dość trudny, chociaż każda z Dziewcząt która spróbowała pisała, że nie taki diabeł straszny :-) Cieszę się więc tym bardziej, że i czas wakacyjny nie sprzyja naukom, a mimo to wzięłyście udział i powstały bardzo fajne frywolitki :-)
Zapraszam więc do oglądania, zaglądania na strony, a w tym miesiącu króluje dla odmiany łuczek, w różnych konfiguracjach, a pełen temat znajdziecie u Reni TUTAJ

Na tym kończę,  pozdrawiam wszystkich zaglądających baaaaardzo serdecznie (moją Panią Dyrektor również :-)

Justyna

P.S.
W Warszawie po burzy niby odrobinę chłodniej, ale klimat iście tropikalny :-)