niedziela, 4 maja 2014

Wspólna nauka frywolitki :-)

Witam!
Jak Wam mija/minął długi weekend? Jak zwykle pogoda nie do końca dopisała, ale przecież nie będziemy narzekać. Przynajmniej nie napracowałam się, a miałam więcej czasu dla siebie i swoich robótek. Narodził się także pewien pomysł, którym chciałabym Was (niektórych) zarazić.
Ale od początku. Jak pamiętacie przyznawałam się głośno do mojej fascynacji frywolitką. Udało mi się nawet stworzyć koszulkę na pisankę . Mam jednak świadomość, że jeszcze długa droga przede mną. Zaczęłam od frywolitki igłowej, ale eksperci twierdzą, że zdecydowanie czółenko. Dziś jednak przeczytałam na blogu Reni o jej próbach, zresztą całkiem udanych - popatrzcie zresztą sami TU. Potem od słowa do słowa i podglądając inne takie próby na blogach postanowiłam rzucić hasło wspólnej nauki. Pomyślałam, że nic tak nie mobilizuje jak wspólny cel, postawione zadanie i wyznaczone ramy czasowe. Zapraszam więc wszystkich chętnych do wspólnej nauki. Zrobiłam nawet taki malutki banerek (ta różyczka to też moja praca):


Nie ukrywam, że bardzo liczę na chociaż jedną doświadczoną osobę, która zadawałaby nam-początkującym zadania do wykonania. Internet jest pełen kursów, filmów, ale jakoś brakuje mi wytyczonej drogi co najpierw, a co potem, np, kółeczka, łuczki, kółeczka odwrócone, wrabianie koralików itp itd, a jak czółenko to kiedy jedno, a kiedy dwa. Może to tylko tak trudno brzmi, przecież wszystko jest dla ludzi. Intuicyjnie zaczęłyśmy z Renią od igły, ale może to nie tak.  Spróbujmy więc, osoby zainteresowane poproszę o wpis pod tym postem lub ewentualnie o kontakt na maila. Proszę bardzo częstujcie się także banerkiem i umieśćcie go na swoich blogach, żeby zwiększyć szansę na odzew. Zobaczymy :-)
Gdyby ktoś miał jakieś uwagi lub pomysły to oczywiście jestem otwarta, przecież pierwszy raz rzucam w blogosferę takie zapytanie :-)

Teraz chciałabym zrobić jeszcze małą dygresję. Dzisiaj zrobiło się u nas trochę cieplej, więc można było wyjść poobserwować przyrodę. Na ogródku mamy budkę dla szpaków i jak co roku jest zasiedlona, już nawet słychać że są pisklęta. Obserwowanie jak dorosłe szpaki dbają o te maleństwa jest bardzo zajmujące. Jak szpak wraca do budki, z jakimś robakiem w dziobie, to nigdy nie leci wprost do budki, najpierw usiądzie na jednej gałęzi, potem na bliższej, a dopiero potem nurkuje do środka. Udało mi się nawet pstryknąć kilka fotek jak wylatuje z budki (aparat Syna daje jednak więcej możliwości niż moje maleństwo).





No i musi być jeszcze nasz piesek, co się na mnie dzisiaj obraził, bo się zajmowałam jakimiś szpakami, a nie nią. Dała się jednak przebłagać krótką sesją zdjęciową, co widać na drugim zdjęciu :-)



Na koniec jeszcze kilka moich prób zdjęciowych (też się przecież uczę) z frywolitkową różyczką (mają być z niej kolczyki):



 

Dla porządku kolejno na zdjęciach kwiaty mniszka lekarskiego, tawułka, hosta, przywrotnik.
Na tym kończę, pozdrawiam wszystkich zaglądających i czekam na odzew frywolitkowych fanów :-)

18 komentarzy:

  1. Ojej to nie dla mnie. Próbowałam ale jakoś szybko mi się znudziło. Zrobiłam za to tunikę metodą frywolitki ale na szydełku do frywolitki. Życzę Ci wytrwałości w nauce.Twoje różyczki są śliczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. te różyczki są piękne :) ale chyba jak dla mnie ta metoda jest za trudna, mimo to podziwiam i szczerze dopinguję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne kolczyki. Masz talent i mimo wszystko zachęcam do czółenek:))))Sesja zdjęciowa bardzo udana. U mnie do południa słoneczko świeciło ale wiało, teraz zimno:(((( Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałam się kiedyś nauczyć frywolitki, nawet poszłam na jakieś robótkowe spotkanie i coś niecoś się nauczyłam. Ale brakowało mi kogoś kto by mi podpowiedział jak zrobić coś od początku do końca (np. jak schować nitki, jak przejść do następnego rzędu itp).
    Czy to będzie kurs internetowy???
    Zainteresowała mnie ostatnio frywolitka szydełkowa i nawet zaczęłam się zastanawiać nad zakupem stosownego szydełka.

    OdpowiedzUsuń
  5. u mnie leży czółenko i igły do frywolitek i trochę mi ostatnio przypominają - weź mnie do ręki, ale ja na razie nie mam ochoty ich brać - może strach przed porażką ...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sie przyłączam do akcji:) banerek zabieram i mam nadzieję, że jednak ktoś nam pomoże i odpowie na podstawowe pytania- jak nie to zacznę sama metodą prób i błędów:) dobrze, że igłową się łatwo pruje:))
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście z długiego weekendu tylko jeden dzień był deszczowy więc w ogólnym rozrachunku nie wyszło źle;)
    Frywolitki bardzo mnie kuszą, chętnie bym się nauczyła, ale teraz absolutnie nie dam sobie rady z nową rzeczą... Ale będę na bieżąco śledzić Wasze postępy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja odpadam, bo to dla mnie zupełnie czarna magia - ale będę kibicować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kiedyś zaczęłam frywolitkować. Najpierw na szydełku do frywolitki a później poprosiłam chłopaka o zrobienie dwóch czółenek. Spisał się świetnie. Ja zaoszczędziłam sporo pieniążków, ale dziś one leżą w szafce. Zrobiłam kilka kwiatków. Czasami spoglądam na czółecznka i myślę, że może to już czas na nie. Ale jednak nie. Leżą od dobrych trzech lat grzecznie. Może jeszcze doczekają się.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawa jestem tych kolczyków z frywolitkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja początki frywolitki mam już za sobą. Uczyłam się z Internetu. Troszkę potrwało zanim zrozumiałam na czym polega flip i jak supłać kwiatki, ale jak już to opanowałam to machnęłam kilka kolczyków, naszyjników, serwetek i ozdób świątecznych :) Próbowałam frywolitki igłowej i szydełkowej (cro-tat), ale jednak najbardziej przypadło mi do gustu czółenko.
    Gdybym miała jeszcze raz się uczyć frywolitek - zaczęłabym standardowo od zrobienia prostego kwiatka, potem opanowałabym czytanie schematów, zrobiłabym jakąś drobną formę - kolczyki albo naszyjnik z użyciem czółenka i kłębka, może od razu z wrabianiem koralików (u mnie był wzorek na dość prosty naszyjnik z koralikami i z użyciem kłębka - jakby co - to zapraszam do skorzystania :-P), a potem zabrałabym się za serwetkę - żeby nauczyć się pracy z dwoma czółenkami (polecam blog http://renulek.blogspot.com).
    Pozdrawiam i życzę miłej nauki :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kwiatuszki wyszły ślicznie, trzymam kciuki! W tym roku raczej się nie przyłącze, bo coraz gorzej u mnie z czasem, ale w przyszłości chętnie skorzystam z Waszego doświadczenia:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  13. fajny frywolitkowy pomysł ja niestety chyba z ograniczeń czasowych nie dam rady

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam i ja! Zaczęłam od frywolitki szydełkowej z kursu Middi, potem lepiej mi się robiło igłą , ale czółenkiem za żadne skarby mi nie po drodze i leży już chyba 2 lata:), teraz koralikuję, ale chętnie poznałabym tajniki czółenka, a więc zamieszczam banerek i czekam na rozwój wypadków:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajna akcja :) Zaraz wkleję banerek. Ja co prawda pracuję z czółenkiem ale podglądam wszystko co związane z frywolitką więc na pewno będę gościć :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Frywolitki uczyłam się sama, zaczęłam od igłowej i byłam tak zafascynowana efektami, dopóki znajoma nie zrobiła czółenkiem, dokładnie takich samych kolczyków jakie jej sprezentowałam i zrobiła im wspólne zdjęcie. Wpisałam w Youtuba kurs frywolitki i teraz śmigam całkiem, całkiem :) Żeby załapać o co chodzi z tym flipem proponuję wziąć 2 kontrastowe kolory nitki, jak prawidłowo pociągniemy , to kolor nitki się zmienia. Jak juz to załapiemy, to na początek trzeba opanować i kółeczko i łuczek, bo to podstawa wszystkich prac, najłatwiej na początek czółenko i nitka od kłębka - czyli nawijamy na czółenko i nie odcinamy od kłębka . Z czasów frywolitki igłowej zachowałam zasadę wciągania końców nitek igłą pomiędzy słupki - polecam, bez kłopotliwego wrabiania zgodnie z prawami frywolitkowej sztuki, skoro można tak w igłowej, to po co sobie komplikować życie :)
    Będę Wam kibicować, jak trzeba to służę pomocą :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A ja trafiłam tu dopiero dzisiaj, wszystko przeczytałam łącznie z komentarzami, mam igłe i chęci nie od dzis ale to pewnie za późno bo nie wiem w którą strone teraz uderzyć, pewnie zostane tu u Ciebie i może rozeznam sytuację:))Beata

    OdpowiedzUsuń