piątek, 29 czerwca 2018

Mikołajowy urodzaj :-)

Witajcie
Mamy wakacje, lato, a ja tutaj znowu z Mikołajem wyskakuję. Piszę znowu bo przecież niedawno miałam takich niespodziewanych gości LINK. Tak czy owak na wezwanie mojej sąsiadki, znanej Wam blogowiczki Dorotki stawiłam się karnie na wspólne robienie kartek do Ani. A że Ania dała duże pole do popisu, to wybrałyśmy Mikołaja i postanowiłyśmy znowu poćwiczyć quilling. Jak wiecie, jest to praca żmudna, ale Dorotka zadbała o mechanizację i nabyła dla nas "turbodoładowane igły", które robią bzzzzzz i pasek nakręcony :-) W miłym towarzystwie nakręciłyśmy więc jak umiałyśmy, według tej pinterestowej inspiracji. A z Aninego binga to Mikołaj, biała baza i napis wieloczłonowy :-) Bardzo proszę oto ON - ŚWIĘTY:



Mikołaj taki z bardziej wschodniego obrządku i nazwany został przeze mnie "monastyrowym" ale wydaje mi się, że jak na nasze początki to wyszedł całkiem, całkiem :-) To może trochę zbliżenia:


Muszę się przyznać, że ze zrobieniem samego Mikołaja zeszło nam około 3 godziny. Jesteśmy może niewprawne, ale ten quilling to benedyktyńska robota, za to efekty, które można uzyskać …. wow, rozmarzyłam się. Nic to, trzeba będzie jeszcze ćwiczyć.
O to może teraz zdjęcie warsztatowe, na szybko - "Mikołaje kumple"


niby bracia, a każdy inny :-)

A jak się tak z tym pokazywaniem kartek rozpędziłam, to będą jeszcze dwie. Potrzebowałam na kolejną rodzinną imprezę kartki z okazji 25 rocznicy ślubu, a jak się zmobilizowałam, to zrobiłam dwie. A mobilizacja dotyczyła braku cyferek, a ponieważ wiedziałam, że Dorotka mi wytnie na swoim super sprzęcie, to zrobiłam przed umówioną wizytą i mam dobrane kolorystycznie, takie jakie chciałam. A na dodatek dopasowałam Anine bingo i jest: format DL + biała baza + napis wieloczłonowy



Jak widzicie wykorzystałam tutaj moje frywolitki na których uczyłam się łuczków dzielonych TUTAJ, a uważam że fajnie się wpasowały w motyw na tle.
Kolejna to: tektura + napis wieloczłonowy + biała baza



Tutaj także wykorzystałam elementy frywolitkowe, a mianowicie różyczki, które zrobiłam na lekcję z  czerwca 2014 LINK. Jednak to wcale nie znaczy że dałam stare róże tylko pokazuje trwałość delikatnej skąd inąd koronki, czyli identycznie jak miłość w 25 letnim związku :-)
Uff, więcej kartek nie mam, ale mam do Was prośbę: pomóżcie, którą kartkę mam wręczyć, bo nie mogę się zdecydować :-) proszę :-)

Teraz czas na baner zabawy u Ani LINK


 zdjęcie rodzinne z tego numeru


oraz kolaż, wspólny z poprzednimi kartkami:


 Mam nadzieję, że mnie Ania nie pogoni za robienie zamieszania, a nawet gdyby mnie wygoniła drzwiami to wskoczę oknem, bo mnie już to kartkowanie wciągnęło i nie puszcza :-)
Na tym kończę, liczę na Waszą pomoc w wyborze kartki na 25-lecie. Dziękuję także za tak wiele pięknych słów po poprzednimi frywolnymi i  nie tylko, postami - DZIĘKUJĘ BARDZO :-)

teraz już pozdrawiam serdecznie, do zobaczenia

Justyna


wtorek, 26 czerwca 2018

Supełkowe elementy :-)

Witajcie :-)
Dzisiaj jak w tytule będzie o zasupłanych elementach i to zasupłanych do kwadratu, bo nie tylko są frywolitkowe supełki, ale także …. a zresztą nie będę wyprzedzać. Większość osób tutaj zaglądających wie, że w tym miesiącu w naszym cyklu "Kocham frywolitkę" Renia kazała robić elementy i męczyć się z chowaniem nitek LINK, a ja grzeczna dziewczynka jestem i się posłuchałam. Zrobiłam 20 elementów, które połączyłam w …. bransoletkę. Powiecie, toż to musi być ogromna bransoletka, ale nie, jest całkiem skromna i delikatna, bo mocno zapleciona. Zobaczcie zresztą sami:



Pomysł podpatrzony na Instagramie u Mariny LINK, która zdradziła także jaki element trzeba zrobić, a resztę już sobie dośpiewałam. Jak dałam radę z meduzami, to i tutaj też :-)

Teraz już chyba widać, że supełki są tutaj do kwadratu, bo gotowa koronka jest dodatkowo przeplatana :-) A ja specjalnie tak cyrklowałam z tymi węzłami,  bo w Art-piaskownicy jest wyzwanie w technice - supełki, więc nie mogło mnie tam zabraknąć. Namotałam więc i bransoletkę zgłaszam do zabawy w piasku:


To może jeszcze się trochę przyglądniemy temu zakręceniu:



Zdjęcia wczoraj pomiędzy kroplami deszczu, to i towarzystwo miałam:



Tak sobie lubię te ślimaki, ale uroku nie można im odmówić.
A i jeszcze nie pokazałam z jakich elementów powstał mój przeplataniec (wybaczcie jakość, zdjęcie bardzo robocze):


Muszę się przyznać, że po zrobieniu kilku elementów wydawało mi się, że efekt końcowy będzie taki sobie, ale teraz uważam, że to wzór dający wiele możliwości, już nawet mam kilka pomysłów na jego rozwój :-) W pierwowzorze były wszyte koraliki, ale ja zdecydowałam się zostawić bez, żeby nic nie było w stanie przyćmić urody frywolnych supełków :-)
Czas chyba powoli kończyć, więc jeszcze kilka ujęć:




baner naszej zabawy - pamiętamy w tym miesiącu elementy :-)


i żegnam się z Wami bardzo serdecznie, dziękując za odwiedziny i za każde słowo pozostawione u mnie  :-)

do zobaczenia, pa pa

Justyna


sobota, 23 czerwca 2018

Zostałam zmuszona :-)

Witajcie :-)
Dzisiaj przychodzę do Was z pracą, która miała sobie powstawać tak na spokojnie, tylko dla mnie, w wolnych chwilach, albo np w podróży (bo zawsze biorę ze sobą frywolitkę), ale … Violetta Krygier, czyli gościnna projektantka Szuflady wymyśliła temat mono-kolorystyczny, czyli błękit. A jak wiecie błękit, tudzież niebieski i wszystkie jego odcienie to jest zdecydowanie mój temat. A na dodatek jeszcze wtrąciła akapit  o dbaniu o tylną stronę robótki, a przecież to o frywolitce jest, bo to ona nie ma w zasadzie "lewej strony" i wszystko trzeba tak zaczynać, łączyć i kończyć, żeby było niewidoczne. Tę dbałość o szczegóły widać w pracach Violetty, a można je podziwiać np TUTAJ. Zresztą nawet ostatnio wygrała konkurs na kalendarzowe LATO w Royal-Stone, z niesamowicie piękną torebką :-)
Wracając do tematu, żeby już nie przedłużać siedzenia przed komputerem, to przedstawię Państwu, granatowo-niebieski choker, który wysupłałam wg wzoru Angeli Gambki. Wzór cudny, z jednej strony prosty, ale z elementami dwuwarstwowości, podoba mi się niesamowicie. Już go kiedyś wykorzystałam np w bransoletce pokazywanej TUTAJ oraz w wymiankowym chokerze, o którym pisała Ania z Sowiarni TUTAJ i jeszcze piękniej w nim zapozowała - cudna Kobieta.
A teraz już bardzo proszę oto ON:




Jest ten łobuz, wyjątkowo niefotogeniczny, albo po prostu ja nie umiem, więc  może tak:


albo tak, z braku modelki:



Mój manekin to facet i ma troszkę grubszą szyję, ale ogólną ideę zaprezentował całkiem ładnie.
Nieskromnie powiem, że mnie się ten choker podoba nawet bardzo. Nadaje się i do wieczorowej sukni i do bluzki koszulowej. Pozostaje mi więc podziękować Gościnnej Projektantce Szuflady za zmobilizowanie mnie do skończenia pracy i dołączyć do wyzwania:

 link

licząc na to, że ten granat, albo ciemny niebieski zostanie zaakceptowany. 
Na koniec jeszcze tylko dodam, że zalążek chokera mogliście zobaczyć już TUTAJ, co niektórzy od razu spostrzegli :-)


Na dzisiaj to tyle, pozdrawiam wszystkich zaglądających baaaardzo serdecznie, dziękuję również za każde miłe słowo pozostawione pod moimi postami, dziękuję także za licytację prac w akcji dla LILI, która trwa nadal więc serdecznie zachęcam

pozdrawiam serdecznie

Justyna




wtorek, 19 czerwca 2018

Czas na cenzurkę :-)

Witajcie :-)
Mecz się skończył, więc czas wracać do życia, tzw zwykłego życia. Emocje podkręcono na maxa, tak że nawet ja oglądnęłam. Nie będę footbolowych zmagań oceniać, chociaż właśnie o ocenach dzisiaj chciałam napisać. Będzie więc o wystawianiu cenzurek czyli ocen. Trochę to może przestarzałe określenie, ale i ja do najmłodszych nie należę :-)
A co będziemy oceniać?  - naszą naukę decoupage.
W sumie oba cykle, czyli decu krok po kroku i kochamy decoupage trwały w sumie 41 miesięcy (tak wyliczyła Ania) i jak piszą Dziewczyny wiele się nauczyłyśmy. Ja, jak decydowałam się na wspólne prowadzenie nauki razem z Renią, to nawet nie bardzo wiedziałam jak się ten "dekupaż" pisze. Niektóre lekcje były dla mnie trudniejsze, inne polubiłam od razu. Tak sobie myślę, że nie będzie to moja "koronna dyscyplina", ale zdobyte umiejętności na pewno wielokrotnie wykorzystam. Tak było i tym razem, kiedy decydowałam jaką pracę przygotować na ostatnią lekcję, gdzie mamy pełną dowolność LINK.
Już od jakiegoś czasu chciałam sobie przygotować tacę, taką na której zmieści się filiżanka kawy i coś jeszcze, abym wychodząc np. na taras nie musiała kilkukrotnie biegać. Niestety nie znalazłam niczego z tzw "odzysku", a kupować nie chciałam. Cóż, pogłówkowałam i przypomniałam sobie "dawne czasy" kiedy to zaczynała się moja przygoda z rękodziełem i postanowiłam wypleść tacę z papierowej wikliny, a dno, a przynajmniej jego sporą część zrobić z tektury ozdobionej właśnie decu. Sięgnęłam do jednej z pierwszych lekcji, czyli przyklejania serwetki na żelazko. Sposób prosty, ale sprawdzony :-)
A ponieważ to podsumowanie lekcji, czyli w sumie szkoły to i motyw przewodni jest szkolny. Ja zawsze z tych bardziej ścisłych, niż humanistycznych, więc mamy MATEMATYKĘ.
Może już pokażę, a potem jeszcze trochę pogadam :-)




Zaskoczeni? ja też, a głównie dlatego, że się udało i jest nawet w miarę równo wyplecione :-)
To może jeszcze awers i rewers :-)


Z serwetki matematycznej przykleiłam warstwę wierzchnią i środkową (tak kiedyś robiła PapierOlka), że niby to takie przebicie/prześwitywanie. Rurki natomiast są skręcone z zeszytu do matematyki mojego syna. Bardzo trudno się te rurki skręca, bo papier sztywny, ale tym razem skorzystałam z zapasów już wcześniej przygotowanych, więc bólu palców nie było. Tę matematykę to trochę nawet widać :-)
O tutaj np. sinus



Taca oczywiście, zaraz po zalakierowaniu, został przetestowana :-)




i muszę przyznać, że sprawdza się wyśmienicie w każdym zakątku ogrodu. Można nawet przysiąść na betonowej palisadzie i … kilka poziomek znaleźć:



Wiem, że w sumie to nie jest wielka ilość decu, ale sama sobie tę lekcję zaliczam, a Wam pozostawiam wystawienie mi cenzurki, proszę jednak o łagodny wymiar… 
Wstawiam jeszcze baner ostatniej lekcji LINK
A na koniec jeszcze powrót do biało-czerwonych. Postanowiłam dać im szansę i trochę ich wspomóc. Zaczęłam więc supłać frywolitkę w naszych narodowych barwach:


może to pomoże :-) mam nadzieję ✊

Na tym dzisiaj kończę, pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich zaglądających, dziękuję za każde słowo pozostawione w komentarzach, a teraz już mówię do zobaczenia

Justyna

niedziela, 17 czerwca 2018

Odmiana, ale tylko na chwilę :-)

Witajcie w to piękne niedzielne przedpołudnie :-) U mnie spokój, śniadanie zjedzone, a ja mogłam sobie usiąść na tarasiku pod parasolem i robić to co bardzo lubię, czyli napisać do Was. Jest gdzieś tam jakaś zaległa robota, ale niech czeka.
Na początek chciałam Wam gorąco podziękować, że zaglądacie, że piszecie, to bardzo ważne. Wiem, że pogoda nie sprzyja siedzeniu nad komputerem, ale czasami…
Teraz żeby nie przedłużać, to wracam do tematu. Ostatnio wspominałam, że ciągnie mnie do szydełka, tak dla odmiany od frywolitki, chociaż tylko krótkiej. A powiem więcej będzie to nawet szydełko tunezyjskie. Beva i Beata prowadzą cykl wspólnej nauki w tym temacie i zdarzało mi się nawet czasem brać udział. Ostatnio jednak się zapuściłam, gdzieś tam nawet coś zaczęłam i rzuciłam, ale teraz gdy dziewczyny rzuciły hasło "Powtórka" w lekcji 13 (mam nadzieję, że szczęśliwej) to się zmobilizowałam. Sięgnęłam po temat nr 9, czyli "dwa kolory". Zaczęłam kiedyś robić poduszkę do kompletu tej pokazywanej TUTAJ, ale niby wzór się układał, ale jakoś niewygodnie mi się robiło, więc rzuciłam w kąt. Teraz sięgnęłam po trochę inne połączenie kolorów i mam. To będzie więc druga z czterech zaplanowanych poduszek. Jest jeszcze wprawdzie sporo czasu, ale skoro praca domowa zrobiona to pokazuję:



Korzystałam z kursu "Intensywnie Kreatywnej" LINK, gdzie jak zawsze wszystko idealnie jest wytłumaczone. Wzór taki trochę sweterkowy, ale mnie się podoba :-)


Poduszka będzie leżeć na krześle, więc i krzesło wywędrowało do ogrodu, aby zrobić zdjęcie poglądowe:




i na koniec obie poduszki w oczekiwaniu na dwie jeszcze nienarodzone siostry:


Dziękuję Dziewczyny, że mnie zmotywowałyście, dziękuję za przygotowywanie kolejnych lekcji, postaram się coś jeszcze poczynić:

 LINK

Na dzisiaj to wszystko, kończę, bo już jednak za długo tego siedzenia przy komputerze, a lato/wiosna wzywa :-)

pozdrawiam serdecznie 


Justyna