niedziela, 27 sierpnia 2017

Powszelatek sertor

Witam :-)
Powszelatek sertor - to motyl, którego sobie wymyśliłam w moim powrocie do zabawy u Danusi :-) Mam nadzieję, że Szefowa mnie przyjmie, ba jestem nawet tego pewna, bo to "Dobra Kobieta jest", parafrazując poetę :-) Ale, ale nie czas na gadanie, tylko zaczynamy od motyla:


Takiego sobie szaraczka, albo brunatniaczka z odrobiną błękitu wyszukałam. Występuje w Afryce Północnej, Europie Południowej i Środkowej oraz Azji Zachodniej. W Polsce rzadki i nieliczny. Mój motylek będzie zaklęty oczywiście we  - frywolitce. Nadal testuję podstawowy wzór, czyli łuczek i kółeczko, ale wykorzystuję różne nitki, których trochę już nagromadziłam. Poprzednio TUTAJ testowałam nici Ariadny, a teraz melanżową nić Saba 30, zakupioną na próbę w http://sklep.picoto.pl/pl/. Wysupłałam komplet: kolczyki i bransoletkę modułową, bo powtarzają się w niej elementy takie same jak w kolczykach:


Nitka rewelacja, nie rwie się, dobrze przesuwa, gorąco polecam. Zwróćcie uwagę, jak cudownie równo układają się słupki.



Poszczególne elementy połączyłam ogniwkami, a nie jak typowo we frywolitce, przy pomocy pikotek. Nie jest to mój ulubiony sposób, ale przy noszeniu nie ma znaczenia.




Sesja zdjęciowa robiona razem z kartkami z poprzedniego posta, to i wystrój podobny :-)
To jeszcze na koniec ostatni rzut oka na naszego powszelatka:


 porównanie kolorów:


i baner zabawy u Danusi :-)


o jak dobrze wrócić :-) Zobaczymy co będzie w przyszłym miesiącu?
Na tym kończę, dziękuję bardzo, że do mnie pomimo wakacyjnego czasu zaglądacie, dziękuję za każde słowo - DZIĘKUJĘ BARDZO

pozdrawiam serdecznie

Justyna

P.S.
Na do widzenia zdjęcie z jesiennego już ogrodu:


czwartek, 24 sierpnia 2017

Oddałam denaturat :-)

Witajcie!
Nadszedł czas na opublikowanie kartek, które powstały na kolejnym wspólnym spotkaniu z Dorotą. Kartek, które zrobiłyśmy na sierpniową odsłonę wspólnego kartkowania u Ani. W tym miesiącu tematy wymyślała druga Ania i … trzeba było się z nimi zmierzyć. Postanowiłam się przygotować, a że jednym z tematów był zając więc ufrywoliłam takiego jednego, a potem jeszcze jednego i jeszcze kolejnego. Fakt, ten pierwszy był w może troszkę nietypowych kolorach, bo niebiesko-fioletowych, ale żeby zaraz kojarzyć go z denaturatem? Dla tych co nie wiedzą o czym piszę odsyłam do Doroty o TUTAJ i żeby nie było żadnych pomówień nic nie piłam, ani nie brałam jak wybierałam nitkę na zająca, miał po prostu być taki "odjechany" i jest. A kartka z nim jest cudna, prawda?
Zające robione według wzoru z bloga Wiki

Teraz już czas na pokazanie moich kartek, które poczyniłyśmy.
To zaczynamy od zająca. Mój taki uładzony szaraczek :-(


Dostał śliczną ramkę, przepisowe trzy kwiatki, a na dokładkę kilka listków bluszczu. A tak długo pozował do zdjęć, że sam nimi obrósł i zakwitł :-)



Kolejna kartka to słońce i żółty. Tutaj zamarzyła mi się taka długa kartka z pięknym widokiem nad którym będzie świecić słońce i chyba znowu się udało :-)



A na koniec jeszcze szopka i zielony. Tutaj nie ma jakiegoś szaleństwa, bo zające z nas wyssały całe siły. Jest zielony, zembosowana szopka i odrobina dodatków, ale raczej tak skromnie. A nieskromnie powiem, że i ta kartka bardzo mi się podoba :-)




Są trzy kartki, są. To jeszcze zdjęcie rodzinne:


obowiązkowy kolaż:


i baner zabawy u Ani:


Znowu wyszło bardzo owocne spotkanie, o jak ja się cieszę, że mam taką Dorotę za miedzą. Jeszcze raz dziękuję Sąsiadce za spotkanie, Ani za prowadzenie zabawy i Ani za tematy. Na dzisiaj mówię do zobaczenia wkrótce,

pozdrawiam serdecznie wszystkich zaglądających

Justyna

niedziela, 20 sierpnia 2017

Kokos :-)

Witajcie :-)
Weekendowa pogoda pozwoliła nam trochę zapomnieć o upale, ale przecież nadal mamy lato i nie zapominamy o tropikalnych upałach. A jak tropiki, to na pewno palmy, a jak palmy to kokosy :-) o np  takie:


Ten kokos, to mi się skojarzył po przeczytaniu nowego wyzwania w Art-Piaskownicy, gdzie w "podróżach małych i dużych" zawędrujemy aż na Hawaje. Sięgnęłam więc po kokosowe koraliki, rodzaj oponek i powstały, oczywiście frywolitkowe, bo już przecież trochę odpoczęliście od nich, kolczyki. Wzór najprostszy frywolny, bo łuczek i kółeczko, ale według mnie pięknie się prezentujący. Kolczyki zrobiłam z nici bawełnianych Ariadny,  w kolorze ecru. To mój pierwszy raz z tymi nićmi i bardzo się polubiłyśmy :-) Całość wieńczy, tudzież kończy delikatny koralik przypominający kroplę żywicy (nie, to nie bursztyn :-). Mamy więc bardzo naturalną pracę, o taką:




którą zgłaszam na wyzwanie HAWAJE ALOHA w Art-Piaskownicy:


Dzisiaj to już wszystko. Cieszę się, że podoba Wam się moje niebiesko-różane pudełko :-), dobrze sprawdza się także w użyciu.  Bardzo dziękuję za wszystkie tak miłe komentarze, bardzo, bardzo.
Na tym kończę, pozdrawiam Was bardzo serdecznie i do zobaczenia wkrótce

Justyna


piątek, 18 sierpnia 2017

Róże :-)

Witajcie
Dzisiaj nie będę Was męczyć znowu frywolitką :-) chociaż bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa pod poprzednimi postami. Cieszę się, że spodobała Wam się moja interpretacja tematu różowego morza :-)  Teraz jednak chciałabym pokazać Wam pracę, która powstała w naszej wspólnej nauce decu, w jego wakacyjnej odsłonie z kwiatami w tle :-) (temat można przypomnieć sobie tutaj). Przygotowałam pudełko z przegródkami i szybką, które wykorzystuję, do przechowywania koralików. Jest to już ostatnie z pięciu, które kiedyś kupiłam i w zasadzie na nich uczyłam się decu. Na pierwszym ćwiczyłam transfer LINK, na drugim spękania jednoskładnikowe LINK, na trzecim transef zdjęć LINK, a na kolejnym sgraffito LINK, a teraz mamy free style.
Nie ma jednak co gadać, tylko czas na prezentację. Pudełko ozdobione serwetką (klejoną na żelazko) w błękitne (a jakże) róże, potem postarzane, pociapane i na koniec, jako ta wisienka na torcie, moja ostatnia miłość czyli odlew z foremki, również w róże :-) To proszę bardzo - oto ono:



jest już oczywiście zasiedlone, bo bardzo fajnie się korzysta z tych pudełek z szybką.
To może jeszcze kilka zbliżeń na detale:





Pudełko wędruje na nasze wakacyjne decu:


Na tym kończę, pozdrawiam Wszystkich zaglądających bardzo serdecznie i do zobaczenia wkrótce :-)

Justyna

niedziela, 13 sierpnia 2017

Morskie skojarzenia?

Witajcie!
Lato w pełni, długi weekend również, czas więc coś napisać/pokazać. U mnie mimo wysokich temperatur weny ostatnio całkiem sporo, więc dzisiaj pokażę ….. ku Waszemu zaskoczeniu frywolitkę :-) No, co ja biedna poradzę, jak nie mogę przestać. Ale, ale … miało być o morskich skojarzeniach i będzie. W Szufladzie pojawił się fajny temat Gościnnej Projektantki ARTmady zatytułowany "Różowe morze". Tak nie do końca oczywisty jest ten temat, ale mnie się bardzo spodobał, bo pozwala poćwiczyć wyobraźnię :-) To może na początek prezentacja, a wyjaśnienia zostawiam na potem:


ale może lepiej w bardziej "naturalnym" środowisku




To teraz już wszystko jasne. Powstał komplet z różowo-wrzosowej jedwabnej nitki (wyciągniętej z zakamarków szuflady) płaskich monet z muszli i delikatnych dagerów w kolorze kości słoniowej (oczywiście są sztuczne i żadne słonie tutaj nie ucierpiały). Monet oczywiście więcej w bransoletce, żeby mogły "pobrzękiwać". Wzór na kolczyki to klasyka frywolitki, ale jakoś tak mnie ostatnio wzięło na powrót do korzeni :-)
A czy morze może być różowe? nie wiem, ale plaża na pewno tak, jak np na wyspie Budelli w archipelagu La Maddalena w okolicach Sardynii

 link


Plażę tę można podziwiać jedynie z odległości, bo jest tutaj ścisły rezerwat i dobrze, bo turyści na pewno wynieśliby każde ziarenko piasku. A dlaczego jest różowa? bo znajdują się tam pokruszone pancerzyki otwornicy Miniacina miniacea, które fale wyrzucają na brzeg.
To podbudowę teoretyczną mamy załatwioną, praca przedstawiona, pozostaje więc zgłosić się do wyzwania w Szufladzie


i z dumą nosić "Różowe Morze" i nie zgubić w piasku :-)


Chciałabym Wam także serdecznie podziękować, za przemiłe słowa pod frywolnymi błękitami - bardzo, bardzo DZIĘKUJĘ :-)
Na tym kończę pozdrawiam i do zobaczenia wkrótce - może znowu gdzieś pojedziemy?

Justyna

czwartek, 10 sierpnia 2017

Jak lato, to błękit :-)

Witajcie :-)
Ponownie wróciło baaaaardzo upalne lato, a lato zdecydowanie kojarzy mi się z błękitem nieba (chociaż dzisiaj w czasie burzy to była czerń), morza, jezior i tak w ogóle kocham niebieski. Będzie więc dzisiaj o kolejnych słodkościach wyciąganych ze słoika, ale właśnie w kolorze błękitnym.
Na początek najprostszy frywolny wzór, czyli dwa rządki kółeczek (tzw. odwróconych), a pomiędzy nimi koraliki, wyjątkowej urody agaty pasiaste, bo to dla nich powstała  ta bransoletka. Do tego sprawdzony wzór na kolczyki (taki jak pokazywałam w poprzednim poście LINK), który zawładnął mną całkowicie. To nie przedłużam, bo palce kleją się do klawiatury :-)




Komplet będzie prezentem dla koleżanki, której już dawno "coś" obiecałam :-) Jeszcze nie wręczony, ale nawet jak to przeczyta, to mam nadzieję, że się ucieszy :-) Mnie się ta wersja najprostszej frywolitki podoba :-) a Wam?
Zestaw ląduje w zabawie u Reni, bo to przecież "na prezent"

 link

Ale, ale … to nie koniec, bo w słoiku było przecież dużo błękitu :-)


i w związku z tym chciałam pokazać jeszcze parę kolczyków. No, te to już są wakacyjne :-) zresztą zobaczcie sami:


chwosty, dużo koralików, czyli tropikalne lato w pełni :-)



za to zrobienie im zdjęć przyprawiło mnie o ból głowy, ale może jeszcze takie:



Muszę przyznać, że moja frywolna miłość rozgorzała na nowo, bo cały czas coś powstaje i nie mogę przestać. Będę Was więc zamęczać kolejnymi pracami i postami.
A na koniec chciałam jeszcze bardzo, ale to bardzo podziękować, za miłe słowa pod poprzednim, również wakacyjno-frywolnym postem. Są one dla mnie bardzo motywujące, podobnie zresztą jak wsparcie moich "pracowych" koleżanek, które na bieżąco doradzają i zachwycają się moimi rozlicznymi próbami. Dziękuję Wam wszystkim, baaaaaardzo :-)

a teraz już na pewno kończę, pozdrawiam gorąco :-)

Justyna