niedziela, 17 kwietnia 2016

Jestem szalona :-)

Jestem szalona :-)
Witam serdecznie wszystkich zaglądających :-)
Widzę, że nasze pomysły szydełkowo-widełkowe wzbudziły zmienne emocje. Wydaje mi się, iż większość osób przyjęło pozycję wyczekującą :-) Może i dobrze, mam nadzieję, że prace które powstaną zachęcą kolejne osoby do prób. Zaglądnijcie do Reni po pierwszy temat z pięknymi inspiracjami.
Ja natomiast pokażę dzisiaj pracę wykonaną w "starej" technice, a mianowicie pracę decu, która powstała na naszą 14 lekcję. Jako jedną z inspiracji pokazałam zdekupażowane tenisówki, więc postanowiłam właśnie ten temat przećwiczyć. Jako, że uwielbiam ten rodzaj butów to znalazłam w szafie takie mało używane. A to dlatego, że były w dziwnym bladozielonym kolorze, który mi zupełnie nie leżał. Sama nie wiem co mną kierowało, że je kupiłam. Teraz dostały drugą szansę. Postępowałam według TEGO filmu. To chyba czas na prezentację:




Muszę się przyznać, że efekt końcowy mnie samą zaskoczył. Nawet mój Syn już przyzwyczajony, że Matka różne rzeczy robi, jak je zobaczył to stwierdził "jesteś Szalona, ale są super".
Teraz się zastanawiam, jak się będą spisywały w noszeniu. Do ich zrobienia użyłam specjalnego kleju do tkanin. W instrukcji jest napisane, że należy potem wyprasować i dzięki temu materiał tak ozdobiony można prać. Tylko jak wyprasować tenisówki? Na razie niczym więcej nie lakierowałam, a może Wy macie jakieś doświadczenie w tym temacie?
To jak mogą być takie szmaciaki w nowej odsłonie :-)
To jeszcze kilka zdjęć w plenerze, szafirki, hiacynty, czyli wiosna w pełni :-)




A i bym zapomniała o zdjęciach na nogach, więc znowu były wigibasy i fotografowanie własnych stóp :-) Tyle pięknych słów o nich napisałyście, jak były w sandałach, to może i teraz się nadadzą :-)





No to się nawstawiałam zdjęć, ale nie może przecież zabraknąć tzw. PRZED i PO:
To jak, mogą być takie buty? 

Na tym kończę, muszę troszkę odpocząć, bo weekend u nas był piękny i skorzystał na tym mój ogród, ale chyba nie mój kręgosłup :-)
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie, jeszcze raz zachęcam do zaglądnięcia do Reni na pierwszą lekcję widełek TUTAJ, kończę więc i do zobaczenia 

Justyna

P.S.
Maj 2019
Tenisówki biorą udział w zabawie na blogu DIY pt. "Inspiracje - BUTY" link



piątek, 15 kwietnia 2016

Zapowiadane - niespodziewane?

Zapowiadane - niespodziewane?
Jak już zapowiadałyśmy z Renią przygotowujemy coś nowego, a mianowicie będzie to szydełko.


Heklować umie większość z nas , bo nie jest to ani trudne ani wymagające, a można wyczarować cuda. Ale............... no właśnie, jest ale:) My, niespokojne dusze :) wcale nie postawiłyśmy na to co takie oczywiste i chcemy zachęcić wszystkich do poznania  szydełka z innej strony.
Dzisiaj tylko wprowadzenie, lekcja będzie opublikowana  nieco później, (dokładnie za dwa dni u Reni), bo i tak będzie dużo informacji. Postanowiłyśmy wprowadzić zmiany, bo ta zabawa będzie inna niż te które prowadzimy już od jakiegoś czasu.
Na dzień dzisiejszy mamy już kilka etapów, czyli kilka wariacji szydełkowych. A każdy etap będzie miał jedną lub więcej lekcji - tematów. Żeby troszkę uatrakcyjnić postanowiłyśmy, że będą nagrody i to nawet dwie. 
A jak to sobie wyobrażamy:
-       każdy etap będzie się składał z wzorów do przerobienia
-       czas będzie dłuższy bo na przygotowanie prac z kolejnych lekcji mamy 2 miesiące, ale tematy będą rotacyjnie dodawane co miesiąc
-       dodawać swoje prace może każdy, osoby nie posiadające bloga również, wysyłacie zdjęcia na maila
-       będą podpowiedzi podczas prezentacji kolejnych lekcji
-       żeby zaliczyć temat  wystarczy jedna mała praca, ale wymagamy jednej większej na konkretny etap,
-       po każdym etapie będzie głosowanie (tajne), ale głosować mogą tylko obserwatorzy jednego z naszych blogów, a żeby wziąć w nim udział trzeba zaliczyć wszystkie tematy (no może przy dłuższych tematach zaliczymy jedno nieprzygotowanie)   
-       osoba która wygra głosowanie, będzie mogła wybrać sobie nagrodę, 
-       drugą nagrodę przyznajemy my (Justynka i ja) osobie biorącej udział w głosowaniu
-       nagrody będą prezentowane podczas podsumowania danego tematu
-       kolejny etap wprowadzamy po zakończeniu cyklu, czyli  np. kilku lekcji  

Co będzie nagrodą?
Będzie ich za każdym razem kilka, tak żeby był wybór. Z naszej strony będzie, to co potrafimy zrobić własnymi ręcami. 
Renia deklaruje, to co do tej pory przygotowywała na swoje candy, czyli FF filc z frywolitką, coś z uszytków, może jakaś włóczka i coś jeszcze wymyśli. Większość z Was wie co robi i co lubi przygotowywać, a te osoby które nie wiedzą proponuję zaglądnąć tutaj   tutaj , a bliżej świąt przygotuje bombki lub takie .
A ja stawiam przede wszystkim na frywolitkę, ale może coś decu itp. Zresztą to nie czas na deklaracje.
Gdyby były jakieś wątpliwości to piszcie, chętnie odpowiemy. Zaglądnijcie także do zakładki z regulaminem TUTAJ.
Mamy nadzieję że zachęcimy  Was  do wspólnej zabawy.

A teraz przechodzimy już do tematu:
I ETAP naszej zabawy to WIDEŁKI, znacie? 
Temat wymyślony przez Renię więc popatrzcie co napisała :)
Spotkałam się z nimi po raz pierwszy w podstawówce na lekcjach techniki- mieliśmy świetną nauczycielkę, podobną do Małej Mi, była wszędzie ale też bardzo dużo umiała pokazać i wytłumaczyć. To Ona zaraziła  mnie rękodziełem, co pozostało do dziś i za co jestem bardzo wdzięczna. Nasze lekcje też były inne niż teraz. 
Większość pewnie powie, phi, widełki, co tam można zrobić i powiem Wam, że tu możecie się zdziwić, bo znalazłam wiele naprawdę fajnych rzeczy.


Ale zanim przejdziemy do tematu, to dzisiaj jeszcze mała podpowiedź, co do samego sprzętu :)
Jak to u nas nie musicie od razu biegać do sklepów żeby kupić takie widełki, wiadomo, że nie wiadomo czy każdemu ta technika przypadnie do gustu, ale możemy przygotować je sami.
Reni zrobione są drutów dziewiarskich, tutaj mam przewiercone listewki, ale lepsze będą klocki 1,5 cm x 1,5 cm i długość taką jaką chcemy.


Można zrobić klika dziurek w jednakowych odległościach na obu klockach, będziemy mieć od razu widełki w 2-3-4 rozmiarach. Trzeba jednak pamiętać, żeby otwory były dopasowane do drutów inaczej będą nam wypadać podczas pracy.
Te są ze zwykłego drutu budowlanego- nie polecam, ale jak się nie ma co się lubi :) dobrze by było pomalować je lakierem do metalu.


Ostatnie również z drutu dziewiarskiego- zgubiła mi się kuleczka i źle już mi się z nimi pracowało, wygięte na czymś takim:)


Dla tych którzy nie mają męskiego ramienia pod ręką to proponuję takie rozwiązanie- też się da sprawdziłam, choć trwałość nie jest największa i szerokość też przeszkadza.


No to co, chętni są? A może macie jakieś uwagi np. do regulaminu, a może jakieś propozycje tematów? Piszcie, niech ta zabawa będzie naszą wspólną i da nam duuuużo przyjemności, bo przecież oto chodzi. Nic nie musimy :) tylko chcemy

Pozdrawiamy serdecznie
Renia i Justyna

wtorek, 12 kwietnia 2016

Różności dla przyjemności :-)

Różności dla przyjemności :-)
Witajcie :-)
Dzisiaj będzie post w bardzo lekkiej formule bo jest kilka rzeczy, o których bym chciała napisać :-)
Na początek będzie trochę zarozumialstwa, albo może po prostu zwykłej radości. Otóż, jak zapewne część osób zauważyła wygrałam wyzwanie w Art-Piaskownicy pt "Przyda się: na nogi" Tak bardzo się ucieszyłam, że zespół Piaskownicowy ujęły moje bose-sandały. Z przyjemnością zaprezentuję je jeszcze raz - voila, oto one, zdjęcie ze stópkami, jak prosiliście :-)


W związku z tym dostałam piękny baner, który dumnie powiesiłam na pasku bocznym :-)


To się pochwaliłam :-)
A jeszcze chciałabym serdecznie podziękować tym, co trzymali za mnie kciuki oraz tym co mnie motywują swoimi słowami. Dziękuję bardzo, bardzo :-)

To teraz czas pokazać jakąś pracę :-) Zacznę od zadania makramowego. Asia przygotowała temat z jednej strony prosty, a z drugiej mocno wymagający. Robimy tzw. pipa knot :-)


Dużo nie zrobiłam, ale przynajmniej spróbowałam. Zrobiłam dwie zawieszki. Pierwsza biała z koralikiem:


druga błękitna, bez:


Nie są idealne, ale wbrew pozorom nie są to proste węzły. Mam nadzieję, że Asia mi zaliczy, a ja obiecam, że na następną lekcję będę pilniejszą uczennicą.
To jeszcze wspólne zdjęcie:


Teraz czas, aby pokazać jeszcze moją ukochaną frywolitkę. Powstały kolczyki z cieniutkiej, metalizowanej nitki w kształcie serca z czerwoną łezką. Kolczyki są prezentem dla pewnej bardzo miłej osoby z którą wspólnie pracowałam. Zostały już podarowane i się spodobały, więc mogę pokazać, zrobione na wzór TEJ inspiracji:



Z rozpędu powstał jeszcze jeden komplet według tego samego wzoru, z nieco grubszej nitki:


To jeszcze razem dla porównania wielkości, niby niewiele ale jest różnica:



A na koniec zdjęcie w plenerze, czyli forsycja w pełni rozkwitu :-)



To już jest koniec moich różności, mówiłam, że będzie chaotycznie. Nie przedłużam więc. Podziękuję jeszcze za wspaniałe komentarze o mojej folkowej łubiance. Bardzo się cieszę, że się spodobała.
Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie

Justyna

piątek, 8 kwietnia 2016

Bardzo proszę po kolei :-)

Bardzo proszę po kolei :-)
Witam!
Dzisiaj będzie znowu o wiośnie. To chyba jedna z piękniejszych pór roku, chociaż ja tak naprawdę to lubię wszystkie. Jednak chyba najbardziej czekamy właśnie na wiosnę po dłuuuugiej zimie. Teraz możemy się nią już cieszyć, ale ostatnich kilka dni to było już prawie lato. Co odważniejsi to krótkie spodnie już zakładali. Ja jednak tak nie chcę, bardzo proszę po kolei, najpierw wiosna, potem lato. Musimy się nacieszyć hiacyntami, tulipanami, forsycją, a potem moimi ukochanymi szafirkami oraz soczystą, świeżą zielenią, a dopiero potem niech będą upały. Howgh :-)
W związku z tymi refleksjami pokażę Wam co zmalowałam właśnie w tym temacie. Jeszcze przed świętami, jak tylko pokazały się pierwsze bratki, zakupiłam kilka (jednego włożyłam do słoika TUTAJ), a resztę posadziłam w tzw łubiance, zwanej czasem kobiałką. Zwykle używam jej do przynoszenia do domu truskawek, ale tym razem chciałam posadzić w niej bratki. Nie mogła być jednak taka goła i w ramach zabawy decoupagem nakleiłam serwetkę z motywami ludowymi, pobrudziłam patyną, pokropkowałam, polakierowałam i jest. Oczywiście przed posadzeniem kwiatków wyłożyłam folią, którą przykleiłam klejem na gorąco. Pewnie można by takimi specjalnymi zszywaczami, ale niestety ich nie miałam.
To czas na prezentację, na początek sama łubianka:



Łubiankę malowało się dość trudno, bo fragmenty łuby przesuwały się w stosunku do siebie. Naklejenie dużej powierzchni serwetki też do łatwych nie należy, więc patyny jest dużo, żeby zakryć wszelkie niedociągnięcia, ale także żeby koszyczek wyglądał na stary, taki nadszarpnięty już troszkę zębem czasu :-)


Jednak efekt już po zasadzeniu bratków zdecydowanie mnie zadowala i po postawieniu na oknie w kuchni wzbudza mój uśmiech codziennie rano jak wstaję i w malignie zaczynam szykować śniadanie. Oceńcie zresztą sami:



To jeszcze zdjęcie na oknie, które nie jest najlepsze, bo się wszystko odbija, ale co tam :-)


Mam nadzieję, że i Wam bratki się spodobały, a teraz już bardzo serdecznie pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny i zapraszam do celebrowania weekendu, chociaż niestety ma być zimno i ma padać, a ja chciałam do ogrodu, bu :-((((( Ale co tam :-)

przesyłam buziaki

Justyna



niedziela, 3 kwietnia 2016

Podsumowanie wielkanocnego zadania - frywolitka nr 24

Podsumowanie wielkanocnego zadania - frywolitka nr 24
Witajcie :-)
Czas podsumować i jeszcze raz zaprezentować wszystkie prace, które powstały w 24 już lekcji frywolitkowej. Lekcji, które przygotowujemy wspólnie z Renią. Na pewno czytaliście już u niej, że planujemy kończyć naszą wspólną naukę tej techniki. Lekcje na blogach zostaną więc zawsze będzie można do nich wrócić. Nie martwicie się, jako niespokojne dusze coś już dla Was szykujemy. Odeszłam jednak od tematu podsumowania. Pomimo napiętych terminów i wielu innych obowiązków powstało ponownie wiele świetnych prac. Udział w 24 lekcji wzięło 12 osób :-)
To chyba czas na baner :-)


A teraz popatrzcie dokładniej na poszczególne prace:
1. Anetta 


2. Teresa



3. Ola


4. Kazia


5. Ewa M. 


6. Renia


7. Dorota


8. Magda


9. Asia


10. Bożena 


11. Aleksandra 


12. Ja 


Niezmiennie za każdym razem powtarzam, że różnorodność prac które powstają w zadanym temacie jest chyba najprzyjemniejszą częścią naszej wspólnej nauki. Zgodzicie się ze mną, że każda praca jest piękna, a jednocześnie bardzo oryginalna? Prawda?
Na tym będę powoli kończyć, a Wy możecie podziwiać dalej

pozdrawiam serdecznie 

Justyna