WItam!
Dzisiaj obiecałyśmy pokazać nasze róże. Renia już to zrobiła, a ja już za nią biegnę i pokazuję swoje prace. Na początek jednak podziękuje za to, że nas wspieracie. Podziękuję także tym, którzy z nami próbują swoich sił, bądź mimo iż już wiele umieją dzielą się swoją wiedzą. Na pasku bocznym zrobiłyśmy mały banerek z wspólną pracą na temat kwiatka. Teraz też czekamy na Wasz odzew różyczkowy. Jutro nowe zadanie przygotowane przez Renię, a teraz do rzeczy.
Kółeczka odwrócone wykorzystane w różyczce chyba udało się oswoić. Dla tych którzy pracują z frywolitką szydełkową udało mi się odnaleźć sposób na "oszukanie" kółeczek i różyczkę też da się zrobić (TUTAJ). Beva zrobiła i na pewno nam pokaże. Dobrze już, dobrze kończę gadanie i pokazuję co udało mi się zrobić. Pierwsze powstały kolczyki z niebieskich różyczek, które już widzieliście, potem komplet w czerwieni - klasyk, a na koniec przyszedł mój Synek (przypominam, to takie malutkie 195 cm) i powiedział: "o fajne, zrób mi na jutro taką" no i odleciałam. Czy można sobie wymarzyć lepszy komplement?! No to musiałam zrobić. Zacznę pokaz od tej ostatniej:
I jeszcze druga para kolczyków, tych z niebieskich różyczek. Chyba jednak przerobię je na sztyfty.
Na koniec kilka wspólnych zdjęć, jak łatwo zgadnąć w różach:
i dla porównania wielkości jeszcze tak:
Z tego miejsca pragnę dodać, że zrobienie zdjęć czerwonemu kolorowi jest dramatycznie trudne i jeszcze nie posiadłam tej umiejętności. Mój ulubiony niebieski jest zdecydowanie wdzięczniejszym obiektem dla fotografa.
Uff.. udało się dotrwać do końca. Z zadania się wywiązałam, jutro inspiracja od Reni, nie będę jednak wyprzedzać faktów. Piszcie proszę, jak wasze różyczki i do zobaczenia wkrótce.
Dzisiaj obiecałyśmy pokazać nasze róże. Renia już to zrobiła, a ja już za nią biegnę i pokazuję swoje prace. Na początek jednak podziękuje za to, że nas wspieracie. Podziękuję także tym, którzy z nami próbują swoich sił, bądź mimo iż już wiele umieją dzielą się swoją wiedzą. Na pasku bocznym zrobiłyśmy mały banerek z wspólną pracą na temat kwiatka. Teraz też czekamy na Wasz odzew różyczkowy. Jutro nowe zadanie przygotowane przez Renię, a teraz do rzeczy.
Kółeczka odwrócone wykorzystane w różyczce chyba udało się oswoić. Dla tych którzy pracują z frywolitką szydełkową udało mi się odnaleźć sposób na "oszukanie" kółeczek i różyczkę też da się zrobić (TUTAJ). Beva zrobiła i na pewno nam pokaże. Dobrze już, dobrze kończę gadanie i pokazuję co udało mi się zrobić. Pierwsze powstały kolczyki z niebieskich różyczek, które już widzieliście, potem komplet w czerwieni - klasyk, a na koniec przyszedł mój Synek (przypominam, to takie malutkie 195 cm) i powiedział: "o fajne, zrób mi na jutro taką" no i odleciałam. Czy można sobie wymarzyć lepszy komplement?! No to musiałam zrobić. Zacznę pokaz od tej ostatniej:
Powstała ze sznurka murarskiego. Ciężko się robiło, ale nie miałam nic innego co by było wystarczająco grube, do tego patyczek od szaszłyka owinięty również linką murarską tylko w zielonym kolorze. Główka róży ma średnicę ok. 6 cm.
Powstał także klasyczny komplet z czerwonych różyczek: kolczyki + zawieszka. Dostał nawet pudełko, dodam tylko, że już testowany.
I jeszcze druga para kolczyków, tych z niebieskich różyczek. Chyba jednak przerobię je na sztyfty.
Na koniec kilka wspólnych zdjęć, jak łatwo zgadnąć w różach:
i dla porównania wielkości jeszcze tak:
Z tego miejsca pragnę dodać, że zrobienie zdjęć czerwonemu kolorowi jest dramatycznie trudne i jeszcze nie posiadłam tej umiejętności. Mój ulubiony niebieski jest zdecydowanie wdzięczniejszym obiektem dla fotografa.
Uff.. udało się dotrwać do końca. Z zadania się wywiązałam, jutro inspiracja od Reni, nie będę jednak wyprzedzać faktów. Piszcie proszę, jak wasze różyczki i do zobaczenia wkrótce.


















































