środa, 7 września 2016

Trzeba było pokochać :-)

Trzeba było pokochać :-)
Witajcie :-)
Dzisiaj będzie wreszcie prezentacja mojej pracy. I to nie "bylejakiej", bo jej przygotowanie zajęło mi prawie dwa miesiące. Zapewne już się domyślacie, że będzie mochila. Robiłam ją tak długo, że aż zapomniałam jak trudne były początki. Śledząc Wasze zmagania, wiem że nie jestem oryginalna, ale napiszę, że nauczyła mnie ona pokory. Na początku myślałam, no cóż to za trudność, szydełko, półsłupki i cierpliwość, ale okazało się, że "diabeł tkwił w szczegółach", ale … To zacznę od początku. Temat był mój, więc od razu chciałam spróbować, wzięłam trzy włóczki, jakie mi się trafiły, byle kolor odpowiadał, coś tam zaczęłam dłubać, ale wyglądało to tak sobie, albo nawet bardzo tak sobie. Sprułam to co zrobiłam i wzięłam inne nitki, cieńsze szydełko i niby było lepiej, ale dalej jakoś nie tak. Czas więc był, żeby jednak pogłębić podbudowę teoretyczną. Przeczytałam kolejny raz lekcje u Efy TUTAJ i TUTAJ, skarbnica wiedzy, nawet napisałam @ z kilkoma pytaniami, na które dostałam wyczerpujące odpowiedzi, za które bardzo dziękuję. Posiedziałam nad filmikami na YT np
- TEN, gdzie jest pokazane, że wbijamy szydełko pod połowę oczka i jak nabierać nitkę, żeby wzór był prosty, a nie spiralny,
- TEN, gdzie pokazane jest przejście pomiędzy dnem, a brzegiem - chociaż ja akurat zrobiłam inaczej
- TEN, który tłumaczy jak uniknąć plątania się nitek przy użyciu pudełka
i wiele innych
Kolejnym krokiem była inwestycja we włóczki. Tym razem odstąpiłam od recyklingu, gdyż dobranie, koloru, grubości i rodzaju, bo jednak najlepsza jest nierozciągliwa bawełna, graniczyło z cudem. Zamówiłam bawełnę Lana Grossa Star w sklepie Galeria-Splot, który gorąco polecam. Szybka wysyłka, pomocna Właścicielka, nitki może nie najtańsze, ale jakościowo bardzo dobre. Zamówiłam osiem motków i wyszło bardzo na styk, bo pasek jest robiony z ostatnich resztek. Nie zostało mi ani kawałeczka włóczki. A sznurek (zrobiony na młynku dziewiarskim) i chwosty są już z dobranego kolorystycznie akrylu.
Na koniec pozostało zdecydować się na jakiś wzór, co też mnie kosztowało kilka dni siedzenia w necie, ale wreszcie wybrałam klasyczną okrągłą mochilę, z rozpisanym wzorem TUTAJ

Po takich przygotowaniach to musiał być sukces :-)
I muszę przyznać, że uważam, iż jest sukces, bo efekt końcowy mi się podoba. Nie to że nie ma błędów, ale torba jest kolorowa, energetyczna, mochilowa, czyli czas na prezentację :)





To może jeszcze popatrzmy na dno. Zgodnie z radą Efy wplotłam w nie żyłkę do podkaszarek i jest przez to bardziej sztywne i nie wygina się do dołu. W dnie dodawałam w każdym rzędzie po 10 oczek i to też chyba miało wpływ na brak miskowatego kształtu, czyli to o co mi chodziło.




To jak może być?

A i zrobiłam jeszcze tak na szybko zdjęcie mojego koszyka, który dawno temu pokazywałam TUTAJ, który służył za powstrzymywacza plątania nitek,


bo przewlekałam je przez oczka czerwonego ogranicznika. Miałam dwa w jednym, koszyk i przeciwplątywacz :-)

To chyba będzie na tyle. Powiem jeszcze, że pomimo początkowych trudności i jakby nie patrzeć żmudnej pracy jestem z efektu zadowolona i nie wykluczam, że jeszcze kiedyś sięgnę po tę technikę :-)
Oczywiście zgłaszam moją mochilę na nasz 2 etap "kreatywnego szydełka":


A teraz już pozdrawiam wszystkich zaglądających bardzo serdecznie

Justyna

poniedziałek, 5 września 2016

Przeżyjmy to jeszcze raz :-)

Przeżyjmy to jeszcze raz :-)
Witajcie :-) 
Dzisiaj wracam do Was ponownie z podsumowaniem całej naszej wspólnej nauki frywolitki, którą roboczo wspólnie z Renią nazwałyśmy "oswajaniem frywolitki".


A zaczęło się od nieśmiałych prób po obu stronach i pewnego komentarza pod tym POSTEM, ale co ja tam będę … zacytuję:

Wcale Ci się nie dziwię, że chcesz się nauczyć frywolitki, też tak mam. Czółenka nie próbowałam, ale na igle coś tam próbuję dłubać, ale od razu serwetka. SZACUN. Rzeczywiście jeszcze mi trudno poznać która strona to prawa, a która lewa itd Też na razie próbuję igły, ale mam oczywiście większe plany. Może zrobimy internetowe wspólne nauko-dzierganie frywolitek takie dla początkujących, a co..... kto nam zabroni :-)
A niebieska serweta CUDO, CUDO. Szkoda by jej było pociąć. Oszdzędź ją - jest piękna. Do zobaczenia i pozdrawiam :-) 
OdpowiedzUsuń

Odpowiedzi


  1. a czemu nie- możemy zrobić, tylko trzeba dopracować szczegóły:)) jestem ZA
    a co do niebieskiej - nie pasuje mi do niczego, niestety, chyba tylko na żakiet:) ale na razie nie mam pomysłu na koronkę więc leży:)
    pozdrawiam cieplutko:)
  2. Super, że jesteś za. Myślę że wartałoby zainteresować kogoś bardziej doświadczonego, żeby poprowadził początkujących. Spróbuję rzucić hasło u siebie na blogu. Liczę że będą chętni :-)
    Super, super, super :-)

Zwróćcie uwagę na datę - maj 2014, toż to szmat czasu. A potem był kolejny POST i raczej zachowawcze komentarze. Ale, ale znalazły się osoby, które od początku deklarowały wsparcie jak nasza niezastąpiona Kazia i poszło. Początki nie były idealne i wpadki też się zdarzały, ale były one raczej logistyczne, jak wówczas kiedy zrobiłyśmy prace według innego wzoru :-) Ewoluował także sposób przedstawiania prac i przygotowywania podsumowań. Wszystko można znaleźć  w zakładce TUTAJ i TUTAJ. A potem to nawet pojawił się regulamin, żeby wszystko było jasne :-)
I tak zabawa, połączona z nauką się rozkręcała i doszłyśmy, aż do 28 lekcji. Na pewno nie przerobiłyśmy wszystkich tematów, ale teraz to już każdy na własną rękę będzie ćwiczył to na co ma ochotę :-)

To teraz trochę liczb :-) naszą najwierniejszą uczennicą była:
- TERESKA z bloga http://jesienne-kolory.blogspot.co.at która wzięła udział w 24 lekcjach, 
- a tuż za nią chociaż to nasza Mistrzyni KAZIA http://mojeprace.blogspot.com z 23 lekcjami
- trzecie miejsce przypada OLI http://papierolki.blogspot.co.at występującej w 21 odsłonach

kolejne miejsca to:
- 14 lekcji - BEVA 
- 11 lekcji - ASIA
- 9 lekcji to exequo dla DOROTY OD KOTA i BOŻENKI
- 8 lekcji: EWA i ANETTA
- 7 lekcji - MAGDA
- 4 lekcje - DOROTA, która była także naszą jedyną Gościnną Inspiratorką :-)
- 3 lekcje - MARYLKA
- 2 lekcje - BEATA, EDINA, KAJKA, MANGOSIA

Przygotowałam wspaniałą tabelę, gdzie rozpisałam gdzie, kto, kiedy itd, ale blogger nie chce ze mną współpracować i ją tak wkleja, że sobie daruję. Gdybym kogoś pominęła, bądź niedoszacowała to z góry przepraszam i piszcie to będę korygować :-)

Chcę jeszcze zwrócić uwagę, że w trakcie nauki dołączały się kolejne osoby, które zaczynały od  zera, czyli tak jak my i potem nam wiernie towarzyszyły. Myślę tutaj o Oli, Joasi, Anettcie czy Dorocie (od kota). A teraz Anetta sama prowadzi super internetowy kurs frywolitki.
Nie będę wypisywać ile kto prac przygotował, bo nie oto w tym chodzi. Najważniejsze, że mogłyśmy doskonalić warsztat we wspaniałym towarzystwie. A dla WAS przygotowałam baner, częstujcie się jeżeli macie ochotę:


Nie może też zabraknąć podziękowań dla naszych wiernych kibiców, którzy wspierali, chwalili i zawsze było ładne. Aż mi się kojarzy moja rodzinna opowieść, która pozwolę sobie zacytować :-)
"Otóż moja Mama uczyła się gotować dopiero po ślubie z moim Tatą. Robiła to przy wsparciu otrzymanej od Wujka książki kucharskiej pt Kuchnia Polska, niektórzy zapewne dobrze ją pamiętają. Starała się bardzo, co doceniał Tata i zawsze chwalił, że dobre. Natomiast gdy Mama tę samą potrawę robiła kolejny raz to wówczas bywało, że mówił: o, tym razem to już lepsze :-)
I tak samo było z naszymi frywolitkami, więc tym bardziej wszystkim zaglądającym, komentującym i WSPIERACZOM bardzo dziękujemy :-)))))

A na koniec, żeby jeszcze tak troszkę przedłużyć, pomyślałyśmy, że zrobimy konkurs, albo taki konkursik z nagrodami oczywiście. Tak naprawdę to chciałybyśmy obdarować każdą z Was, ale to niemożliwe, więc wymyśliłyśmy takie zasady. Prosimy, aby osoby, które brały udział chociaż w jednej lekcji "oswajania frywolitki" wstawiły w "żabce" poniżej jedną swoją pracę. Taką która im się najbardziej podoba, albo była dla nich najtrudniejsza w wykonaniu, albo mogą się kierować jakimikolwiek kryteriami. Dajemy na to dwa tygodnie, bo przecież prace są gotowe, a potem zrobimy głosowanie i będą nagrody. To jak, jeszcze chwilę się pobawimy?

Na tym zakończę dzisiejszy post, chociaż nasza przygoda z frywolitką się nie kończy i wiele jeszcze przed nami. Do zobaczenia mówimy i machamy do Was przyjaźnie

Renia i ja :-)

niedziela, 4 września 2016

Ring wolny - podsumowanie ostatniej lekcji frywolitki :-)

Ring wolny - podsumowanie ostatniej lekcji frywolitki :-)
Witam :-)
Dzisiaj przygotowałam dla Was podsumowanie ostatniego frywolitkowego wyzwania zatytułowanego "Ring wolny", a było to 28 już wyzwanie. Wzięło w nim udział osiem osób. Poniżej baner:


A teraz przybliżenie prac i autorek chronologicznie:
Ola z Papierolek  zrobiła całkiem spory kawałek Renulkowej wiosny:


Tereska zrobiła cztery zakładki i cudny wisior z agatu:



Renia przygotowała swój "znak rozpoznawczy" czyli FF:


Kazia zrobiła bardzo energetyczny komplet:


i dołączyła do nas nowa Osoba Carpediem, która przygotowała świetną zakładkę:


Madzia zrobiła piękną serwetę:


Dorota od kota zrobiła swoją "wymarzoną" śnieżynkę i to w dwóch odsłonach:


a ja wysupłałam naszyjnik z kolczykami:


Piękne prace powstały i jak zawsze każda inna i każda piękna :-) Dziękuję wszystkim uczestniczkom za przygotowanie takich cudów :-) zwłaszcza, że to już ostatnia lekcja. Tak mi jakoś żal, ale "coś się kończy, coś się ..." itd. Przecież nie zapomnimy tego co się nauczyłyśmy :-)

Dzisiaj więc Was już zostawiam, abyście w spokoju mogli podziwiać, ale obiecuję że pewnie już jutro wrócę z duuuużym podsumowaniem całej wspólnej nauki frywolitki :-)

pozdrawiam i do zobaczenia

Justyna

czwartek, 1 września 2016

Wracamy do szkoły :-)

Wracamy do szkoły :-)
Witajcie :-)
Może nie z pierwszym dzwonkiem, bo już wieczór, ale jeszcze z pierwszym września spieszę do Was z nowym, powakacyjnym tematem decu :-) Stęskniliście się, prawda? Mam nadzieję, że tak :-)
Witam więc stałych Obserwatorów i zapraszam także nowych Uczniów.
No to do roboty, bez zbędnych wstępów ogłaszam, iż tematem 17 lekcji jest SGRAFFITO.


Zawdzięczacie tą lekcję Ani Korszewskiej (jej blog z pięknymi pracami TUTAJ), na której warsztatach nauczyłyśmy się razem z Olą tej ciekawej techniki i zrobiłyśmy super muszle (pisałyśmy o tym TUTAJ Ola, a TUTAJ ja). Ania udzieliła pozwolenia, żebym pokazała Wam "jak to jest zrobione", a zapewniam, że bardzo prosto.  A ponieważ nie znalazłam w sieci, jakiegoś konkretnego kursu to będzie mój własny. Mam nadzieję, że już za chwilę wszystko się wyjaśni.

Na początek troszkę podbudowy teoretycznej, czyli cytując za Wikipedią: "technika sgraffita ściennego polegała na nakładaniu kolorowych warstw tynku lub kolorowych glin i zeskrobywaniu fragmentów warstw wierzchnich w czasie, gdy jeszcze nie zaschły (nie utwardziły się). Poprzez odsłanianie warstw wcześniej nałożonych powstaje dwu-lub wielobarwny wzór. Technika była znana już w starożytności, ale szczególnie popularna w renesansie. Techniką tą zostały wykonane ściany zewnętrzne i wewnętrzne na zamku w Krasiczynie (link)




ale również odbudowywane kamienice Starego Miasta w Warszawie (link do zdjęć)

ul Piwna 38
Turek z kawą (sgraffito) proj. Jan. Zamoyski

ul Piwna 38
Chińczyk z filiżanką herbaty (sgraffito)
proj. Jan. Zamoyski

My nie będziemy nakładać tynku tylko farby, czyli będzie kilka warstw różnokolorowych farb, a potem część będzie usuwana. Zabierając się więc do pracy musimy mieć koncepcję jaki kolor będzie na wierzchu, a jaki ma "wyzierać" spod spodu. Jasne? a jak nie to jeszcze raz z obrazkami z mojego ogrodowego stołu pokażę jak zrobić sgraffitową puszkę :-)

Co będzie potrzebne?
- ozdabiany przedmiot, u mnie puszka
- kilka kolorów farb, mogą być akrylowe, kredowe itd
- gąbeczki do tapowania
- świeczka
- patyczek do drapania


1. na początek gruntujemy, czyli tapujemy jasną farbą (u mnie białą)



2. w trakcie gdy schnie obmyślamy jaki kolor będzie przebijał przez nasze sgraffito, może być to jeden, a może być kilka
ja na początek wybrałam blado pomarańczowy:


ale żeby podkreślić możliwości techniki dodałam dwa kontrastujące kolory: żółty i czerwony




3. teraz będzie "klu", czyli jak zrobić żeby dało się coś zdrapać? i jak zawsze sposób jest wyjątkowo prosty :-) tak przygotowaną suchą puszkę przecieramy świeczką, czyli woskujemy
Można od razu całość, albo po kawałku, bo to nudne


4. jak już wyżej napisałam, nie będziemy zdrapywać tynku, tylko farbę, więc miejsca nawoskowane pokrywamy farbą (najlepiej w kontrastującym kolorze) i gdy jest jeszcze mokra, wydrapujemy wzór patyczkiem np takim do szaszłyków lub troszkę grubszym, jak do kukurydzy



mam nadzieję, że widać mokrą farbę.
Tak postępujemy na całej powierzchni (tyle ile chcemy):


Powyżej widać, iż część farby już wyschła, a część da się jeszcze "porysować". Od tego na jak mokrej, czy suchej farbie to robimy zależy efekt tzw "szarpanej" bądź gładkiej kreski.
Poniżej widać, iż w zależności od koloru farby od spodu zależy "co nam na wierzch wychodzi"




Oczywiście farba wierzchnia też może być wielokolorowa, tak jest w muszlach:


I to tyle, cała tajemnica :-)


Na koniec jak już wszystko wyschnie całość lekierujemy kilkukrotnie. Oczywiście wcześniej można dodać np kropki, przecierki, krople itp
Mam nadzieję, że wszystko wyjaśniłam. Gdyby były jakieś wątpliwości to pytajcie, chętnie odpowiem :-) Nie zmienia to faktu, iż jeżeli mielibyście okazję uczestniczyć w warsztatach prowadzonych przez Anię to gorąco polecam, bardzo, ale to bardzo warto. Wiedza i umiejętności tam zdobyte są BEZCENNE.

To na koniec kilka inspiracji, oczywiści z bloga Ani. I tutaj mam ogromną prośbę. Gdy będziecie korzystać z mojego kursu to koniecznie napiszcie, że to pomysł Ani, bo właśnie ONA tę technikę przysposobiła do rękodzieła. Jesteśmy jej to winni.

 link

 link

 link

 link

Oli też "podkradłam" zdjęcie, które pokazuje te wyskrabywanki:

 link

 link

a na koniec mój wazonik, a raczej jego fragment:

 link

To tyle, teraz ruch jest po Waszej stronie i pamiętajcie: ogranicza nas tylko wyobraźnia. Wykorzystujcie tę technikę we własny sposób, jest naprawdę prosta i daje bardzo ciekawe efekty :-)
Na koniec jeszcze raz chciałam bardzo podziękować Ani, za wspaniałe warsztaty i zgodę na udostępnienie kursu dla Was :-) DZIĘKUJEMY BARDZO

pozdrawiam serdecznie

Justyna 

P.S.
Mam jeszcze do przygotowania podsumowanie ostatniego frywolitkowego zadania, ale musicie mi dać kilka dni na jego przygotowanie, bo chciałam to zrobić bardziej kompleksowo :-)

P.S. I
Ponieważ były problemy z funkcjonowaniem żaby i jedna praca nie została dodana to wpisuję ją ręcznie