poniedziałek, 28 września 2015

Niech żyje bal :-)

Witajcie :-)
Spieszę dzisiaj do Was, aby pokazać frywolitkę, która przygotowałam na naszą już 18 lekcję. Sama wymyśliłam temat, pomysłów więc było wiele. Rzec by można że nawet za dużo, bo miałam kłopoty decyzyjne, ale coś się udało wysupłać. Spytacie, o co chodzi z tym balem w tytule? Otóż moja Rodzina, jest dosyć spora, ma wiele odnóg i jakiś czas temu postanowiono zrobić spotkanie - bal. Ma być mnóstwo osób, trzeba więc godnie wystąpić. Postanowiłam postawić na dodatki, bo sukienkę wezmę z szafy. Oczywistym jest że dodatki będą frywolitkowe i w tym wypadku dwukolorowe. Jak bal to przynajmniej trochę powinno być "na bogato" więc jedna nitka jest złota (tzw stare złoto Madera metalic no 15) a druga w ciemno stalowo szarym kolorze (Lizbeth 20 col. 606). Jak to u mnie powstał komplet kolczyki i bransoletka.
To będę pokazywać, a Wy proszę oceniajcie. Na początek kolczyki, które podobają mi się wyjątkowo, pomimo iż są dosyć duże, ale za to bardzo delikatne:




Kolczyki są wykonane według TEGO wzoru, a TUTAJ znajdzie przykłady ich wykonania. Wzór miły w supłaniu. W moim wykonaniu jest trochę inny efekt, co wynika z różnej grubości obu nitek.
Do kolczyków powstała bransoletka. Tutaj mocno zainspirowała mnie praca wykonana według lekcji Marilee Rockley, która prowadzi swoje kursy internetowe TUTAJ, a pokazana jest na TYM blogu. Ja dochodziłam jak zrobić taką bransoletkę samodzielnie i nie ustrzegłam się błędów, ale dałam radę (robiona na 3 czółenka). Sądzę, że tym razem chyba fajniej wyglądałaby bransoletka zrobiona przy użyciu troszkę grubszej nitki (na pewno ją jeszcze wysupłam), ale moja także jest fajna.




a tak wygląda na "ludziu", w tle kolor mojej sukienki:


Na koniec wysupłałam jeszcze najprostsze, ale także dwukolorowe kolczyki (rozpiska słupków TUTAJ, moje środkowe). Od jakiegoś czasu chciałam takie zrobić, ale nigdy nie starczało czasu.



Z tych kolczyków także jestem zadowolona, a są super proste, bo wzór z tych pierwszych do nauki :-) Cały komplet mi się podoba. Zdjęcia trochę przekłamują kolor ciemnej nitki, bo aż taka brązowa nie jest. To jeszcze może rodzinne zdjęcie:


 oraz baner 18 lekcji:

Mam nadzieję, że spotkanie rodzinne będzie udane, a kolczyki najwyżej sobie zmienię.
Na dzisiaj kończę, pozdrawiam Was bardzo serdecznie, dziękuję że zaglądacie, dziękuję za tak miłe komentarze pod poprzednimi postami. Staram się do Was również na bieżąco zaglądać. A teraz mówię już dobranoc i do zobaczenia

pozdrawiam

Justyna

sobota, 26 września 2015

Dla Młodego :-)

Witam!
Dzisiaj chciałabym Wam pokazać kocyk, który zrobiłam dla małego Olusia. Spytacie kto to Oluś? To mały synek mojej koleżanki. Ma już prawie sześć tygodni :-) Wiedziałam, że będzie nowy człowieczek już dość dawno, więc zabrałam się za pracę gdzieś przed sześcioma miesiącami, ale jak to bywa szło powoli. Tak naprawdę dużą część zrobiłam w ciągu ostatnich dwóch tygodni, gdy było postanowione, że będą odwiedziny. Czyli nic nowego, wszystko na ostatnią chwilę. Wzór (według TEGO wzoru) został wybrany, przez mojego starszego Syna, jest dość mięsisty więc kocyk raczej na zimę, a nie na ciepłe letnie wieczory. To może zaprezentuję, wprawdzie zdjęcia robione w deszczu, no może w takim małym kapuśniaczku, ale innej opcji nie było :-)





Kocyk rozłożony był trudny do sfotografowania z powodu braku odpowiedniego ekspozytora. Poniżej moje próby pokazania go w całości




To jeszcze zbliżenie na wzór:


Kocyk dziergało się bardzo przyjemnie, lubię mieć taki większy projekt po który mogę sięgnąć, gdy nie mam pomysłu na próbowanie czegoś nowego. Jedynie czego nie lubię to skończyć, bo jest wówczas taka jakaś dziwna pustka. Może to głupie, ale tak czasem mam. 
Żeby więc całkiem nie skończyć wymyśliłam, że czas nareszcie zrobić sobie metkę. Kiedyś Renia pokazywała, jak można ją zrobić przy pomocy foli naprasowywanej na materiał. Kupiłam nawet przy okazji jakichś pasmanteryjnych zakupów tasiemkę. Z braku foli sięgnęłam jednak po transfer na nitro (według tego przepisu) i mam. Zrobiłam sobie spersonalizowaną tasiemkę z moim nickiem i avatarkiem :-)



oczywiście nie zrobiłam całego motka :-) tylko kilka okrążeń.
A tak wygląda na kocyku, nie jest idealna, ale jest :-)


Na dzisiaj kończę, bo muszę jeszcze wysupłać dwukolorową frywolitkę, a na razie mam bardzo mało i kłopoty koncepcyjne, albo raczej zmieniające się koncepcje.
Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia :-)

Justyna

niedziela, 20 września 2015

Męska rzecz :-)

Witam!
Przychodzę do Was dzisiaj z pracą w dwóch technikach. To z mojej strony taki trochę wybieg, żeby jakoś przechytrzyć uciekający czas, bo po urlopie nie mogę wejść z zwykłe tryby, ale... nie będę przecież narzekać.
Zrobiłam prezent dla mojego Kolegi, który dzielnie mnie wspierał na różnych zakrętach życiowych. Prezent jest trochę zamówiony, ale poza wybraną nitką reszta jest moją inwencją. Zrobiłam makramowe bransoletki w wersji męskiej. Uwaga pokazuję:



Bransoletki bardzo proste, wyplecione takim też węzłem, tylko zapięcia na koralik są zrobione splotem frywolitkowym. Slot ten jest zadany na miesiąc wrzesień w nauce makramy, którą pobieramy u Joasi (lekcja czwarta TUTAJ). Wiem, że jest go może niezbyt dużo, ale jest. Coś tam jeszcze próbuję wysupłać, ale nie wiem czy zdążę, więc pokazuję co mam:


- pierwsza bransoletka bez żadnych ozdób, tylko koralik jako zapięcie:


- druga z mojego ulubionego sznurka lnianego z dodatkiem metalowych koralików (oczywiście z odzysku), ta jest chyba moja ulubiona :-)



- trzecia, ostatnia, to wspomnienie lata, morza itp, z melanżowej nitki z dodatkiem takich trochę surowych drewienek:




To jeszcze wszystkie razem:



Wiem, że dużo zdjęć, a to jeszcze nie koniec, bo jak to dać prezent tak w "łapce" albo w papierek zawinięty. Wzięłam więc na warsztat pudełko. Znalazłam takie "zachomikowane" po czymś, zwykłe czarne. Postanowiłam wykorzystać przygotowane przez Renię tutoriale w 7 kroku nauki decu i nieco go postarzyć. Padło na metodę z cukrem, która mnie bardzo intrygowała (TUTAJ). Pomalowałam na biało pokrywkę, tapując gąbką, potem zrobiłam jak w przepisie z cukrem, na koniec jeszcze lekko wspomnieniowy transfer zdjęcia i jest. Muszę przyznać, że z efektu jestem bardzo zadowolona. Dodatkowo pudełko przeszło test, to znaczy zostało pochwalone przez mojego Syna, a o to nie jest wcale prosto. Stwierdził nawet, że "takie fajne i vintage" Trochę się przy Matce otrzaskał :-)



Transfer mocno przytarty, częściowo zamierzenie, częściowo nie, ale wpisuje się chyba w efekt postarzenia. To na koniec jeszcze zdjęcie bransoletek w swoim nowym mieszkaniu



Troche mi długo wyszło, ale dawno nie było postu z nowymi robótkami więc mam nadzieję, że mi wybaczycie. A i jeszcze baner 7 kroku nauki decu


Postarzanie bardzo mi się podoba. Miały być jeszcze inne prace w tym temacie (chlapanie, przecierani itp), ale pewno już nie w tym miesiącu. Niemniej jednak będę jeszcze nie raz po nie sięgać. Metoda z cukrem daje fajny efekt, jest prosta, więc zostaje ze mną na dłużej.
To na dzisiaj nareszcie już koniec. Pozdrawiam serdecznie tych którzy dotrwali do końca, miłego tygodnia życzę i do zobaczenia

Justyna

sobota, 12 września 2015

Podsumowanie 6 kroku decu

Witam!
Dzisiaj przychodzę do Was z podsumowaniem 6 kroku w decoupage. Wiem, jest trochę, albo może nawet więcej niż trochę spóźnione, ale.... nie było mnie przez ostatnie 3 tygodnie, bo miałam zasłużone (przynajmniej ja tak uważam) wakacje, a tam gdzie byłam nie było internetu. Trochę mi to przeszkadzało, ale w sumie potraktowałam to jako dodatkowy urok wakacji. Teraz będę powoli nadrabiać blogowe zaległości i postaram się dotrzeć do Was, bo w tym czasie powstało wiele pięknych prac, ale to potrwa.
To koniec gadania i do roboty. W 6 kroku nauki decu powstało 15 pięknych prac, każda śliczna, każda inna, więc nic tylko podziwiać :-) Dołączają do nas nowe osoby, więc bardzo się cieszymy.
To na początek baner


a teraz jeszcze raz linki do prac:

Ania z Sowiarni 















Na koniec zapraszam jeszcze do Reni, gdzie znajdziecie kolejny 7 krok nauki decu.
Teraz już pozdrawiam serdecznie i zmykam, bo muszę zabrać się za jakąś robótkę, bo tak mnie ten urlop rozbił, że niewiele powstało

do zobaczenia

Justyna