Witam!
W związku z ostatnio pojawiającymi się pomówieniami, no może niedomówieniami, dotyczącymi mojego klockowego bandaża pokazywanego TUTAJ, spieszę donieść bardzo uprzejmie, że jest i ma się dobrze :-) Znaczy się został skończony według zamieszczonego wzoru i stał się piękną, pamiątkową zakładką:
I jak tam? może być?
I to by było na tyle gdyby z krzaków nie wypełzło jeszcze "coś takiego"
Taki sympatyczny książkowy mol, ups wąż :-)
No dobrze, już dobrze, oczywiście to ja niesiona zauroczeniem koronką klockową postanowiłam jeszcze troszkę poćwiczyć i zrobiłam takiego sympatycznego gada, według TEJ inspiracji. Mój nie jest tak kolorowy, ale za to jest bardziej eko.
Nie ma także koralików robiących za oczy, bo jeszcze nie umiałam, ale wynalazłam podpowiedź w sieci TUTAJ i spróbowałam. A jak szaleć, to szaleć i wplotłam ich dużo, bo zrobiłam kolczyki według TEGO schematu. Oczywiście jest jeszcze nad czym pracować, ale ogólnie jestem z nich bardzo zadowolona, bo o takie właśnie wykorzystanie koronki klockowej mi chodziło, bo ja za leniwa jestem, na duże formy :-)
Koronki powstały zaraz po pierwszej lekcji kursu, gdy niesiona zapałem zabrałam się za pracę. Zwlekałam z opublikowaniem posta, bo myślałam że znajdzie się jakaś chętna Modelka, żeby pokazać kolczyki na uszach, bo wyglądają naprawdę fajnie, ale jak dotąd się nie złożyło, a że w najbliższą sobotę kolejna lekcja, to czas już był najwyższy na publikację. A poniżej cały mój "urobek"
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, bo obiecuję, że będą dalsze odcinki :-)
Na tym kończę, chciałabym jeszcze tylko serdecznie podziękować, że wszystkie tak miłe komentarze pod poprzednim postem z makramowymi bransoletkami i świeczkami - dziękuję bardzo
pozdrawiam serdecznie
Justyna
W związku z ostatnio pojawiającymi się pomówieniami, no może niedomówieniami, dotyczącymi mojego klockowego bandaża pokazywanego TUTAJ, spieszę donieść bardzo uprzejmie, że jest i ma się dobrze :-) Znaczy się został skończony według zamieszczonego wzoru i stał się piękną, pamiątkową zakładką:
I jak tam? może być?
I to by było na tyle gdyby z krzaków nie wypełzło jeszcze "coś takiego"
Taki sympatyczny książkowy mol, ups wąż :-)
No dobrze, już dobrze, oczywiście to ja niesiona zauroczeniem koronką klockową postanowiłam jeszcze troszkę poćwiczyć i zrobiłam takiego sympatycznego gada, według TEJ inspiracji. Mój nie jest tak kolorowy, ale za to jest bardziej eko.
Nie ma także koralików robiących za oczy, bo jeszcze nie umiałam, ale wynalazłam podpowiedź w sieci TUTAJ i spróbowałam. A jak szaleć, to szaleć i wplotłam ich dużo, bo zrobiłam kolczyki według TEGO schematu. Oczywiście jest jeszcze nad czym pracować, ale ogólnie jestem z nich bardzo zadowolona, bo o takie właśnie wykorzystanie koronki klockowej mi chodziło, bo ja za leniwa jestem, na duże formy :-)
Bardzo trudno robiło mi się zdjęcia, bo jakoś się wszystko odbijało, ale jeszcze może pokażę zbliżenie, gdzie dokładnie widać, że niteczki nie układają się tak idealnie jak powinny, ale nie od razu Karków zbudowano.
Koronki powstały zaraz po pierwszej lekcji kursu, gdy niesiona zapałem zabrałam się za pracę. Zwlekałam z opublikowaniem posta, bo myślałam że znajdzie się jakaś chętna Modelka, żeby pokazać kolczyki na uszach, bo wyglądają naprawdę fajnie, ale jak dotąd się nie złożyło, a że w najbliższą sobotę kolejna lekcja, to czas już był najwyższy na publikację. A poniżej cały mój "urobek"
Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam, bo obiecuję, że będą dalsze odcinki :-)
Na tym kończę, chciałabym jeszcze tylko serdecznie podziękować, że wszystkie tak miłe komentarze pod poprzednim postem z makramowymi bransoletkami i świeczkami - dziękuję bardzo
pozdrawiam serdecznie
Justyna



















































