poniedziałek, 11 lipca 2016

Historia pewnych czółenek :-)

Historia pewnych czółenek :-)
Witajcie :-)
Dzisiaj będzie jak w tytule, czyli historia pewnych czółenek i tym razem nie chodzi mi o podstawowe narzędzie do supłania frywolitki :-) A było to tak: pewnego dnia moja koleżanka (dobrze Wam znana z posta z biedronką i pawiem) mówi, żebym przymierzyła czółenka, bo na nią są za małe. Sama je dostała od innej koleżanki i na początku się wydawało, że będą dobre, ale jednak nie. A na mnie były dobre. Czółenka spokojne, beżowe, klasyka i tyle - piękne. Ale jak zapewne się domyślacie, wówczas się zaczęło. Coś byś tutaj dorobiła, bo takie smutne, jakąś kokardkę, albo kwiatka, no wiesz.... W sumie to nawet mi się spodobało, że nie tak po prostu i przypomniałam sobie, że gdzieś czytałam o klipsach do butów. Poszukałam w necie i znalazłam, specjalne klipsy do butów za 4,5 pln i kupiłam kilka par, bo szkoda za przesyłkę płacić. Na początek doszyłam moje pierwsze niebieskie różyczki, te z banerka o "oswajaniu frywolitki" Wcześniej były kolczykami, ale niespecjalnie je nosiłam, bo gdzie ja, stara baba będę w takich kwiatkach pomykać. A teraz muszę przyznać, że zdecydowanie bardziej mi się podobają, czyli dostały nowe życie:



A tutaj zrobiłam zbliżenie jak wyglądają takie klipsy. Chciałabym podkreślić, że nic nie uwierają, nie niszczą pończoch, super są.



Te ząbki powodują, że klips się nie przesuwa. Po zdjęciu nie pozostawiają żadnych śladów i można przypiąć inne, czy w ogóle używać bez.

Na tym nie koniec, bo ostatnio bardzo potrzebowałam tych butów do innego wystroju ogólnego, tzn zdecydowanie bardziej czerwono - malinowego i ten niebieski mi nie pasował. Zrobiłam więc inne różyczki, troszkę większe, troszkę bardziej puchate, według TEGO wzoru


i mam nowe wcielenie tych samych butów :-)



A że do wspomnianego wystroju przydała się także bransoletka z kolczykami to dorobiłam cały komplet (według TEGO wzoru)



i zdjęcia rodzinne :-)



To jak, mogą być takie ozdoby dla butów? Jak dla mnie tak, ale chętnie wysłucham Waszych opinii. A dzięki klipsom mam jakby dwie pary :-)



Na tym kończę, bo jeszcze muszę zabrać się za fale, a termin już niedługo :-) 
Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich zaglądających i do zobaczenia wkrótce

Justyna

poniedziałek, 4 lipca 2016

Podsumowanie 16 kroku nauki decu :-)

Podsumowanie 16 kroku nauki decu :-)
Witajcie, czas szybko biegnie, a ja nie przygotowałam jeszcze podsumowania naszych woskowych zmagań z 16 kroku wspólnej nauki decu. Na poczatku myślałam, że temat się nie spodobał, bo pierwsza praca została zamieszczona dopiero 18 czerwca, ale potem okazało się, że Wasze dzieła były bardzo pracochłonne. Jak zawsze różnorodność form i wykonań była ogromna i to mi się bardzo podoba :-) Tym razem w lekcji wzięło udział 7 osób i zobaczcie co powstało. Na początek baner:


A teraz krótkie przypomnienie prac:
- pierwsza była Agnieszka, która przygotowała krótki kurs z filmem jak nakładać wosk, jakie efekty można uzyskać i pokazała, że wosku można używać z szablonami z bardzo fajnym efektem;

  link

- Renia odnowiła regał do dziecinnego pokoju, kawał roboty:


- Anita zrobiła sama wosk i zastosowała go w cudownej skrzyneczce:
- Gosia zrobiła ramkę i szkatułkę: 


- Ania przygotowała skrzyneczkę dla Frania:


- Hania zaszalała i odnowiła skrzynkę starego zegara


- a Ja z braku weny poćwiczyłam na starym cebrzyku i deseczce:

  link

Jak zawsze każda praca inna, ale piękna. Zapraszam do podziwiania :-) 
A kolejny temat wakacyjnego decu znajdziecie u RENI, a gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć frywolitkę to TUTAJ i widełki TUTAJ i TUTAJ

Na tym kończę, pozdrawiam wszystkich serdecznie i do zobaczenia

Justyna

piątek, 1 lipca 2016

Kochamy frywolitkę :-)

Kochamy frywolitkę :-)
Witam :-)
Dzisiaj pierwszy dzień kolejnego miesiąca, więc zapewne czekacie (mam nadzieję, że czekacie) na kolejny temat w naszej wspólnej nauce frywolitki, więc jestem i już wszystko piszę. Nie będę owijać w bawełnę, tylko w kordonek i powiem wprost, to będzie ostatni temat wspólnej nauki. Cykl trwa już ponad dwa lata (ojejku jak długo), gdyby ktoś chciał sobie przypomnieć tematy i prace, które powstały to zapraszam TUTAJ.  Wiele się nauczyłyśmy, bardzo wiele.  Bawiło się i uczyło z nami wiele osób i gdyby nie ta wspólna motywacja to zapewne zarówno my (bo cały czas jest to razem z Renią), ale i zapewne Wy nie nauczylibyśmy się tak wiele. Nie mówię, że już wszystko wiemy, ale myślę, że spokojnie mogę napisać, że z każdym frywolnym wyzwaniem możemy się zmierzyć. Frywolitkę nadal kochamy i będziemy uwielbiać zawsze.
Z tego miejsca chciałabym bardzo, ale to bardzo podziękować Reni za ten czas wspólnej nauki frywolitki. To, że dwie zupełnie sobie obce wcześniej osoby, mogą wspólnie coś zrobić i się razem w pewnym sensie związać, jest niesamowite i wspaniałe  - DZIĘKUJĘ RENIU:-)
Dziękujemy i Wam, że z nami byliście, zarówno jako współuczestnicy, ale także jako dzielni kibice, którzy zawsze wspierali, raczej pochwalili, albo poprostu zawsze znaleźli ten lepszy element - DZIĘKUJEMY BARDZO :-)

Zastanawiałyśmy się jaki temat dać na koniec i przypomniał się nam Reni prima aprilisowy żart zatytułowany "Ring Wolny" i postanowiłyśmy iż na koniec damy Wam pełną dowolność. Przygotujcie coś frywolitkowego, w czym czujecie się najlepiej, albo po prostu "co Wam w duszy gra". Nie stawiamy żadnych ograniczeń, poza jednym drobnym, że ma być to praca zawierająca frywolitkę. Bawcie się, cieszcie i kochajcie :-)))) oczywiście frywolitkę, a zresztą i nie tylko :-)
Ale poleciałam z tą WENĄ dzisiaj :-) to może dam teraz baner dla wyciszenia emocji:

Częstujcie się i proszę nie zawiedźcie nas z ilością prac, które się pojawią załączone poprzez niebieską żabę. A i oczywiście bym zapomniała, ponieważ są wakacje, to macie czas do końca sierpnia. Pamiętajcie, że możecie wstawiać więcej prac, czyli nieograniczoną ilość. 
Dzisiaj nie będzie żadnych inspiracji, więc już kończę. Nie zapomnijcie zaglądnąć do Reni po temat decu, zdradzę, że także troszkę wakacyjny i przypominam o upływających widełkowych terminach :-) A już wkrótce kolejna, zupełnie nowa odsłona "kreatywnego szydełka"

pozdrawiam serdecznie, bawcie się dobrze

Justyna :-)

P.S. 15 minut później
Dopiero teraz pobiegałam po blogach i zobaczyłam, że i Danusia zrobiła trochę luzu. Zapewniam nie umawiałyśmy się, ale fajnie wyszło, ach to pokrewieństwo dusz :-)

czwartek, 30 czerwca 2016

Poćwiczyłam :-)

Poćwiczyłam :-)
Witam ponownie :-)
Nie macie mnie jeszcze dosyć? Mam nadzieję, że nie, tym bardziej że zapowiadałam, iż muszę się jeszcze w tym miesiącu rozliczyć z naszego 16 kroku w decu. Sama wymyśliłam temat (gdyby ktoś potrzebował przypomnienia to szczegóły znajdzie TUTAJ) z woskiem, a potem była pustka. W ogóle nie miałam żadnych pomysłów, ani chęci do decu. Tak mnie w tym miesiącu koronki wciągnęły, ale .... nie było zmiłuj i spróbowałam. Nie są to specjalnie wymyślne prace, bo raczej wosk potraktowałam ćwiczebnie.
Na początek wosk wybielający, kupiłam w markecie, wyciągnęłam z garażu starą drewnianą doniczkę, wyszorowałam i pobieliłam. Dodatkowo ozdobiłam przy użyciu szablonu i wosku (tak jak pokazała na filmiku Agnieszka TUTAJ), a obręcze potraktowałam także pastą metaliczną. To może pokażę:




Wyszło całkiem nieźle, a ponieważ zapomniałam zrobić zdjęcia przed to wyciągnęłam kolejną doniczkę (w sumie jest ich cztery) i zrobiłam dla porównania, wosk ewidentnie wybiela i nadaje, jak pisały inne Dziewczyny, aksamitną powłokę, bardzo miłą w dotyku,


Nie wiem, czy to mój styl, ale wosk wybielający przećwiczyłam.
Zanabyłam także wosk bezbarwny, taki co może zastąpić lakier. Wzięłam zwykłą deskę do krojenia pomalowałam bejcą, a następnie powoskowałam i efekt mnie zaskoczył. Powstała delikatna powłoka, uwidaczniająca słoje drewna (chyba nie udało mi się tego pokazać na zdjęciach)


a tutaj widać, że taka powłoka jest wodoodporna:


Do deski dokręciłam kółka i będzie podstawka pod doniczkę


Nic specjalnego, ale zrobione moimi rękami więc się cieszę. 
To tyle w temacie wosku. Na pewno będę z niego korzystać wielokrotnie, więc warto było zadać taki temat, żeby przynajmniej odrobinę poznać możliwości jakie daje. 
To jeszcze baner naszej nauki:


Na tym kończę.
Dziękuję, że jesteście, zaglądacie, komentujecie i wspólnie z nami się uczycie, to bardzo motywujące.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i do zobaczenia wkrótce

Justyna

wtorek, 28 czerwca 2016

Fantasy Zoo

Fantasy Zoo
Witajcie :-)
Dzisiaj pozostaniemy w temacie frywolitkowym, a chciałabym Wam pokazać pracę, którą przygotowałam na 27 zadanie wspólnej nauki frywolitki, której tematem jest ZOO - fajnie to Renia wymyśliła :-) Zadanie to daje wielkie możliwości, ale ja od początku wiedziałam co zrobię, bo zbierałam się do tego już od dłuższego czasu i mam. To nie będę przedłużać i zdradzę, że zrobiłam smoka i smoczki, a raczej Dragona bo tak z angielska jakoś fajniej brzmi, według bardzo popularnego wzoru TUTAJ. Naoglądałam się tych dragonków mnóstwo, zrobionych różnymi kolorami, często melanżami, ale postawiłam na klasykę i mój jest "gładki" w prawie białym, a raczej lekko ecru-szarym kolorze (Aida Anchor 20 numeru nie pamiętam). Jak zostały mi nitki na czółenkach to dorobiłam także mikro dragoniki (wzór TUTAJ), ale te mają już inne brzuszki, w zależności od tego co zostało na innych czółenkach. Troszkę przypominają mi kolibry, ale nie należy tak myśleć bo to przecież strasznie groźne smoczyska z nich wyrosną. Dragony, ze względu na swą naturę zostały zamknięte w ramie i przysłoniete szkłem, czyli mam klasyczny frywolny obraz pt "Fantasy Zoo". No to się nagadałam, więc czas na prezentację :-) Zdjęcia ze zdjętym szkłem,  bo inaczej bardzo trudno zrobić jakiekolwiek zdjęcie:




i trochę zbliżeń:




no i próba z tym szkłem, tak tylko poglądowo:


Mnie się baaardzo podobają i mam nadzieję, że i Wy spojrzycie na nie przychylnym okiem :-) To jeszcze baner naszej zabawy (przypominam szczegóły znajdziecie TUTAJ)

 

Na tym kończę, bo jestem w ogromnym niedoczasie, a przecież jeszcze woskowe twory muszę wrzucić. 
Pozdrawiam bardzo serdecznie; także bardzo, bardzo dziękuję za Wasze pochwały, których się z przyjemnością naczytałam pod konikiem morskim; ściskam mocno i do zobaczenia 

Justyna

niedziela, 26 czerwca 2016

Błękitny konik

Błękitny konik
Witajcie :-)
Dzisiaj u nas kolejny upalny dzień, żadne deszcze nie dotarły i żar się z nieba leje, ale w ramach ochłody i zainspirowana wyzwaniem Gościnnej Projektantki w Szufladzie pt "Głębia Oceanu" przygotowałam pracę, w której mam nadzieję zobaczycie chociaż odrobinę morskiej bryzy :-) Przygotowałam, albo nie, tym razem najpierw pokażę:


Teraz już wszystko jasne. Powstał frywolitkowy konik morski, którego wzór znajdziecie TUTAJ.
Czysta frywolitka, bez żadnych udziwnień, jeden koralik robiący za oczko i tyle. Konik zawieszony na dłuższym łańcuszku, aby mógł sobie "dyndać" uroczo na tle letniej bluzeczki.
Mnie się podoba, a wam?



Konika zgłaszam na szufladowe wyzwanie Gościnnej Projektantki pt "Głębia Oceanu"


Pisząc ten post przypomniałam sobie, że mam zdjęcia prawdziwych koników, które zrobiłam podczas wizyty w wielkim akwarium w Toronto. Świetne miejsce, polecam gdybyście tam przypadkiem byli. A koniki były takie:


i takie


Czy mój jest choć trochę podobny?


no może odrobinkę :-)
Na tym kończę, chociaż jeszcze muszę podziękować za wasze przemiłe komentarze pod poprzednim postem, gdzie pokazywałam zabawę klockami; dziękuję bardzo :-)
A teraz pozdrawiam raczej chłodno (tylko skąd ja ten chłód wezmę) niż gorąco

Justyna

czwartek, 23 czerwca 2016

Siatka zamiast bandaża :-)

Siatka zamiast bandaża :-)
Witam!
Dzisiaj wpadam na szybko bo jestem okropnie zapóźniona, głównie z publikowaniem postów, zwłaszcza w wymaganych terminach, więc będę Was teraz "nachodzić". Mam tylko cichą nadzieję, że to wytrzymacie :-)
Dzisiaj chciałam pokazać pracę, jaka powstała po trzeciej lekcji koronki klockowej, na której uczyłyśmy się robić "siatkę" w czterech odsłonach, a mianowicie Turclum, Diappe, Brucelles i Filette. Wiem, brzmi to jak czarnoksięskie zaklęcia, ale to tylko oznaczenia ilości skręceń nitki i tzw. splotów podstawowych, a wierzcie mi daje to różne efekty, niby podobne, ale różne. W zasadzie mogłam zrobić zdjęcia mojego szkoleniowego paska, ale jakoś nie pomyślałam, a teraz już późno :-( W domu przećwiczyłam tylko jeden z nich, a mianowicie Diappe i zrobiłam swoim zwyczajem coś biżuteryjnego. Oto Diappe w wersji Klimju:


Muszę się Wam przyznać, ze efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania :-)
To jeszcze raz, zrobiłam bransoletkę, prostym wzorem siatkowym, ale użyłam cieniowanego kordonka w pięknym fiołkowo-słonecznym melanżu i dodałam koraliki.


Miałam ich tyle ile miałam, więc rozplanowałam je tylko pośrodku,



a dwa ostatnie wykorzystałam w kolczykach, które nie są już tak spektakularne, ale są:


A i chyba muszę wspomnieć, że koronki są usztywnione krochmalem, bo zachowują się zupełnie inaczej niż frywolitki i nie chciały trzymać kształtu, ale teraz jest ok.
Miałam w planach jeszcze drugą wersję kolorystyczną, ale życie zweryfikowało moje plany, ale chyba mogę spokojnie powiedzieć, że zadanie domowe odrobiłam i mogę z czystą głową w sobotę iść na kolejną lekcję :-)


To wszystko na dziś, chciałam jeszcze tylko bardzo, bardzo podziękować za wasze pochwały na temat mojego "kwiatu paproci" sprawiają mi one wiele radości, dziękuję bardzo :-)))

a teraz pozdrawiam wszystkich zaglądających i do zobaczenia wkrótce

Justyna